Włoch Antonelli o tytuł mistrza świata

Formuła 1 Grand Prix Meksyku

Fot. IMAGO/ PressFocus

Lider klasyfikacji generalnej Formuły 1 Włoch Kimi Antonelli z Mercedesa może przypieczętować tytuł mistrza świata już w niedzielę podczas Grand Prix Meksyku na torze Autodromo Hermanos Rodriguez, tradycyjnie pokrywającego się z obchodami meksykańskiego święta „Dia de los Muertos” (Święto Zmarłych).

Włoch Kimi Antonelli z Mercedesa F1 Grand Prix Meksyku 2026 Fot. Sports Press Photo/ SIPA USA/ PressFocus 

20-latek z Bolonii może zostać najmłodszym w historii mistrzem świata F1, bijąc dotychczasowy rekord Niemca Sebastiana Vettela, który zdobywając pierwszy z czterech tytułów miał 23 lata. 

Ponadto Antonelli zostanie pierwszym włoskim czempionem od 1953 roku, kiedy drugi z rzędu tytuł zdobył Alberto Ascari (Ferrari). Będzie trzecim Włochem z tytułem po pierwszym historycznym mistrzu F1 Giuseppe Farinie (Alfa Romeo) w 1950 roku i wspomnianym Ascarim (1952-53). 

Po 19 rundach sezonu przewaga Antonellego nad drugim w klasyfikacji zespołowym partnerem Brytyjczykiem Georgem Russellem wynosi 123 punkty, a do zdobycia do końca sezonu pozostało jeszcze 125. Oznacza to, że młodemu Włochowi wystarczy zajęcie dziewiątego miejsca i zdobycie dwóch punktów w Grand Prix Meksyku, aby już w niedzielę cieszyć się z tytułu. 

Fot. IMAGO/ PressFocus

Antonelli może zostać mistrzem, nawet jeśli nie zdobędzie punktów lub będzie 10., gdyby ani Russell, ani trzeci w klasyfikacji Lewis Hamilton nie wygrali tego wyścigu. Obaj Brytyjczycy ruszą z pierwszej linii, a Włoch w sobotnich kwalifikacjach był piąty, ale ruszy z czwartego pola, co jest efekt kary dla Holendra Maxa Verstappena. 

Do tej pory ubiegłoroczny debiutant wygrał dziewięć wyścigów, poprzednio tydzień temu o Grand Prix w Austin, a także 15 razy stanął na podium. 

Fot. IPA/ SIPA USA/ PressFocus

Jako mistrzowi świata Antonellemu będzie przysługiwać numer 1 w sezonie 2027, jednak już zapowiedział, że nie zamierza zmieniać swojego dotychczasowej „12”, bowiem wybrał ją na cześć jednego ze swoich idoli, nieżyjącego już Brazylijczyka Ayrtona Senny. 

Początek wyścigu o godz. 21 czasu polskiego. 

PAP