Wielki gest Dąbrowskiego
Nasz motocyklista zatrzymał się przy zakrwawionym rywalu z Rumunii, wezwał pomoc i czekał z nim na helikopter.
To nie wypadek, tylko chwila oddechu dla Konrada Dąbrowskiego. Fot. Julien Delfosse/DPPI/IPA Sport 2/ipa-agency.net/SIPA USA / Press Focus
RAJD DAKAR
Na drugim, poniedziałkowym etapie zawodów na najtrudniejszej trasie świata straty czasowe poniósł Konrad Dąbrowski, który przewrócił się na początku odcinka. Trochę poobijał siebie i motor, ale mógł kontynuować jazdę. Dzień ukończył na 22. pozycji i w klasyfikacji Rally 2 spadł z trzeciego na szóste miejsce, a w generalnej z 13. na 18. We wtorek nasz motocyklista jadący z obolałym nadgarstkiem już na początku etapu zgubił się, musiał wracać do punktu kontrolnego, co kosztowało go sporo czasu, a potem natknął się na rannego Rumuna i ratował go na różne możliwe sposoby. Etap ukończył na 27. miejscu, ale jego rezultat został zweryfikowany i Polak otrzymał bonifikatę.
Rumun cały zalany krwią
– Po wczorajszych przygodach wystartowałem z 23. pozycji i już na 18. kilometrze znalazłem się w kurzu zawodnika, który jechał przede mną. Później w tym kurzu mijałem kolejnych i chyba dlatego popełniłem błąd nawigacyjny. Musiałem wracać i w sumie przejechałem o 20 kilometrów więcej – relacjonował wtorkowy etap. – Po tej aferze miałem naprawdę dobre tempo i bardzo nadrabiałem, znowu było dużo wyprzedzania, ale na 316. kilometrze jeden z zawodników jadących przede mną się wywrócił. Dojechałem do niego, on już powoli wstawał. Na początku nie wiedziałam, czy się zatrzymywać, ale kątem oka zobaczyłem, że jest cały zalany krwią. Jak podnosił motor, to się z nim wywrócił i wtedy wiedziałem, że nie jest z nim za dobrze. Gdy czekałem z nim na przylot helikoptera, był taki zdezorientowany, że nie wiedział, który to jest etap. Podejrzewałem, że ma wstrząśnienie mózgu. Z czasem mu się poprawiło i chyba nawet medycy puścili go dalej – dodał zawodnik Duust Rally Teamu.
Jak przyznał, przyjeżdżał na metę w kiepskim nastroju, ale po weryfikacji wyników i otrzymanej bonifikacie czasowej nastrój mu się poprawił. – Tak sobie podliczyłem, że z powodu przygód na tych dwóch etapach straciłem z pół godziny. Ale w „generalce” jestem 15., a w Rally 2 czwarty, więc nie ma dramatu. A już wczoraj miałem trochę lepszy humor, jak się okazało, że była usterka w tylnym zawieszeniu, bo się obawiałem, że ta słaba jazda to była moja wina. Na szczęście, jak dzisiaj wystartowałem, to było już zupełnie inaczej – podkreślił Dąbrowski, który przed startem zapowiadał walkę o „10” w klasyfikacji generalnej i podium w klasie Rally 2 dla motocyklistów spoza zespołów fabrycznych.
Szybszy od taty i wujka
W ogóle na tym etapie polskich kierowców spotkało dużo przygód. Jadąca Toyotami rodzina Goczałów seryjnie przebijała opony, ale mimo to Michał zajął 9. miejsce. W ten dzień uczestnicy Dakaru opuścili Janbu i udali się do Al-Uli. Trasa obfitowała w ostre kamienie, na których cierpiało ogumienie. W klasie samochodów najlepszy okazał się Amerykanin Seth Quintero w Toyocie, który o 1:42 wyprzedził Hanka Lategana z RPA (Toyota) i o 1:56 ubiegłorocznego zwycięzcę, Saudyjczyka Yazeeda Al Rajhi (Toyota). Jadący z hiszpańskim pilotem Diego Ortegą Michał Goczał stracił do Quintero 6:42. 11. byli Eryk Goczał i Szymon Gospodarzyk – strata 7:37. 26. miejsce zajęli bohaterowie pierwszego etapu, Marek Goczał i Maciej Marton, którzy byli wolniejsi od Quintero o 24:27. Po weryfikacji niedzielnych wyników i nałożeniu dodatkowej kary na szwedzką załogę okazało się, że Marek Goczał z Martonem na pierwszym etapie zajęli czwarte miejsce, a nie piąte. Do podium zabrakło im 11 sekund.
Na trzecim etapie E. Goczał i Gospodarczyk zajęli 12. miejsce. W klasie samochodów najlepszy na trasie wokół Al-Uli okazał się Amerykanin Mitch Guthrie w Fordzie, który o 0,27 wyprzedził również jadącego Fordem, sponsorowanego przez Orlen, Martina Prokopa. To już drugie podium Czecha w tym roku. Początkowo sędziowie podawali, że trzeci, ze stratą 5:46, był brazylijski kierowca Dacii, Lucas Moraes, ale później okazało się, że lepszy czas uzyskał Guy Botterill (Toyota) z RPA i to on uzupełnił podium.
E. Goczał i Gospodarzyk stracili 15:09. Michał Goczał z Ortegą zajęli 18. miejsce - 18:41 straty, a Marek Goczał z Martonem uplasowali się dwie pozycje niżej - 22:16 straty.
Dopiero 19. czas uzyskał prowadzącym w rajdzie Katarczyk Nasser Al-Attiah (Dacia) i spadł na 10. miejsce w klasyfikacji generalnej. Nowym liderem został Guthrie, zaledwie o 26 sek. przed Prokopem. Trzeci jest inny kierowca Forda, Mattias Ekstroem. Najlepszym z Goczałów jest 13. Eryk - 18:33 straty. Tuż za nim plasuje się Michał – 20:18, a Marek jest 20. - 30:38 straty.
E. Goczał już na sobotnim prologu pokazał duże możliwości, uzyskując siódmy czas. W dwóch kolejnych dniach musiał jednak uznawać wyższość swoich rodzinnych konkurentów – taty Marka i wujka Michała. We wtorek znów okazał się z nich najszybszy.
W rywalizacji motocyklistów najlepszy był Hiszpan Tosha Schareina (Honda), o 2:17 przed kolegą z fabrycznego zespołu Amerykaninem Rickym Brabecem i o 3:28 przed Australijczykiem Danielem Sandersem (KTM), który utrzymał prowadzenie w klasyfikacji łącznej.
2. etap Janbu-Al-Ula (504 km/400 odcinka specjalnego)
◼ Samochody Ultimate:
1. Seth Quintero, Andrew Short (USA) Toyota 3.57:162. Hank Lategan, Brett Cummings (RPA) Toyota strata 1:42
3. Yazeed Al Rajhi, Timo Gottschalk (Arabia Saudyjska, Niemcy) Toyota 1.56
... 9. Michał Goczał, Diego Ortega (Hiszpania) Toyota 6:42, 11. Eryk Goczał, Szymon Gospodarczyk Toyota 7:37, 26. Marek Goczał, Maciej Marton Toyota 24:27, 58. Aliyyah Koloc (Seszele), Marcin Pasek Buggyra 1.26:08
3. etap Al-Ula-Al-Ula (736 km/421 odcinka specjalnego)
◼ Samochody Ultimate:
1. Mitch Guthrie, Kellon Walch (USA) Ford 4.04:322. Martin Prokop, Viktor Chytka (Czechy) Ford strata 0:27
3. Guy Botterill, Oriol Mena (RPA, Hiszpania) Toyota 5:23
... 12. E. Goczał, Gospodarczyk Toyota 15:09, 18. Michał Goczał, Ortega Toyota 18.41, 20. Marek Goczał, Marton Toyota 22:16
◼ Klasyfikacja generalna:
1. Guthrie, Walch (USA) Ford 11.27:20,2. Prokop, Chytka Ford 0:26,
3. Mattias Ekstroem, Emil Bergkvist (Szwecja) Ford 1:28
... 19. E. Goczał, Gospodarczyk Toyota 18:33, 18. Michał Goczał, Ortega Toyota 20:18, 21. Marek Goczał, Marton Toyota 28:38.
◼ Motocykle łącznie*:
1. Tosha Schareina (Hiszpania) Honda 4.26:392. Ricky Brabec (USA) Honda 2:17
3. Daniel Sanders (Australia) KTM 3:28
… 27. Konrad Dąbrowski KTM 55.15, 57. Bartłomiej Tabin Kove 1.32:33, 70. Filip Grot KTM 1.59:55, 91. Robert Przybyłowski Honda 2.36:12.
◼ Klasyfikacja generalna*:
1. Sanders KTM 11.41:582. Brabec Honda 1:07
3. Schareina Honda 1:13
... 19. Dąbrowski KTM 1.32:28, 74. Grot KTM 5.53:22, 90. Przybyłowski Honda 7.23:47, 100. Tabin Kove 32.10:25
◼ Motocykle, czołówka klasy Rally 2*:
1. Martim Ventura (Portugalia) Honda 4.17:302. Michael Docherty (RPA) KTM 1:55
3. Preston Campbell (USA) Honda 12:21
... 9. Dąbrowski KTM 24:21
◼ Klasyfikacja generalna*:
1. Docherty KTM 7.56:242. Ventura Honda 0:19
3. Ebster Hero 17:40
... 6. Dąbrowski KTM 26:41
* wyniki przed weryfikacją
Po trzech dniach rywalizacji polska ciężarówka Iveco, w którym jadą Dariusz Łysek, Jacek Czachor i Dariusz Rodewald, zajmuje 13. miejsce. W kategorii lekkich pojazdów SSV debiutujący w rajdzie Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz (Can-Am Maverick) plasują się na 17. pozycji. Nieźle radzą sobie polskie załogi w licznie obsadzonej kategorii Classic przeznaczonej dla pojazdów z dawnej Dakarowej epoki. Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński (Toyota HDJ 80) zajmują 11. miejsce, a Tomasz Białkowski, Dariusz Baśkiewicz, Adam Grodzki (DAF) 14., w tym pierwsze w kategorii ciężarówek.
W środę uczestników Dakaru czeka pierwsza część dwudniowego etapu maratońskiego. Wyruszą z Al-Uli i dotrą do zaimprowizowanego na trasie biwaku, bez możliwości korzystania z pomocy technicznej. Motocykle pokonają 492 km (w tym 417 to odcinek specjalny), a samochody 526 km (451).
Kryspin Dworak/PAP
