Witajcie w nocnym raju
Piątka Polaków przystąpi do turniejów WTA i ATP w Indian Wells. Iga Świątek wygrywała w Kalifornii dwukrotnie, teraz przed nią trudne zadanie obrony pozycji numer 2 na świecie.
Iga Świątek wygrywała w Kalifornii w latach parzystych. Może to dobra wróżba na tegoroczną edycję? Fot. Charles Baus/Cal Sport Media/SIPA USA / Press Focus
Skoro mamy marzec, to rywalizacja najlepszych tenisistek i tenisistów przenosi się za ocean, a to oznacza, że polskich fanów tej dyscypliny czekają zarwane nocki. Na osłodę pozostaje świadomość, że będziemy podglądać „tenisowy raj”, jak powszechnie określany jest turniej w Indian Wells, a w którym to raju dwukrotnie w ostatnich czterech latach w aureoli „najwspanialszej” wzlatywała Iga Świątek - triumfatorka edycji 2022 i 2024. Może to więc dobry omen przed kolejną znów parzystą edycją „rajskiej imprezy”...
Polka jest jedną z dziesięciu tenisistek, które w Kalifornii - rywalizacja kobiet toczy się tam od 1989 roku - wygrywały dwukrotnie, żadna nie ma na koncie trzech tytułów, a jedynie Martina Navratilova go obroniła - w 1991.
W elitarnym gronie
Świątek w 2022 roku dołączyła za to do elitarnego grona tenisistek, które zdobyły tzw. Sunshine Double, czyli w tym samym roku wygrały w Indian Wells i w następującym zraz kolejnym „tysięczniku” - w Miami. Obok Polki i pochodzącej z Czech Amerykanki (1985) należą do niego także Niemka Steffi Graf (1994 i 1996), Belgijka Kim Clijsters (2005) i Białorusinka Wiktoria Azarenka (2016).
- Indian Wells i Miami to trochę uciążliwa wyprawa. Jest wiele zmiennych, a po drodze traci się trzy godziny. Trudno utrzymać formę przez cały ten czas - podkreśla Navratilova w rozmowie z wta.com.
Od 1996 roku kobiety i mężczyźni rywalizują w Indian Wells w tym samym czasie, ale turniej męski ma znacznie dłuższą tradycję, sięga 1974 roku. Od 2004 w grze pojedynczej startuje po 96 tenisistów i tenisistek, o 32 mniej niż w Wielkim Szlemie. To powoduje, że ci rozstawieni, właśnie 32, do zmagań przystępują od drugiej rundy. Dla reszty droga do tytułu wymaga wygrania aż siedmiu meczów - stąd nieformalnie imprezy w Kalifornii i na Florydzie nazywa się „piątymi lewami Wielkiego Szlema”.
Ostrzą ząbki na „dwójkę”
W tym roku rozstrzygnięcia rywalizacji kobiet w Kalifornii mogą strącić Polkę z raju do namiastki piekła. O ile prowadzenie Aryny Sabalenki w rankingu jest niezagrożone, o tyle aż trzy inne tenisistki mają apetyty na miejsce zajmowane dotąd przez Polkę za plecami Białorusinki.
Świątek wirtualnie ma tylko 120 pkt przewagi nad mistrzynią tegorocznego Australian Open, Jeleną Rybakiną. Po poniedziałkowym losowaniu drabinki wiadomo że Polka z reprezentantką Kazachstanu może się zmierzyć dopiero w półfinale. Ta z nich, która dotrze do finału, będzie pewna drugiej pozycji na liście WTA, ale jeśli Świątek lub Rybakina do finału nie dotrą, to otworzy się szansa dla Amerykanek Coco Gauff i Jessiki Peguli. Gauff znalazła się w tej samej połówce, co Sabalenka, a Pegula to potencjalna rywalka Rybakiny w ćwierćfinale.
Szybki rewanż z Sakkari?
Świątek w ćwierćfinale może zagrać z broniącą tytułu Mirrą Andriejewą. To właśnie 18-letniej Rosjance podopieczna Wima Fissette'a uległa w ubiegłym roku w półfinale. Teoretycznie łatwy mecz czeka Polkę w zasadzie tylko na otwarcie - jej pierwszą rywalką będzie 93. w rankingu Brytyjka Francesca Jones albo zawodniczka z kwalifikacji.
W trzeciej rundzie Raszynianka może stanąć naprzeciw Marii Sakkari - to z Greczynką przegrała dwa tygodnie temu w ćwierćfinale w Dubaju, ale to ją pokonała w obu finałach w Kalifornii. W 1/8 finału mogą czekać m.in. Czeszka Karolina Muchova i wracająca po kontuzji mistrzyni olimpijska z Paryża, Chinka Qinwen Zheng.
Mecze pierwszej rundy zaplanowano na środę i czwartek i to wtedy zmagania zaczną wszyscy pozostali Polacy. Rywalką opromienionej finałem WTA 500 w Meridzie Magdaleny Fręch (36. WTA) będzie kwalifikantka. Jeśli Łodzianka zwycięży, to zagra z rozstawioną z numerem 12. Szwajcarką Belindą Bencic. Magda Linette (49.) natomiast zmierzy się z Amerykanką Ashlyn Krueger (82.).
Majchrzak na Djokovicia!
Tenisiści w Indian Wells po raz pierwszy w tym sezonie będą rywalizować w imprezie rangi 1000. Kamila Majchrzaka (57. ATP) czeka mecz z potężnie serwującym Giovannim Mpetshim Perricardem (54.). Polak ma dodatkową motywację, by pokonać Francuza, bo wtedy pierwszy raz w karierze zagra z rozstawionym z „trójką” Novakiem Djokoviciem!
Hubert Hurkacz (71.) zacznie od spotkania z sąsiadem z rankingu, Amerykaninem Aleksandarem Kovacevicem (72.). Dalej w drabince jest Francuz Corentin Moutet (nr 31), a w 3. rundzie... Djoković lub jego pogromca. Gdyby na tym etapie doszło do starcia Hurkacza z Majchrzakiem, oznaczałoby to sensację.
Tytułu broni Brytyjczyk Jack Draper, który wraca do formy po kilkumiesięcznej przerwie. Rok temu w Indian Wells zabrakło zawieszonego Włocha Jannika Sinnera, a Hiszpana Carlosa Alcaraza - dziś lidera rankingu - w półfinale wyeliminował Draper. W meczu o tytuł Anglik pokonał Holgera Rune. Teraz z kolei Duńczyk wraca do zdrowia po zerwaniu ścięgna Achillesa.
Obydwa finały zaplanowano na niedzielę 15 marca.
(ToM)
5 RAZY - najwięcej - w Indian Wells wygrali Serb Novak Djoković i Szwajcar Roger Federer.
1151480 DOLARÓW otrzymają triumfatorzy singli w Indian Wells. Całkowita pula nagród wynosi - zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn - 9415725 USD.
◼ Mikst z Ruudem
Zasadniczą część rywalizacji w Indian Wells poprzedził pokazowy turniej mikstów, który miał odbyć się w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. W rywalizacji awizowano udział ośmiu par, w tym Igi Świątek z Norwegiem Casperem Ruudem.
◼ Kawa z uśmiechem
Katarzyna Kawa (146. WTA) zakończyła serię siedmiu meczów bez wygranej i odniosła pierwsze singlowe zwycięstwo w 2026 roku. W pierwszej rundzie challengera WTA 125 w Antalyi 33-letnia Polka pokonała Mayar Sherif (104.) 6:3, 1:6, 6:2; Egipcjanka w ubiegłym tygodniu dotarła do półfinału pierwszej edycji tureckiego turnieju. W drugiej rundzie po zwycięstwie z 18-latką z Łotwy Adeliną Lachinovą (587.) 6:1, 6:3 zameldowała się także rozstawiona z numerem 7 Maja Chwalińska (134.).
