Wielkie wyzwanie
Damian Knyba 10 stycznia przyszłego roku zmierzy się z Agitem Kabayelem.
Jest już oficjalny plakat reklamujący walkę Damiana Knyby z Agitem Kabayelem. Fot. Materiały prasowe
BOKS
To był intensywny czas dla występującego w wadze ciężkiej Damiana Knyby (17 zw. - 11 KO). Stoczył w tym roku trzy pojedynki i wszystkie wygrał przed czasem. 1 lutego w Newark pokonał w 3. rundzie Andrzeja Wawrzyka, 21 czerwca też w Newark niepokonanego dotąd Marcina Siwego (TKO 6. runda), a 18 października w Nowym Jorku znokautował w 7. rundzie solidnego Amerykanina Joeya Daweyko.
Te wyniki pięściarza z Bydgoszczy zostały zauważone i kilka dni temu otrzymał ciekawą propozycję walki z niepokonanym Niemcem Agitem Kabayelem (26 zw. - 18 KO), posiadaczem pasa mistrza świata WBC Interim. Knyba nie zastanawiał się długo i ofertę przyjął. Wczoraj odbyła się pierwsza konferencja prasowa, promująca pojedynek mający się odbyć 10 stycznia w Oberhausen.
- Ta walka to spełnienie moich marzeń. Ciężko pracowałem właśnie po to, by znaleźć się w tym miejscu i dostać taką szansę jak ta. Wiem na co się piszę i co w ringu proponuje Kabayel. On zawsze wywiera presję na rywalu, mocno bije po dołach i wiem, że czeka mnie trudna walka. Wierzę jednak w siebie i swoje zwycięstwo. Prawdą jest, że dotąd nie mierzyłem się jeszcze z kimś tak dobrym jak on, w mojej ocenie to obecnie numer dwa na świecie, ale przecież od samego początku moim celem było zostanie pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej. A skoro chcę być najlepszy, to muszę mierzyć się z najlepszymi. Walczę na terenie rywala, wiem na co się piszę, więc 10 stycznia wyjdę do ringu po nokaut - powiedział prawie 30-letni (urodził się 25 stycznia 1996 roku) Damian Knyba, którego cytował portal bokser.org.
Zdecydowanym faworytem styczniowej walki będzie jednak mający tureckie korzenie 33-letni Kabayel. Polak nie walczył bowiem z nikim z światowej czołówki, a Niemiec pokonał bardzo mocnych i wysoko notowanych w rankingach rywali. Między innymi Brytyjczyka Dereka Chisorę, Rosjanina Arslanbeka Machmudowa i Chińczyka Zhanga Zhilei. No i będzie walczył u siebie. - Powrót do domu, do moich kibiców, to dla mnie wielkie i ważne wydarzenie. W ostatnich walkach byłem skazywany na porażkę, teraz jestem faworytem, ale ja do każdego pojedynku podchodzę tak samo. […] Zawsze chciałem walk z najlepszymi, a najlepszy jest Oleksandr Usyk, póki co jednak mam do zrobienia robotę 10 stycznia, rywal na pewno da z siebie wszystko i póki co skupiam się tylko na tym - mówił Agit Kabayel (za bokser.org).
Wczoraj obaj mogli popatrzeć sobie głęboko w oczy. Polak mający 201 cm wzrostu popatrzył z góry na niższego o 10 cm rywala. Ciekawe jak potoczą się wydarzenia w ringu 10 stycznia w Oberhausen. Stawką tej walki będzie nie tylko pas WBC Interim, ale prawdopodobnie prawo zmierzenia się z absolutnym mistrzem wagi ciężkiej, posiadaczem wszystkich pasów,Ukraińcem Oleksandrem Usykiem.
(awa)
