Wódka od Jerzego Dudka
Rozmowa z Emilem Heskey’em, 62-krotnym reprezentantem Anglii, byłym napastnikiem m.in. Leicester City, Liverpoolu, Wigan i Aston Villi
Emile Heskey na konferencji prasowej w Chorzowie. Fot. PAP / Jarek Praszkiewicz
- Uczestniczę jako były zawodnik w tego typu pokazowych grach na świecie, więc nie jest to dla mnie jakieś novum, że przyjechałem też do Polski z okazji takiego szykującego się uroczystego spotkania. To przyjemność przyjechać do waszego kraju z powodu takiej okazji!
Kiedy i gdzie uczestniczył pan w podobnym okolicznościowym meczu po raz ostatni?
- Było to rok temu, kiedy grałem w Tajlandii. Często takie spotkania odbywają się z udziałem byłych graczy, legend Liverpoolu i stąd była okazja do występu tam.
A w Anglii takie mecze okolicznościowe z udziałem byłych futbolowych gwiazd się odbywają?
- Raczej nie. Wszystko to ma miejsce poza Wyspami.
Podczas konferencji prasowej przywołał pan nazwisko Jerzego Dudka, z którym w The Reds graliście przez parę lat. Ale był jeszcze inny nasz rodak, z którym pan występował, był nim Tomasz Cywka w Wigan Athletic. Pamięta pan go?
- Hmm… Tak, taki młody chłopak, pamiętam go! Co się z nim stało potem?
Grał w innych angielskich klubach na niższym poziomie rozgrywkowym.
- Dobrze się zapowiadał. Blondyn, prawonożny...
A jak pan ocenia Jerzego Dudka?
- Jeden z najlepszych bramkarzy, z jakiem miałem okazję grać. Miał świetny refleks. Kiedy trafił do Liverpoolu, przeżywał na początku ciężki okres, ale szybko się zaadaptował, w wielu meczach pokazał potem klasę. Przyjaźniłem się z nim, bo mieszkaliśmy właściwie koło siebie. Z Polski przywiózł mi do spróbowania waszej wódki (śmiech). Teraz przy okazji wizyt w Polsce na pewno będzie okazja do ponownego spotkania się!
Rozmawiamy w przededniu piłkarskich mistrzostw świata. Nie sposób nie zapytać wybitnego napastnika reprezentacji Anglii o oczekiwania?
- Mam nadzieję, że turniej będzie udany. Na pewno łatwo nie będzie, bo o tej porze za Atlantykiem jest gorąco! Upał, wilgotność, oj da się to we znaki nie tylko piłkarzom, ale kibicom, którzy będą na trybunach... To będzie trudne do wytrzymania! Co do reprezentacji Anglii, to wierzę, że mistrzostwa pójdą po naszej myśli, mam nadzieję, że będzie co najmniej półfinał.
A główny faworyt?
- Francja.
Jak pan oceni fakt, że w turnieju po raz pierwszy zagra aż 48 reprezentacji?
- Nie uważam, że jest to zły pomysł. Proszę pamiętać, że moi rodzice pochodzą z Karaibów (konkretnie z Antigui – przyp. aut.]. Niedaleko jest Curacao, które zagra w mistrzostwach, podobnie jak Haiti, Panama. Mam tam rodzinę, kuzynów i proszę mi wierzyć, że dla nich tam to wielka sprawa, że mogą zagrać z najlepszymi. Curacao ma 190 tys. mieszkańców! To dwukrotna pojemność największego stadionu na mistrzostwach! To niesamowita sprawa... Dla reprezentacji z Karaibów gra z tymi najlepszymi to nadzieja. Kiedy młodzi zobaczą, że ich starsi koledzy grają na MŚ, to pomyślą, „ja też tak mogę”. O takiej nadziei mówię. Oby tylko nie było wysokich wyników, typu 0:8, 0:10, bo takie Haiti w grupie gra przecież z Brazylią.
Pana doświadczenie z dwukrotnej gry w finałach MŚ, w 2002 i w 2010 roku?
- To dla zawodowego piłkarza przede wszystkim ekscytacja, oczekiwanie. Na pewno na początku jest trudno, żeby utrzymać nerwy na wodzy. Ze wszystkim trzeba sobie jednak poradzić tak, żeby cieszyć się tymi momentami, tym, że jesteś wśród najlepszych na świecie i z nimi rywalizujesz.
We wrześniu ponownie pana zobaczymy na Stadionie Śląskim w meczu Polska – Anglia.
- Tak i już się cieszę na ten przyjazd i grę - na tym pięknym i mającym tak wspaniałą historię stadionie. Do zobaczenia więc ponownie wczesną jesienią!
Rozmawiał Michał Zichlarz
EMILE HESKEY
◼ Data urodzenia : 11 stycznia 1978 r.◼ Miejsce urodzenia : Leicester
◼ Pozycja na boisku : napastnik
◼ Kariera : Leicester City, Liverpool, Birmingham City, Wigan Athletic, Aston Villa, Newcastle Jets, Bolton Wanderers
◼ Reprezentacja Anglii : 62 mecze/7 bramek
◼ Sukcesy : Puchar Anglii z Liverpoolem 2001, Puchar UEFA 2001. Czterokrotnie wygrywał w Pucharze Ligi z Leicester dwa razy (1997, 2000) i z Liverpoolem (2001, 2003).
Bez piłki na rozgrzewce
Przy okazji wtorkowej konferencji na Stadionie Śląskim, gdzie byli obecni dwaj byli reprezentacji Anglii, Emile Heskey i Shaun Wright-Phillips, odbyło się łączenie i rozmowa z Peterem Shiltonem. To legenda nie tylko angielskiej piłki, były znakomity bramkarz. Bronił w meczach z Polską w eliminacjach MŚ 1974, kiedy Biało-czerwoni wyeliminowali Wyspiarzy. Mecz rozegrany 6 czerwca 1973, kiedy wygraliśmy 2:0 na Śląskim, wspominał tak. – Wyszliśmy na rozgrzewkę, ale nie mieliśmy piłek. Normalne było, że masz pięć-siedem futbolówek, a wtedy nie było żadnej – wspominał. We wrześniu 76-letni obecnie Peter Shilton, który 125 meczów w reprezentacji Synów Albionu w latach 1970-90, pojawi się ponownie na Stadionie Śląskim.
(zich)
