Wojna dzielnicowa

POWRÓT DO KORZENI, cotygodniowy felieton Michała Listkiewicza

A to się porobiło! Napięcie na linii Kraków - Wrocław, a dokładniej Wisła - Śląsk, urosło do niebotycznych rozmiarów. Prezes Białej Gwiazdy Jarosław Królewski dorzucił jeszcze do pieca, nakłaniając do interwencji samego Premiera RP. Zapomniał, że szarą eminencją wrocławskiego sportu był, jest i będzie po wsze czasy Grzegorz Schetyna? Ten sam, który swojego krakowskiego antagonistę Jana Marię Rokitę uciszył w kilka chwil; nawet nazywanie się „premierem z Krakowa” nie pomogło.

Z moralnego punktu widzenia Królewski ma rację, niewpuszczenie kibiców Wisły na wrocławski stadion z wydumanych powodów to skandal. Śląsk nie jest pierwszy w kolejce obciachowiczów. Poza chorzowskim Ruchem i warszawską Polonią większość klubów wymyślała rozmaite bzdury, by uzasadnić zamknięcie bram przed Wiślakami. Nawet odcięcie się policji od tej jawnej dyskryminacji nie pomogło. Preteksty do zakazów bywały różne: malowanie krzesełek (zimą!), grabienie trawy, wymiana kamer zajmująca kwadrans.

Źródłem problemu są zaniedbania piłkarskich władz w czasach, gdy kibicowska wojna dopiero się rozkręcała. Tu nie o żadne maczety ani śmierć kibica - od trzymanej we własnych rękach racy (!) - chodzi. Prawdziwym powodem są rozliczenia z handlu substancjami zakazanymi, potocznie zwanymi dragami. Narkobiznes to ciemna strona trybun polskich stadionów. Zgody między kibicami różnych klubów zawiązują się i rozwiązują tylko z jego powodu. Ostatnio wielcy tego procederu zaproponowali zgodę kiedyś znanemu, dziś ledwie 6-ligowemu klubowi z garstką kibiców. Wielka była radość, ale zgasła, gdy okazało się, że trzeba wejść do brudnego biznesu.

Jarosław Królewski niby ma rację, ale - jak w powiedzeniu o milicji w PRL-u - Cyryl jak Cyryl, tylko te metody... Sporo tu było gry pod własny wiślacki elektorat i to się w pełni udało. Były nawet okrzyki uwielbienia na meczu rezerw z Pcimianką. Zupełnie jak kiedyś „Jarosław Polskę zbaw” na konwencji pewnej partii politycznej.

PZPN spóźnił się z reakcją na problem zamykania bram przed kibicami gości bez dania racji i teraz musi wypić nawarzone przez siebie piwo. Przepraszam za niestosowne być może porównanie, ale podobnie jest z tragiczną - w dużo poważniejszym niż sportowy kontekście - sprawą Zbrodni Wołyńskiej. To cierń w relacjach polsko-ukraińskich, a temat można było godnie i sprawiedliwie zamknąć dekady temu.

Bardzo szanowany, nie tylko w koszykarskim środowisku, trener Ludwik Miętta-Mikołajewicz, legenda krakowskiej Wisły i polskiej koszykówki, proponuje, by minister sportu „ukarał” PZPN za opieszałość w kwestii kibicowskiej, zastępując demokratycznie wybrany zarząd rządowym komisarzem. Ale to już było, Drogi Ludwiku! Piłkarskiego komisarza nasyłali nieświętej pamięci ministrowie Dębski i Lipiec, także mój miły kolega Drzewiecki, ale zawsze kończyło się tak samo: groźbą wykluczenia z FIFA i w konsekwencji z rywalizacji międzynarodowej, a potem wycofaniem nominata na z góry upatrzone pozycje.

Stowarzyszenia sportowe to niezależne organizacje, ich władze wybierane są w demokratycznych wyborach, a od ścigania ewentualnych naruszeń prawa są w Polsce odpowiednie instytucje. Minister sportu Jakub Rutnicki to doświadczony i kompetentny urzędnik o sportowej biografii. Na pewno nie popełni błędu jednej z jego poprzedniczek, wtrącającej się do klubowej rywalizacji poprzez sugerowanie zmiany drużyn grających o Superpuchar. Wtedy też chodziło o kibicowskie waśnie (Legia - Wisła), a z ministerstwa padł pomysł, by podmienić te drużyny na mniej skonfliktowane…

Ujawniono zarobki prezesa PKOl. Tookrągłe 58,5 tysiąca złotych miesięcznie. Zaglądanie do cudzej kieszeni to nie moja bajka, ale nurtuje mnie pytanie, czy to prezes Piesiewicz zarabia za dużo, czy prezydent Nawrocki (30 tysięcy) i premier Tusk (21 tys.) za mało?

Debatowanie o sędziach piłkarskich to neverending story, życie bez tego byłoby nudne. Z chóru nienawistnych ignorantów wyłamał się powszechnie lubiany Tomasz Frankowski. Jego postulat publicznego wyjaśniania decyzji na stadionie i uczestniczenia sędziów w pomeczowych konferencjach prasowych z trenerami brzmi rozsądnie. Apel o przepraszanie za błędy już niekoniecznie. Przepraszam bliskich i przyjaciół za błędy, ale nie za stłuczenie szklanki lub rozlanie herbaty przypadkowo. Jak każdy z nas, sędzia jest istotą omylną, a nie myli się tylko ten, kto ocenia rzeczywistość z kanapy przed telewizorem.

Najwięcej dyskusji wywołuje kontakt piłki z ręką. Zgadzam się, że zmieniające się co chwila interpretacje, rozbieżności w stanowiskach FIFA, UEFA i PZPN powodują galimatias w głowach kibiców, dziennikarzy, piłkarzy, trenerów i... sędziów. Prościej było kiedyś na podwórkach, gdy każdy kontakt piłki z ręką pod bramką skutkował rzutem karnym. A rzuty rożne się kumulowały - po trzecim też był karny. Powodem było rosnące na linii drzewo lub posadowiona obok kapliczka.

Maradona, Messi i Lewandowski bez trudu upolowaliby karnego, precyzyjnie nastrzelając piłkę w rękę obrońcy. Obserwując niechlujnie wykonywane rzuty wolne i rożne w polskiej lidze, mam wątpliwości, czy każdy by tak potrafił. Niezapomniany selekcjoner Ryszard Kulesza opowiadał, że jego pierwszy trener w Zniczu Pruszków zasiadał w wygodnym fotelu na polu karnym, a piłkarz musiał długo dogrywać piłkę z rożnego aż dotarła do szkoleniowca tak, by mógł główkować, nie podnosząc się z mebla. Niektórym zajmowało to sporo czasu, ale słynący z nienagannej techniki późniejszy trener polskiej reprezentacji dawał radę za drugim podejściem i mógł biec pod prysznic. To kolejna piłkarska baśń z mchu i paproci. Prawda, że sympatyczna?

Śląsk Wrocław nie jest pierwszy w kolejce obciachowiczów, większość klubów wymyślała rozmaite bzdury, by uzasadnić zamknięcie bram przed Wiślakami… Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się