Własne zasady

W boksach kar siedziało jednocześnie 13 zawodników, a obie drużyny otrzymały łącznie 35 wykluczeń na w sumie 140 minut!

Sam Bennett właśnie trafił na 4:1. Fot. NHL

NHL

Zagraliśmy bardzo dobrze, zdyscyplinowanie i okazaliśmy się zespołem doświadczonym. Musimy w tej serii nadal się wspierać i wówczas powtórzymy wyczyn z poprzedniego roku – to słowa, jakie wypowiedział napastnik Panter, Matthew Tkachuk, a które tylko potwierdziły, że hokeiści Floridy, obrońcy Pucharu Stanleya, trzecie spotkanie finałowe rozegrali na własnych zasadach. Rozbili w puch Edmonton Oilers 6:1 (2:0, 2:1, 2:0), objęli prowadzenie w serii 2-1 i mają prawo czuć się jeszcze pewniej przed kolejnym spotkaniem na własnym lodzie.

Brad Marchand był w blasku jupiterów po drugim spotkaniu, wszak zdobył dwa gole, pierwszego i zwycięskiego w drugiej dogrywce. 37-letni Kanadyjczyk, najstarszy gracz tego finału, solidnie pracuje na MVP play offu. Zdobył inauguracyjną bramkę już w 56 sekundzie i w dużej mierze mecz ustawił. Tym samym został najstarszym zawodnikiem, który w historii finału PS zdobył gole w trzech spotkaniach serii. Do tej pory to miano dzierżył Frank Mahovlich (Montreal), który mając 35 lat, trafiał w finale z Chicago (1973). Dla Marchanda to był 8. gol w tym play offie.

Gra w przewadze oraz kary w tym meczu to dwa kolejne rozdziały, przy których warto się zatrzymać. Formacje specjalne gospodarzy sprawdziły się i na 11 przewag zdobyły trzy gole. Do bramki Nafciarzy posyłali krążek: Carter Verhaeghe (18 minuta), Aaron Ekbald (44) i Evan Rodrigues (57). Natomiast goście grali sześć razy w liczebnej przewadze i wykorzystali jedną. Dobrze spisującego się Siergieja Bobrowskiego (32 skuteczne interwencje) pokonał jedynie Corey Perry (22). Gospodarze całkowicie zneutralizowali poczynania duetu Connor McDavid – Leon Draisaitl. Ten pierwszy oddał zaledwie dwa strzały, zaś drugi ani jednego! Stuart Skinner przepuścił pięć goli na 23 strzały i w 43:27 min został zastąpiony przez Calvina Pickarda. W 23 min Sam Reinhart trafił po raz pierwszy od ponad trzech tygodni, a ten gol na 3:1 to był punkt zwrotny, zdaniem ekspertów, w tym spotkaniu, bo gospodarze opanowali wydarzenia na tafli.

Obie drużyny otrzymały łącznie 35 kar na 140 minut (Panthers – 55, Oliers – 85 min). Goście złapali 16 kar (75 min) w 3. tercji, a Darnell Nurse, Trent Frederic, Mattias Ekholm, Evander Kane i Kasperi Kapanen nie dokończyli meczu. Ze strony gospodarzy wcześniej do szatni zjechał Jake Walman. W 50:29 min doszło do bijatyki między zawodnikami i w boksach kar w sumie przebywało 13 zawodników. Od tego momentu do końcowej syreny nie było spokojnie na lodzie i co rusz dochodziło do szarpaniny i wykluczeń.

– Ostatnia tercja nam się zupełnie rozpadła, ale mecz przegraliśmy zdecydowanie wcześniej – stwierdził trener Oilers, Kris Knoblauch. – Nie przypuszczam, by kolejny miał podobny przebieg, bo wrócimy do swojej gry.

– Owszem, prowadzimy w serii 2-1, ale mamy w pamięci to, co się wydarzyło w pierwszych dwóch meczach – dodał szkoleniowiec gospodarzy, Paul Maurice. – Nadal trzeba być czujnym i niezwykle zdyscyplinowanym, bo przed nami kolejny rozdział tej rywalizacji.

Ciekawi jesteśmy, czy słowa trenerów znajdą potwierdzenie w kolejnym spotkaniu z czwartku na piątek czasu polskiego.

Finał Pucharu Stanleya

◼  Florida Panthers – Edmonton Oilers 6:1 (2:0, 2:1, 2:0)

Stan rywalizacji 2-1

1:0 – Marchand – Lundell – Luostarinen (0:56), 2:0 – Verhaeghe – Rodrigues – Schmidt (17:45, w przewadze), 2:1 – Perry – Bouchard – Ekholm (21:40, w przewadze), 3:1 - Reinhart – Verhaeghe (23:00), 4:1 – Bennett – Luostarinen (27:26), 5:1 – Ekbald – Reinhart – M. Tkachuk (43:27, w przewadze), 6:1 – Rodrigues – Mikkola – Forsling (56:10, w przewadze). 

(ws)