Wiedziałem, że będziemy punktować

Rozmowa z Mateuszem Kowalczykiem, pomocnikiem GKS-u Katowice

Mateusz Kowalczyk rządził w środku pola, wygrywając pojedynki z piłkarzami Legii, nawet... jeśli ci mieli w CV 18 meczów w pierwszej reprezentacji, jak Damian Szymański (z tyłu). Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

Jakie odczucia towarzyszą zespołowi po remisie z Legią? Zgaduję, że jest poczucie niedosytu, bo na tle Warszawian wyglądaliście bardzo dobrze.

- Tak. W końcówce mieliśmy okazje, żeby zdobyć gola na wagę zwycięstwa. Szkoda, że się nie udało, choć oczywiście szanujemy zdobyty punkt. W trzech pierwszych meczach 2026 roku zdobyliśmy siedem punktów! Teraz myślimy tylko o tym, żeby zapunktować w kolejnym meczu z Arką.

Spodziewał się pan, że początek wiosennych zmagań będzie tak udany?

- Po tak dobrze przepracowanym obozie w Turcji, wiedziałem, że tak będzie. Widziałem, że wyglądamy naprawdę dobrze, że jesteśmy w formie, że jesteśmy świetnie przygotowani motorycznie. Poza tym w górę ciągnie nas doskonała atmosfera w drużynie. Jasne, że pierwsze mecze są zagadkowe, ale mamy świadomość tego, że tabela jest spłaszczona i mocny początek jest bardzo ważny.

Czym różni się GKS z jesieni od tego wiosennego?

- Latem mieliśmy sporo zmian kadrowych. Trudno było oczekiwać, że wszyscy od razu załapią, jak ma wyglądać nasza gra. Mamy wypracowany model gry, a przyszło sporo nowych zawodników, przy okazji kilku odeszło. Początek sezonu nie był więc dobry, ale z biegiem czasu było widać, że radzimy sobie coraz lepiej. Mamy w zespole zawodników z doświadczeniem i podchodziliśmy do naszej sytuacji spokojnie. Rozmawialiśmy o błędach, wyciągaliśmy wnioski, a teraz na tym korzystamy.

Z perspektywy trybun widać, że jest pan w znakomitej formie. Czuć, że jest pan pewny siebie, podejmuje odpowiednie decyzje. Pan też ma poczucie, że wszystko wychodzi?

- Nie ukrywam, że w poprzedniej rundzie byłem zawiedziony tym, jak wyglądam na boisku. Nie tego od siebie oczekiwałem. Moja rola w zespole zmieniła się po odejściu Oskara Repki. Musiałem zmienić swoje nastawienie, a dużo dała mi przerwa zimowa. Głowa odpoczęła, a ja wróciłem świeży, z pozytywną energią do gry. To dopiero początek wiosny, ale na razie jestem zadowolony z tego, jak to wygląda.

W 2026 rok wszedł pan z Sebastianem Milewskim w środku pola. Obaj wyglądacie solidnie. Czy to właśnie piłkarz, który jest godnym następcą Oskara Repki?

- Tak! Całkiem dobrze dogadujemy się na boisku i to widać. Nasza współpraca bardzo dobrze wygląda. Teraz dołączył jeszcze do nas Damian Rasak i jest fajnie, bo rywalizacja się wzmacnia, zresztą w całym zespole. Widzę to nawet na treningu, gdy gramy wewnętrzne gierki, w których gra pierwszy skład na drugi i nie widać różnicy w poziomie! Jakość treningów wzrosła i widać to gołym okiem.

Tabela jest spłaszczona. GieKSie niewiele brakuje do tego, żeby dołączyć do walki o europejskie puchary…

- Nie myślimy o tym. Trzy mecze temu byliśmy w strefie spadkowej… Powiem coś bardzo oklepanego, ale prawdziwego – skupiamy się tylko na kolejnym meczu.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się