Wiedziałem, że on tam będzie!

Do niezwykłych rzeczy, czynionych w tym sezonie przez Ilję Szkurina i Bartosza Nowaka, kibice już się przyzwyczaili. Do tego duetu w poniedziałek trzy grosze mocno dorzucił Borja Galan.

Borja Galan już nie musi spoglądać przez ramię, by wiedzieć, gdzie będą ustawieni partnerzy. Fot. Mateusz Sobczak/ Press Focus

GKS KATOWICE

W kalendarzową jesień Hiszpan wkroczył z przytupem. Asysta we wrześniowym meczu z Cracovią, a po reprezentacyjnej przerwie – gol w Częstochowie. No i w poniedziałek – asysta przy trafieniu Nowaka. Kapitalna, bo... trochę w ciemno. – Szczerze mówiąc, najpierw chciałem strzelać – uśmiechał się po meczu Borja Galan, gdy padło pytanie o sytuację z 74. minuty. Dostał wtedy prostopadłe podanie od Szkurina, ale znalazł się z piłką niemal na linii końcowej. – Nie miałem odpowiedniego kąta, więc uznałem, że muszę podać – dopowiadał.

Zagranie w ciemno

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić; zwłaszcza jeśli jest się ustawionym tyłem do partnerów. Przydałyby się oczy dookoła głowy... – W tamtej chwili rzeczywiście nikogo nie widziałem, ale wiedziałem, że on tam jest; czułem to, gdy wykonywałem ruch do piłki – wyjaśniał Galan. „On”, czyli Nowak, który najwyraźniej przyzwyczaił partnerów do tego, że jest wszędzie tam, gdzie go potrzebują. – Trochę w ciemno zagrałem do niego, a on – choć to naprawdę niełatwe, gdy człowiek nie spodziewa się podania – oddał strzał. Strasznie się cieszę, że udało mu się trafić do siatki i zapewnić nam trzy punkty – emocjonował się zawsze pozytywnie nastawiony do życia hiszpański wahadłowy.

Półtora miesiąca wcześniej

Jego ekscytacji trudno się dziwić. Sam zresztą o jej powodach opowiedział. – W ciągu niespełna czterech dni zdobyliśmy sześć punktów. Rewelacja, wspaniałe uczucie! – przyznawał. I zwracał uwagę na kontekst historyczny. – Mamy 18 punktów. W zeszłym sezonie osiągnęliśmy je, jak się nie mylę, dopiero w grudniu, więc bardzo nas cieszy obecny początek rozgrywek – zaznaczał Borja.

W rzeczywistości barierę owych 18 „oczek” katowiczanie przekroczyli 29 listopada, ale nie ma to większego znaczenia dla przesłania Hiszpana. – Jesteśmy bardzo zadowoleni; procentuje doświadczenie zdobywane w meczach kwalifikacyjnych do Ligi Konferencji.

Warto popracować ciężej

GieKSa rzeczywiście jest innym zespołem niż rok temu: wystarczy spojrzeć na dorobek wspomnianego Szkurina (osiem goli i dwie asysty w meczach ekstraklasy). Nie zmienia się tylko jedno, o czym mówił też Hiszpan. – „Nowy” to dla nas wyjątkowy zawodnik; ma na koncie mnóstwo bramek i asyst – przypominał „oczywistą oczywistość”. – Warto popracować ciężej, by zapewnić mu przestrzeń i swobodę; by mógł błyszczeć.

Czy Jan Urban to widzi?

No i Nowak błyszczy. Galan podkreślał jednak, że lider GieKSy nie jest wyłącznie od „spijania śmietanki”. – Wszyscy widzą przede wszystkim jego statystyki: gole, asysty. Ludzie nie dostrzegają natomiast, jak dużo „Nowy” biega, jak intensywnie pressuje i jak walczy dla drużyny – opowiadał z przejęciem. – Ja zazwyczaj gram z nim na tej samej stronie boiska, więc wiem, jak mocno pracuje i jak bardzo pomaga nam taktycznie. Jak powiedziałem: jest kimś wyjątkowym dla nas – podsumował Hiszpan. I kończył dość niespodziewanym wnioskiem. – Mam nadzieję, że i Jan Urban to zobaczy!

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się