Wielkie strzelanie
Emocje na najwyższym poziomie i kawałek dobrej piłki w wykonaniu najsłabszych drużyn zaplecza ekstraklasy.
Kapitan Unii Skierniewice w doliczonym czasie gry w Opolu strzelił gola dającego beniaminkowi przełamanie. Fot. Press Focus/Piotr Matusewicz
O tym, jak bardzo ważny był to mecz dla obydwu drużyn, najlepiej „mówiła” tabela. Wszak po 13 kolejkach Odra była przedostatnia, a Unia miała punkt mniej. Jednak na opolskiej Itaka Arena obydwie drużyny zaprezentowały poziom, który świadczył o tym, że potencjał podopiecznych Piotra Plewni i Kamila Sochy jest zdecydowanie większy niż wskazywały ich pozycje.
Przez pierwsze 10 minut lepiej prezentowali się goście, a miejscowi przeszli do ataku, gdy sygnał dał Bartosz Biedrzycki. Raz po raz szarżował lewą stroną boiska, ale finalizujący jego akcje Bartosz Barański czy Maksymilian Pingot byli blokowani. Tak samo stało się w 17 minucie, gdy po przejęciu piłki przez Joshuę Pereza Tomasz Gajda uruchomił w polu karnym Barańskiego. I tym razem bowiem na drodze futbolówki znalazł się Skierniewiczanin, ale odbita futbolówka spadła wprost na nogę Krystiana Palacza, a ten wolejem z 5. metra otworzył wynik.
Przyjezdni od razu ruszyli do odrabiania straty, ale w pierwszej połowie bramkarz Odry popisywał się skutecznymi i efektownymi interwencjami, broniąc uderzenia: Szmyda w 24 minucie z 12. metra, Bartosza Bidy w 44 minucie z 14. metra i tuż przed ostatnim gwizdkiem w pierwszej połowie Damiana Gąski z 10. metra. Co się jednak odwlecze...
Po przerwie bowiem zespół z Mazowsza włączył przyspieszenie i pokazał szeroki wachlarz umiejętności. Dość powiedzieć, że wyrównanie w 57 minucie było efektem wymiany podań bez przyjęcia, a Gąska przymierzył z 10. metra i tym razem golkiper Opolan był bezradny. Skapitulował także w 62 minucie, ale tym razem przyjezdni popisali się akcją rozegraną od bramkarza, a sfinalizowaną przez Mierzwę z 8. metra. Po drodze „wywrotkę” zaliczył jeszcze Jirzi Piroch, domagający się gwizdka arbitra i sugerujący, że był faulowany. Sebastian Krasny po konsultacji z VAR-em wskazał jednak na środek boiska, a w 69 minucie – także po krótkiej rozmowie z „telewidzami” – wskazał na „wapno”, bo Palacz sfaulował Mierzwę i Bida podwyższył prowadzenie Unii.
Zmiany trenera Odry obudziły atak. Wystarczyło 130 sekund, żeby Michał Feliks, który wywalczył rzut karny w starciu z Julianem Kamińskim, sam zamienił go na gola, oraz żeby Branislav Spaczil, główkujący po wrzutce Biedrzyckiego z rzutu rożnego, doprowadzili do wyrównania.
Ba! Opolanie mieli w 1 minucie doliczonego czasu gry okazję na prowadzenie, ale Feliks trafił z bliska w słupek, a dobijający Spaczil spudłował. Ta niewykorzystana okazja się zemściła i to podwójnie. W odstępie 140 sekund Mateusz Stępień z 16. metra trafił pod poprzeczkę, a Miłosz Szczepański zakończył kontrę strzałem z piątego metra i w ten sposób Unia odbiła się od dna tabeli, a Odra... ma się teraz od czego odbić.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Unia Skierniewice 3:5 (1:0)
1:0 – Palacz, 17 min, 1:1 – Gąska, 57 min, 1:2 – Mierzwa, 62 min, 1:3 – Bida, 70 min (karny), 2:3 – Feliks, 84 min (karny), 3:3 – Spaczil, 85 min (głową), 3:4 – Stępień, 90+3 min, 3:5 – Szczepański, 90+5 min
ODRA: Haluch – Biedrzycki, Mijuszković, Piroch, Pingot, Palacz (71. Kupczyk) – Perez (58. Feliks), Nalepa, Gajda (71. Liber), Barański (71. Staś) – Gieroba (76. Spaczil). Trener Piotr PLEWNIA.
UNIA: Pruszkowski – Kamiński, Stępień, Straus, Eizenchart (57. Wolsztyński) – Mierzwa, Burkiewicz (75. Dudek), Bieroński, Gąska (75. Makuch), Szmyd (84. Hawryłenko) – Bida (84. Szczepański). Trener Kamil SOCHA.
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 2468.
Żółte kartki: Mijuszković, Piroch, Nalepa, Spaczil, Biedrzycki – Stępień, Szmyd, Gąska, Hawryłenko.
