Wielki niedosyt na Północnym Mazowszu
Orlen Wisła Płock od 1990 roku nie schodzi z podium rozgrywek o mistrzostwo Polski. W zakończonym sezonie dołożyła do kolekcji 23. srebrny medal. Po dwóch latach triumfów musiała uznać wyższość Industrii Kielce.
Kapitan Michał Daszek o kolejny sezon przedłużył kontrakt z Nafciarzami Fot. Przemysław Strąk/PressFocus
ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN
Poprzednie dwa sezony były niezwykle udane dla drużyny z Północnego Mazowsza. Podopieczni trenera Xaviera Sabate przerwali 12-letnią hegemonię odwiecznego rywala z Kielc. Odzyskali mistrzostwo Polski, a w kolejnym roku dokonali trudniejszej rzeczy, jaką była jego obrona. Przed minionym sezonem apetyty i aspiracje Nafciarzy nie zmieniły się ani na jotę. Miało być kolejne złoto, do tego pozostałe krajowe trofea (Superpuchar i Puchar Polski), a jeszcze Wiślacy obrali mocny kurs na Final Four Ligi Mistrzów.
Odzyskany Puchar Polski
Na papierze zgadzało się niemal wszystko. Płocczanie byli faworytami do trzeciego z rzędu tytułu, choć początek sezonu przyniósł zimny prysznic w postaci porażki w meczu o Superpuchar Polski. W lidze jednak kroczyli od wygranej do wygranej. W październiku odnieśli jedno z najbardziej przekonujących zwycięstw w kieleckiej Hali Legionów. Wykorzystali osłabienie Industrii i wygrali 32:27, w rewanżu u siebie wygrali po rzutach karnych, robiąc olbrzymi krok w stronę pole position przed play offem. „Po drodze” w Kaliszu odzyskali Puchar Polski. W półfinale w kolejnej „świętej wojnie” pokonali Scyzoryki (30:25), a w finale wywiązali się z roli faworyta, pokonując Wybrzeże Gdańsk. Nafciarze sięgnęli po 14. trofeum w historii, zyskując psychologiczną przewagę przed decydującą walką o mistrzostwo kraju.
Z nagrodą pocieszenia
W play offie Biało-niebiesko-biali nadal prezentowali bardzo dobrą formę. Bez problemów pokonali Stal Mielec, a następnie zamanifestowali siłę w półfinałowych starciach z Wybrzeżem. Zdawali sobie jednak sprawę, że finałowe potyczki z Industrią będą odmienne od pucharowego starcia w Kaliszu. Do tego rywal, będący już bez trenera Tałanta Dujszebajewa na ławce, był dla nich niewiadomą. – Płock i Kielce to dwie znakomite drużyny, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i obie mają potencjał, by zwyciężyć w każdych rozgrywkach. Właśnie ranga tych zespołów sprawia, że ta rywalizacja jest wyjątkowa – mówił przed finałami słoweński środkowy rozgrywający Orlen Wisły, Miha Zarabec.
Choć Nafciarze znów byli faworytami, dali się zaskoczyć w pierwszym spotkaniu w Orlen Arenie. Zagrali poniżej możliwości. Już po pierwszej połowie mieli do odrobienia 9-bramkową stratę. Po przerwie ruszyli w pogoń, doszli rywali na 5 trafień, ale końcówka ponownie należała do Kielczan. Podopieczni trenera Krzysztofa Lijewskiego dopełnili dzieła w rewanżu, pozostawiając niedosyt na Północnym Mazowszu. Orlen Wisła nie obroniła tytułu, kończąc sezon jedynie z Pucharem Polski. O ile dla każdego klubu - poza Industrią - takie osiągnięcie byłoby wydarzeniem w kategorii „sukces”, o tyle dla klubu z Płocka była to jedynie nagroda pocieszenia.
Rozczarowanie w Lidze Mistrzów
Dodatkowo rozczarowanie minionym sezonem spotęgował fakt, że Nafciarze odpadli z EHF Ligi Mistrzów już na etapie ćwierćfinałów. Po fantastycznej fazie grupowej, w której zakończyli rywalizację na 3. miejscu, ustępując tylko Barcelonie i Magdeburgowi. Wiślacy chcieli pójść za ciosem, tym bardziej że w bardzo dobrym stylu ograli u siebie Paris Saint-Germain, jeden z najsilniejszych zespołów na Starym Kontynencie, a kilka tygodni później pierwszy raz w historii zdobyli stolicę Francji. Dlatego odpadnięcie od razu w 1. rundzie fazy pucharowej w dwumeczu z mistrzami Portugalii, Sportingiem Lizbona, było równie wielkim zawodem, jak dokonania krajowe. Byli już mistrzowie Polski stawiali sobie za cel ćwierćfinał, a nawet myśleli o występie w Finał Four w Kolonii. Szybko jednak musieli przełknąć gorycz porażki i porzucić nadzieje...
Daszek i Alilović przedłużyli umowy
- Mieliśmy wiele wzlotów i upadków, ale miniony już sezon nie przebiegł zgodnie z oczekiwaniami, więc w kolejnym wrócimy silniejsi – zapowiedział chorwacki bramkarz Mirko Alilović, przedłużający umowę na kolejny sezon. - Jestem dumny, że w przyszłym roku będę częścią tego projektu, przede wszystkim dlatego, że w wieku 41 lat nadal będę grał na najwyższym poziomie, a także dlatego, że z radością pomogę drużynie w każdy możliwy sposób w osiągnięciu naszych celów – zapewnił „Ali”.
Pod koniec ubiegłego tygodnia klub poinformował, że na mocy aktywowanej klauzuli w kontrakcie również w sezonie 2026/27 Orlen Wisłę będzie reprezentował również Michał Daszek. Kapitan Niebiesko-biało-niebieskich, reprezentujący Nafciarzy nieprzerwanie od 2014 roku, ma być ważnym ogniwem drużyny, która w nowym sezonie powalczy o odzyskanie mistrzostwa Polski i powrót na krajowy szczyt. Klub poinformował też, że po sezonie zakończono współpracę z białoruskim rozgrywającym Kiryłem Samoiłą, bramkarzem Wojciechem Boruckim i skrzydłowym Marcelem Sroczykiem.
Zbigniew Cieńciała
36 MEDALI mistrzostw Polski ma w swej kolekcji klub z Płocka. Składa się na nią 9 złotych, 22 srebrne i 5 brązowych krążków
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Po pięciu sezonach pracy w sztabie szkoleniowym pierwszej drużyny Marcin Wichary trenerską drogę będzie kontynuował w Wisła Handball Academy. Były reprezentacyjny bramkarz, brązowy medalista mistrzostw świata z 2015 roku, będzie odpowiadał za szkolenie i rozwój młodych zawodników.
◼ Mirsad Terzić nie odchodzi z klubu, lecz od sezonu 2026/27 zostanie włączony do sztabu szkoleniowego. Bośniak podpisał dwuletnią umowę i będzie pełnił funkcję asystenta trenera Xaviera Sabate.
◼ 42-letni Bośniak to jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy ręcznych w Europie. Przez 21 sezonów grał na najwyższym poziomie Ligi Mistrzów. Reprezentował barwy Zeljeznicara Sarajevo, RK Izvidac Ljubuski, RK Zagrzeb, RK Celje Pivovarna Lasko czy One Veszprem HC.
◼ - Po sześciu niezapomnianych latach w Płocku nadszedł czas, by zamknąć jeden z najważniejszych rozdziałów życia – karierę zawodniczą. Zostałem zawodowym piłkarzem ręcznym w wieku 17 lat i od tamtej pory ten sport był dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko pracą. Piłka ręczna płynie w moich żyłach. Teraz rozpoczynam nowy rozdział. Chciałbym serdecznie podziękować trenerowi i kierownictwu klubu za zaufanie i szansę, jaką mi dali – powiedział „Terza”.
Metz wygrywa Ligę Mistrzyń
Piłkarki ręczne francuskiego Metz triumfowały w Lidze Mistrzyń. W kończącym turniej Final Four w Budapeszcie meczu finałowym wygrały z broniącym tytułu węgierskim ETO Gyoer 31:29 (18:17). Trzecie miejsce zajął CSM Bukareszt, pokonując francuski Brest Bretagne 32:26 (15:13). Metz jest pierwszą drużyną z Francji, która wygrała prowadzone od sezonu 1993/94 rozgrywki Ligi Mistrzyń. W najbliższy weekend w Kolonii rozegrany zostanie Final Four Ligi Mistrzów.
FINAL FOUR LIGI MISTRZYŃ
◼ Brest Bretagne - ETO Gyoer 30:31 (16:17)
◼ Brest Bretagne - CSM Bukareszt 26:32 (13:15)
