Wojownicy z białą flagą
Zamiast wielkiego widowiska w San Francisco, gospodarze oddali mecz bez walki.
W San Francisco rezerwy Warriors zostały zdeklasowane przez ekipę z Oklahoma City. Fot. PAP/EPA
Dużo obiecywano sobie po spotkaniu w San Francisco, gdzie Warriors podejmowali aktualnych mistrzów i liderów ligi. Tymczasem gospodarze mecz... oddali walkowerem! Niespodziewanie największe gwiazdy GSW albo się pochorowały, albo potrzebowały odpoczynku, albo były kontuzjowane. Nie zagrali ani Stephen Curry, ani Jimmy Butler, ani Draymond Green. Nic dziwnego, ze eksperymentalny skład Wojowników został wręcz zdruzgotany przez rywali, bo tak trzeba nazwać wygraną różnicą prawie 40 punktów. Gości do łatwego sukcesu poprowadził Shai Gilgeous-Alexander (30 pkt, 7 asyst), który wobec kontuzji Nikoli Jokicia stał się głównym kandydatem do tytułu MVP sezonu zasadniczego. Chet Holmgren zaliczył double-double (15 pkt i 15 zbiórek).
San Antonio zagrało w weekend dwa mecze. Najpierw w Gainbridge Fieldhouse w Indianapolis, mimo braku Victora Wembanyamy, poradzili sobie ze słabą w tym sezonie Indianą. Kluczowa okazała się druga kwarta, którą goście wygrali 14 punktami (41:27). Podobnie jak w większości ostatnich spotkań najlepszym graczem Spurs był De’Aaron Fox. 28-latek zaliczył 24 pkt, 7 zbiórek i 4 asysty. Dzielnie wspierała go klubowa młodzież - Stephon Castle (21 lat) zaliczył liczby zbliżone do triple-double (19 pkt, 8 zbiórek, 8 asyst) oraz Dylan Harper (19 lat), który zdobył 22 punkty.
Dzień później u siebie Spurs podejmowały Portland i tym razem to ekipa z Oregonu była lepsza. Goście od początku narzucili swoje warunki, a na boisku porządek ustanawiał Deni Avdija. Reprezentant Izraela zanotował triple-double (29 pkt, 11 zbiórek, 10 asyst).
Nie jest jasne jak długa pauza czeka Wembanyamę. Francuz upadł w poprzednim meczu, trzymał się za kolano. Rezonans magnetyczny nie wykazał uszkodzenia więzadeł, ale mierzący 213 cm środkowy pozostał w San Antonio, aby się leczyć.
Jeremy Sochan oba mecze oglądał z ławki, trener nie wpuścił go na boisko choćby na minutę. Tymczasem NBA ogłosiła, że Mitch Johnson został najlepszym trenerem Konferencji Zachodniej w grudniu. Trudno było o inną decyzję, bo między 8 grudnia a Bożym Narodzeniem Spurs zaliczyłyserię 8 spotkań bez porażki.
Do Inglewood w Kalifornii przyjechali Boston Celtics. Los Angeles Clippers przystępowali do spotkania na fali 6 meczów bez porażki, ale rywale ich zmiażdżyli różnicą ponad 30 punktów. Bohaterem spotkania był Jaylen Brown, który ustrzelił 50 „oczek"!
Brown jest zawiedziony, że nie otrzymał nagrody dla najlepszego zawodnika konferencji Wschodniej w grudniu. Miał w tamtym miesiącu naprawdę dobre statystyki (średnia 31 pkt), ale wyróżnienie otrzymał Jalen Brunson (Knicks). - Mogę się tylko cieszyć, że on jest rozczarowany, bo teraz swoją grą udowadnia, że ta nagroda należała się właśnie jemu. Jest bardzo dumny z tego, że jest jednym z najlepszych w lidze i jednym z najlepszych w naszych szeregach. Mam nadzieję, że przez kolejny miesiąc swoją sportową złość przeleje na naszych przeciwników - sugerował trener Celtics Joe Mazzulla.
Piątek: Indiana - San Antonio 113:123, Golden State - Oklahoma City 94:131, Washington - Brooklyn 119:99, Cleveland - Denver 113:108, New York - Atlanta 99:111, Chicago - Orlando 121:114, Milwaukee - Charlotte 122:121, New Orleans - Portland 109:122, Phoenix - Sacramento 129:102, LA Lakers - Memphis 128:121.
Sobota: Golden State - Utah 123:114, Miami - Minnesota 115:125, New York - Philadelphia 119:130, Toronto - Atlanta 134:117, Chicago - Charlotte 99:112, San Antonio - Portland 110:115, Dallas - Houston 110:104, LA Clippers - Boston 115:146.
(p)
