Witaj Kalifornio
Polska po raz drugi z rzędu najlepszym zespołem Europy i z kwalifikacją olimpijską do Los Angeles! - Nadal będziemy walczyć o najwyższe cele i nie zamierzamy odpuszczać – zadeklarował Aleksander Śliwka, kapitan naszej drużyny.
Biało-czerwoni z Mediolanu wracają podwójnie uradowani. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Polacy zdominowali turniej. Do finału awansowali w wielkim stylu, od 1/8 finału nie tracąc nawet seta. W decydującym spotkaniu czekała na nich Francja. Był to rewanż za finał igrzysk olimpijskich sprzed dwóch lat, w Paryżu górą byli Trójkolorowi (3:0).
Od tamtej pory obie drużyny mocno się jednak zmieniły. W kadrze Francji pozostało jedynie trzech zawodników ze złotej ekipy. W naszym zespole do aż tak radykalnych zmian nie doszło, ale Biało-czerwoni musieli sobie radzić m.in. bez Mateusza Bieńka, Bartosza Kurka, Łukasza Kaczmarka, Norberta Hubera, Pawła Zatorskiego czy Marcina Janusza.
Koniec, ale... wcale nie koniec!
Oba zespoły mocno otworzyły spotkanie. Po stronie „Trójkolorowych” asa zanotował Antoine Brizard, a chwilę później trzema odpowiedział Wilfredo Leon i było 4:2. Francuzi szybko wyrównali i już do końca seta oglądaliśmy wymianę ciosów. Partia rozstrzygnęła się w grze na przewagi. Było bardzo dramatycznie. Francuzi cieszyli się już nawet z wygranej, gdy przy ich prowadzeniu 26:25 do tej pory niezawodny Bartłomiej Lemański zaatakował w aut. Musieli jednak wrócić na parkiet, bo podczas wideowerykacji okazało się, że jeden z blokujących dotknął siatki. W końcu nasi siatkarze przełamali rywali. Najpierw zablokowali Mathisa Henno, a następnie Bołądź udanym atakiem dał im decydujący punkt.
Końcówka pierwszej partii okazała się decydująca. Morale Francuzów mocno opadło. Spuścili z tonu. Za to nasi gracze poszli za ciosem. To był ich popis. Wprawdzie w trzecim secie zanotowali dołek, uratować go nie zdołał nawet nasz człowiek od zadań specjalnych, czyli Kamil Semeniuk, który zastąpił Wilfredo Leona, lecz w kolejnym wrócili do wysokiej dyspozycji. – Francuzi trzeciego seta zasłużenie wygrali, ale na czwartego wyszliśmy bardzo zmotywowani. Dobrze rozpoczęliśmy, a później poniosła nas fala – ocenił Kamil Semeniuk.
Trzeba czasem pocierpieć
Walecznością imponował Tomasz Fornal, wszechstronnością Semeniuk, środek siatki to było królestwo Lemańskiego i Szymona Jakubiszaka, a w defensywie szalał Jakub Popiwczak. Nad odpowiednim tempem i wyborem akcji czuwał natomiast rozgrywający Marcin Komenda. I choć Francuzi walczyli, nie mieli argumentów, by sprostać naszej drużynie. - Dziękuję wszystkim kibicom za wasze wsparcie. Mamy kwalifikację olimpijską i to wszystko dzięki wam – tuż po meczu zwrócił się Wilfredo Leon , który otrzymał nagrodę dla najlepszego przyjmującego i MVP całego turnieju, zostając drugim siatkarzem w historii ME z tytułem MVP imprezy drugą edycję w rzędu. Pierwszym w latach 1993 i 1995 był Włoch Andrea Giani, aktualny trener Francuzów.- Trzeba czasem pocierpieć, żeby wygrywać. Nie zawsze jest idealnie, ale pokazaliśmy charakter i walczyliśmy do końca. Na początku emocje buzowały, bo nie graliśmy na swoim poziomie. Ja też popełniałem proste błędy. My jednak nie pękamy na robocie – powiedział atakujący Bartłomiej Bołądź.
Biało-czerwoni wywalczyli trzeci złoty medal mistrzostw Europy; wcześniej byli najlepsi w Izmirze w 2009 roku i trzy lata temu w Rzymie. Podobnie jak w 2023 roku wcześniej triumfowali w Lidze Narodów.
(mic)
Finał
◼ Francja – Polska 1:3 (29:31, 19:25, 25:20, 16:25)
FRANCJA: Brizard (1), Henno (20), Huetz (2), Faure (18), Clevenot (8), Magnin (7), Diez (libero) oraz Gueye (10), Duflos-Rossi, Ramon (libero). Trener Andrea GIANI.
POLSKA: Komenda (1), Leon (13), Jakubiszak (9), Bołądź (16), Fornal (13), Lemański (12), Popiwczak (libero) oraz Szalpuk, Semeniuk (10), Granieczny, Sasak, Firlej. Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Juraj Mokry (Słowacja) i dominga Lot (Włochy). Widzów 1118.
I: 8:10, 13;15, 20:19, 25:24, 29:31.
II: 4:10, 7:15, 12:20, 19:25.
III: 10:4, 15:10, 20:13, 25:20.
IV: 7:10, 9:15, 13:20, 16:25.
Bohater – Tomasz FORNAL.
Mecz o 3. miejsce
◼ Finlandia – Słowenia
FINLANDIA: Valmaa (1), L. Marttila (17), Haapaniemi (4), Jokela (4), N. Marttila (19), Tyynismaa (3), Koykka (libero) oraz Lindovist (12), Tervaportti. Trener Olli KUNNARI.
SŁOWENIA: Planinsić, Mozić (15), Kozamernik (7), Mujanović (11), Cebulj (4), Pajenk (4), Kovacić (libero) oraz Bracko (7), Stalekar (1), Najdić, Sen. Trener Fabio SOLI.
Sędziowali: Paul Catalin Szabo-Alexi (Rumunia) i Ksenija Jurković (Chorwacja).
Widzów 5881.
Przebieg meczuI: 10:8, 15:13, 20:17, 25:23.
II: 10:9, 15:10, 20:17, 25:20.
III: 10:9, 15:14, 19:20, 25:24, 29:27.
Bohater – Nooa MARTTILA.
Drużyna marzeń
RozgrywającyAntoine BRIZARD (Francja)
PrzyjmującyWilfredo LEON, Nooa MARTTILA (Finlandia)
ŚrodkowiBartłomiej LEMAŃSKI i Szymon JAKUBISZAK
AtakującyTheo FAURE (Francja)
LiberoJakub POPIWCZAK
MVP – Wilfredo LEON
Trener – Nikola GRBIĆ.
Droga Polaków po mistrzostwo
Faza grupa (Grupa B)
◼ POLSKA – Portugalia 3:0 (25:12, 25:19, 25:20)◼ POLSKA – Izrael 3:0 (25:16, 25:17, 25:18)
◼ POLSKA – Macedonia Północna 3:0 (25:19, 25:16, 25:13)
◼ POLSKA – Ukraina 3:0 (25:20, 25:13, 25:22)
◼ POLSKA – Bułgaria 2:3 (25:20, 29:31, 23:25, 25:19, 18:25)
Faza pucharowa
◼ 1/8 finału POLSKA – Łotwa 3:0 (25:17, 25:16, 25:16)◼ 1/4 finału POLSKA – Niemcy 3:0 (25:23, 25:17, 25:17)
◼ 1/2 finału POLSKA – Słowenia 3:0 (25:23, 25:23, 25:18)
◼ Finał POLSKA – Francja 3:1 (31;29, 25:19, 20:25, 25:16)
