Wiedzą, jak wygrywać

W Maroku wszyscy żyją piątkowym meczem z Kamerunem o półfinał mistrzowskiego turnieju.

Marokańczycy nie zapominają o kontuzjowanym koledze Azzedine Ounahim. Na zdjęciu Brahim Diaz. Fot. Andrew Surma

PUCHAR NARODÓW AFRYKI

W pierwszym ćwierćfinale, w piątek po południu, Senegal zagra w derbach Afryki Zachodniej z Mali. Oba kraje graniczą ze sobą, piłkarze świetnie się znają, jest wiele powiązań między tymi krajami, a obie reprezentacje mierzyły się rekordowo często - 41 razy! Dla przykładu Biało-czerwoni najwięcej, bo 36 razy, grali w historii swoich międzynarodowych gier z Rumunią.

Ciśnienie rośnie

Lwy Terangi są na plusie w rywalizacji ze swoim sąsiadem, bo 19 razy wygrywały, 9 razy był remis, a Orły z Bamako triumfowały 13 razy.

Osobiście byłem na jednym spotkaniu obu tych drużyn. Było to na Pucharze Narodów Afryki w fazie grupowej, w lutym 2004 roku na stadionie El Menzah w Tunisie. Mecz zakończył się remisem 1:1, a ciekawiej niż na boisku było poza nim, bo po spotkaniu doszło do scysji dziennikarzy z obu krajów z oficjelami z CAF, a potem i z tunezyjską policją. Wszystko przez to, że dużej części malijskich i senegalskich dziennikarzy nie pozwolono rozmawiać z zawodnikami. Było równie ostro i gwałtownie jak teraz w Rabacie przed meczem w 1/8 finału Algieria – DR Konga, kiedy około stu żurnalistów „odbiła się” od bramy Moulay El Hassan Stadium. Powód? Mała pojemności trybuny prasowej 22 tysięcznego obiektu.

Wracając do starcia Senegal - Mali, faworytem jest oczywiście finalista MŚ, tym bardziej że jego rywal jeszcze na marokańskim Pucharze Narodów… nie wygrał! Malijczycy w grupie zremisowali kolejno z Zambią, Marokiem i nawet Komorami, a w grze o ćwierćfinał cudem, także dzięki świetnej postawie w bramce Djigui Diarry (gra na co dzień w tanzańskim klubie Young Africans) awansowali do czołowej ósemki.      

Historia jest za nimi

Na miejscu wszyscy żyją oczywiście występem Lwów Atlasu. Gospodarze mają wygrywać kolejne spotkania i tak ma być do ostatniego dnia imprezy, do niedzieli 18 stycznia. W czwartek do południa w centrum prasowym usytuowanym tuż obok majestatycznego Prince Moulay Abdellah Stadium odbyły się konferencje prasowe, najpierw Kameruńczyków, a potem gospodarzy. Trener Nieposkromionych Lwów, syn wojskowego David Pagou, w żołnierskich słowach, krótko i konkretnie odpowiadał na pytanie grubo ponad setki dziennikarzy znajdujących się w Main Media Center. Towarzyszył mu nastoletni, ledwie 19-letni Christian Kofane, który jest jednym z odkryć mistrzostw. Selekcjoner Pagou, już teraz jeden z największych wygranych PNA, nie wziął do składu takich asów, jak napastnicy Vincent Aboubakar czy Eric Choupo-Mouting. Postawił na młodych – Kameruńczycy mają najmłodszy zespół na turnieju ze średnią około 24 lat. I są tego efekty.

– Cieszę się momentami, tym, że mogę grać z takimi zawodnikami i być na takim turnieju. Mecz z Marokiem? Jesteśmy zdeterminowani i gotowi. Zrobimy wszystko, żeby nasi kibice byli znowu zadowoleni. Stać nas za to, żeby grać dalej i pokonać silne Maroko – mówił młody Kofane.

Kameruńscy dziennikarze zwrócili uwagę na fakt, że kiedy ich reprezentacja w przeszłości wygrywała Coupe d’Afrique, a było to aż pięć razy, po drodze zawsze grała z gospodarzami, ani razu nie przegrywając. W 1984 roku było to Wybrzeże Kości Słoniowej, które uległo Kameruńczykom w Abidżanie 0:2. Cztery lata później w półfinale pokonali w… Casablance Maroko 1:0 po golu Cyrille Makanaky. Lwy Atlasu skończyły wtedy na rozczarowującym 4. miejscu, a w kadrze mieli m.in. gwiazdy MŚ 1986 w Meksyku: bramkarza Badou Zakiego, pomocnika Aziza Bouderbalę czy słynnego napastnika Merry'ego Krimau.   

Potem podczas PNA 2000 Kameruńczycy zwyciężyli w finale Nigerię w Lagos w serii karnych. Dwa lata później łatwo uporali się w półfinale z Mali w Bamako (3:0). Ostatnie mistrzostwo w 2017 w Gabonie osiągnęli z kolei po tym, jak w grupie zremisowali z miejscowymi 0:0. Teraz z Marokiem podziału punktów nie będzie.

Problemy z urazami 

Oba zespoły mają problemy. U Marokańczyków wyłączony z gry jest kluczowy pomocnik Azzedine Ounahi, z kłopotami z kostką boryka się Hamza Igamane. Z kolei w kameruńskim zespole pod znakiem zapytania stoi występ kontuzjowanego w meczu 1/8 finału z RPA Aboubakara Nagidy.   

Michał Zichlarz, Rabat   

TERMINARZ PNA

ĆWIERĆFINAŁY

Piątek (9 stycznia)
◾ Tanger (I): Mali – Senegal, godz. 17.00

◾ Rabat (II): Kamerun – Maroko, godz. 20.00

Sobota (10 stycznia)
◾ Marrakesz (III): Algieria – Nigeria, godz. 17.00

◾ Agadir (IV): Egipt – WKS, godz. 20.00

PÓŁFINAŁY

Środa (14 stycznia)
◾ Tanger, zwycięzca meczu I – zwycięzca meczu IV, godz. 18.00

◾ Rabat, zwycięzca meczu II – zwycięzca meczu III, godz. 21.00 

MECZ O 3. MIEJSCE

◾ Casablanka, sobota (17 stycznia), przegrani półfinałów, godz. 17.00

FINAŁ
◾ Rabat, niedziela (18 stycznia), wygrani półfinałów, godz. 20.00

Wszystkie mecze – z polskim komentarzem – na platformie Megogo.      


NAJLEPSI STRZELCY
4 – Diaz (Maroko)
3 –  Mahrez (Algieria), El Kaabi, (Maroko), Sinayoko (Mali), Osimhen, Ademola (obaj Nigeria), Salah (Egipt), Diallo (WKS)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się