Wiosna dla gości
W Bytomiu zamiast „nic dwa razy się nie zdarza” było „nic nie może przecież wiecznie trwać”...
Tak Dmytro Sydorenko zatrzymał szarżę Tomasza Gajdy. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Przed pierwszym gwizdkiem oba zespoły stanęły do zdjęcia z banerem ogólnoświatowej akcji „Movember”, mającej na celu zwrócenie uwagi mężczyzn na ciężkie choroby dotyczące właśnie tej płci i konieczność badań profilaktycznych.
A losy Polonii już od początku nie układały się rewelacyjnie. W jednym z pierwszych bezpośrednich starć Igor Korczakowski ranił w głowę Grzegorza Szymusika, który po medycznej pomocy grał z opatrunkiem. Korczakowski wyszedł z tego bez szwanku i w 12 min podszedł do wolnego z ponad 20 m, a jego strzał Mikołaj Łabojko głową skierował na rzut rożny. Po 10 minutach bardzo aktywny Lucjan Zieliński po lewej stronie przedarł się na bok pola bramkowego i zagrał do środka, skąd Szymusik ekwilibrystycznym wykrokiem próbował zdobyć gola, ale pozycja była zbyt trudna. Goście nie przyjechali tylko się przyglądać i w kontrze Jakub Apolinarski zagrał na lewo do Korczakowskiego, który przymierzył przy bliższym słupku, skąd Axel Holewiński sparował piłkę na „róg”. To był przedsmak kolejnych zagrożeń, jakie przygotowała Pogoń. W 27 min Damian Jaroń zagrał po lewej stronie do Nikodema Niskiego, który znalazł „uliczkę” między dwoma defensorami gospodarzy i na 5 metrze sam przed Holewińskim znalazł się Apolinarski. Bytomski golkiper odbił piłkę chyba... twarzą, ale trafieniu do siatki zapobiegł. Z kolei „Poloniści” też nie chcieli statystować i najpierw Szymusik „główkował” za wysoko, a później Szymon Michalski prostopadle środkiem wypuścił Kamila Wojtyrę, który sam na sam pokonał Dmytro Sydorenkę. Sędziowie byli przekonani o spalonym, ale w dzisiejszych czasach elektronika (laptop, tablet, nawet komórka) pozwala na natychmiastową ocenę, lecz tylko dla siebie samego. W 2. lidze VAR-u nie ma, a spalony byłby Konrad Andrzejczak, który jednak stał z boku, a Wojtyra był na równej linii z ostatnim defensorem grodziszczan.
Niezrażeni bytomianie poszli za ciosem i grający po raz 50. w ligowym meczu w niebiesko-czerwonych barwach Daniel Ściślak z rzutu rożnego znalazł po drugiej stronie bramki Michalskiego, który głową przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką, a za moment z dystansu Andrzejczak też minimalnie się pomylił.
W 38 min grodziszczanie skontrowali i Apolinarski miał wiele szczęścia, bo stoper Adrian Piekarski interweniował zgodnie ze sztuką wślizgu, ale po jego interwencji piłka pozostała przed wahadłowym Pogoni, który sam... pogonił z nią w stronę bramki i podał na lewo poza możliwościami samotnego przed bramką Michalskiego, a Niski piłkę przyjął i tym razem dobra dyspozycja Holewińskiego już nie pomogła.
Kolejny po nieuznanej bramce cios wzmógł u bytomian chęć ratowania sytuacji i po wolnym Tomasza Gajdy Michalski głową strzelił w słupek, a potem jeszcze był kolejny spalony - Zielińskiego - tym razem ewidentnie „przegwizdany” przez arbitra.
Po przerwie Polonia prawie cały czas grała na połowie rywali, którzy bardziej pilnowali wyniku niż starali się go poprawić. Łabojko uderzył przy słupku - Sydorenko obronił, Wojtyra „główkował” ponad, a za moment zagrał do Andrzejczaka, który odegrał do Zielińskiego, którego strzał bramkarz przerzucił nad poprzeczką. Potem Andrzejczak przymierzył z boku w „długi” róg, ale wyszło za długo. Zieliński dobrze dograł przed bramkę do Wojciecha Szumilasa, który jednak dobrze nie uderzył. W 75 min Wojtyra nie próbował strzelać, tylko zagrał przed linię „piątki” do Andrzejczaka, ten jednak - pisząc wprost - skiksował.
Gdy na murawie pojawił się Sebastian Steblecki wyrównanie wydawało się pewne. Po dryblingu w polu karnym uderzył z boku, jednak Karol Noiszewski wybił z bramki. Jeszcze Gajdę na wysokości słupka zastopował Sydorenko, a kolejny slalom Stebleckiego zakończył się podaniem na głowę Wojtyry, który jednak „potrojony” nie był w stanie nic zwojować.
Międzynarodowy Dzień Trenera Piłkarskiego obchodzony 15 listopada pozostanie w dobrej pamięci Marcina Sasala, ale już nie w sztabie szkoleniowym Polonii, która po wcześniejszym przerwaniu serii 12 zwycięstw, straciła teraz miano niepokonanej u siebie i spadła na 3. miejsce. Przed bytomianami jeszcze sobotni wyjazd do Grudziądza i czas m.in. na analizę dobrej w sumie jesiennej części sezonu, którą jednak „przybrudziły” dwie porażki z grodziskim beniaminkiem...
