Wizyta mistrzów
Nieczęsto zdarza się, że małe miejscowości odwiedzają piłkarze, którzy mają na koncie mistrzostwo świata czy wicemistrzostwo Europy!
Dwójka przyjaciół z boiska: Pedro Pasculli z repliką Pucharu Świata i wicemistrz Europy z 1988 Siergiej Alejnikow. Fot. Jaromir Kruk
Przez kilka dni gościli u nas niezwykli piłkarze. Pierwszy to argentyński mistrz świata z 1986 roku Pedro Pasculli, przyjaciel samego Diego Maradony, z którym grał nie tylko w Albicelestes, ale również w Argentinos Juniors, zanim boski Diego w wieku 20 lat nie przeniósł się do Boca Juniors, a stamtąd do Barcelony. Drugi to Siergiej Alejnikow, w drugiej połowie lat 80. jeden z najlepszych pomocników w Europie.
Odwiedzili... Daleszyce, byli też w Szkole Podstawowej w Cierchach, grali w szkole w Ropczycach, a także prowadzili trening w Akademii Orląt Kielce czy w Błękitnych Ropczyce. Znany dziennikarz Jaromir Kruk, propagator i animator futbolu, organizator grudniowego turnieju trójek piłkarskich, w którym grają nie tylko wielcy mistrzowie, zaprosił ich do wspólnego grania! Grali więc i strzelali gola za golem, szczególnie Pasculli, który był przecież napastnikiem, a którego bramka w 1/8 finału MŚ 1986 z Urugwajem (1:0) dała Argentynie awans do czołowej ósemki. Dzięki temu zwycięstwu mógł zaraz potem odbyć się słynny mecz z Anglią (niesamowity rajd Maradony i słynna ręka boskiego Diego, pamiętacie?).
- To było wielkie wydarzenie gościć takich ludzi na naszym terenie! Wszędzie gdzie się pojawili, to były tłumy. Pedro ma prawo do jeżdżenia i prezentowania repliki Pucharu Świata, którą mogliśmy podziwiać. Super, że zagrali z tyloma młodymi ludźmi, są też świetnymi szkoleniowcami. We Włoszech gdzie mieszkają, prowadzą treningi z najmłodszymi – opowiada Kruk.
Jedyny zgrzyt podczas trwającej prawie tydzień wizyty to niedziela i mecz Korony z Arką. Jak się okazało, kielecki klub odmówił biletów VIP dla starych mistrzów! Kogoś uwierało bowiem to, że Siergiej Alejnikow grał przed laty w reprezentacji ZSRR… Pozostawmy to bez komentarza. Pasculli z Alejnikowem byli za to na meczu IV ligi pomiędzy Spartakusem Daleszyce i Hetmanem Włoszczowa oraz na spotkaniu okręgówki KKP Korona Kielce z Wichrem Miedziana Góra, gdzie spotkali się z Marcinem Gawronem, wiceprezesem Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej. – Przy pobycie mistrzów mocno zaangażowało się u nas wiele osób, wymienię tylko Karola Kułagę i Pawła Sucheńskiego – mówi Kruk.
(zich)
_________________________
Niezwykle gościnny kraj!
CZTERY PYTANIE DO… PEDRO PASCULLIIEGO, reprezentanta Argentyny, mistrza świata z 1986 roku
1. Kilka dni spędził pan w Polsce razem ze swoim przyjacielem z boiska Siergiejem Alejnikowem. Jak ocenia pan pobyt w naszym kraju?
- Bardzo gościnne miejsce, bardzo gościnny kraj! Wszędzie gdzie byliśmy, to przychylali nam nieba. Świetne przyjęcie i cieszę się, że mogłem także pograć w piłkę w turnieju trójek piłkarskich. Widać dużo pasji u młodych chłopaków, którzy trenują, którzy grają. Widać też po tej naszej wizycie, jak ogromne u was jest zainteresowanie futbolem. Te kilka dni spędzone tutaj potwierdziły to, co słyszałem o Polsce wcześniej, jak gościnnym jesteście narodem.
2. Był pan w kilku miejscach, bo i w świętokrzyskim i w podkarpackim?
- Tak i jak mówię, wszędzie świetne przyjęcie, catering, ludzie garnący się do piłki, pamiętający starych mistrzów. Wrażenie zrobił burmistrz miasta Daleszyce pan Dariusz Meresiński, który gra w piłkę na dobrym poziomie. Także inni radzili sobie dobrze.
3. Zna pan pewnie i grał z wieloma polskimi zawodnikami. Jak ich pan wspomina?
- Bardzo dobrze! Z ligi włoskiej ze swoich czasów pamiętam grającego w Veronie Władysława Żmudę. Pamiętam też innych jak Grzegorza Lato czy wasz bramkarz Jan Tomaszewski. No i nie mogę nie wspomnieć o moim trenerze w Lecce, Zbigniewie Bońku.
4. Właśnie! Jakim był szkoleniowcem?
- Cenię go przede wszystkim jako znakomitego piłkarza, jako bardzo dobrego prezesa. Kiedy nas prowadził, to był akurat po karierze piłkarskiej, czasami się zachowywał jak zawodnik, dlatego być może mu w trenerce nie wyszło. Znakomicie poradził sobie jednak na innych polach życia.
Pedro Pasculli to legenda i argentyńskiej, i włoskiej piłki. Fot. Jaromir Kruk
