Wieczysty chaos

Beniaminek z Krakowa nie przestaje szokować. W poniedziałek Wieczysta pożegnała kolejnego w tym sezonie szkoleniowca.

Wojciech Kwiecień zna się na branży farmaceutycznej, na piłkarskiej niekoniecznie. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

WIECZYSTA KRAKÓW 

To, co dzieje się w Wieczystej, każe na poważnie zastanowić się, czy nie bierzemy udziału w zakrojonym na szeroką skalę reality show. Twórca projektu Wojciech Kwiecień jest właścicielem sieci aptek, więc może zechciał przetestować na żywym organizmie nowatorskie rozwiązania futbolowe.

Zainteresowanie... teoretyczne

Prowadzony przez niego klub przyjmuje bowiem coraz bardziej kuriozalną formę. Pomijając już przemielone setki razy argumenty, że w takiej formie jest jedynie czystą (nomen omen) fanaberią właściciela, gdzie są ogromne pieniądze, ale nie ma choćby stadionu. Ciężko byłoby też obronić tezę, że Wieczysta jest potrzebna właścicielowi jedynie do zaspokajania własnego ego oraz piłkarzom tam grającym do zarabiania nieadekwatnych do umiejętności pieniędzy. Wieczysta cieszy się ogromnym zainteresowaniem w mediach jako ciekawe zjawisko, ale nikogo tak naprawdę nie interesuje; na puste trybuny podczas domowych meczów w Sosnowcu aż przykro patrzeć.

Skupiając się jednak na stricte sportowym aspekcie, trudno się tam doszukać głębszej logiki. Zatrudnianie za grube pieniądze wyeksploatowanych i przemielonych gwiazd, by nie powiedzieć piłkarskich emerytów, trudno ocenić jako dalekosiężną wizję; może być za to szkodliwe dla całej polskiej piłki.

Ekspresowa dymisja

Zwolnienie trenera po jednej porażce - w momencie, gdy drużyna będąca beniaminkiem zajmowała 2. miejsce, wydawało się totalnym absurdem i szaleństwem, ale zwolnienie jego następcy po… 24 dniach nie mieści się już w żadnych logicznych ramach. Nawet jeśli pomysł z zatrudnieniem Gino Lettieriego w miejsce Przemysława Cecherza od początku nie tylko wydawał się niedorzeczny, ale takim po prostu był. Włoch miał bowiem fatalną reputację. Z Koroną Kielce rozstał się w kiepskich relacjach, w pamięci zostały też niektóre z jego absurdalnych decyzji, jak ta, że Miguel Palanca został odstawiony i wyrzucony z drużyny za to, że na klubowy obiad przyszedł… w klapkach. Lettieri przed podjęciem pracy w Krakowie pracował w lidze tajskiej, gdzie zostawił drużynę… na ostatnim miejscu. Co zatem przekonało Wojciecha Kwietnia, aby takiego trenera ściągnąć do Wieczystej? Tego nie wie nikt. Za to prawdopodobieństwo, że to może się skończyć katastrofą było ogromne. Epilog napisało już życie – trzy mecze, jeden zdobyty punkt, dziewięć straconych bramek i ekspresowa dymisja.

Doprawdy trudno się nie doszukiwać paranormalnych motywacji w prowadzeniu klubu, gdy wszystko robi się źle, zgodnie z prostym przepisem na katastrofę, przy mnóstwie czerwonych flag, zlekceważeniu wszystkich sygnałów ostrzegawczych, a na końcu spełnieniu się scenariusza, na który tak naprawdę wszystko wskazywało. Ktoś powie – kto bogatemu zabroni. Właściciel pieniądze ma, więc jak zechce to może nimi palić w piecu albo inwestować w Wieczystą. Pożytek i sens jednego i drugiego wydaje się akurat zbliżony. Nie zmieni to jednak faktu, że Wojciech Kwiecień, choć jest milionerem, dorobił się w zupełnie innej branży, to w piłce mówiąc wprost – zwyczajnie się ośmiesza.

Co dalej?

Najprawdopodobniej za punkt honoru i dla zaspokojenia własnych ambicji uparł się, aby Wieczysta w tym sezonie awansowała do ekstraklasy. Będzie to jednak zadanie wyjątkowo trudne. Pierwsze miejsce powoli staje się zarezerwowane dla Wisły, do drugiego jest długa kolejka chętnych. Próbowanie w barażach to spora loteria, choć akurat właśnie w ten sposób Wieczysta dostała się do 1. ligi. 
Kto poprowadzi klub ekscentrycznego właściciela? Nie można nawet wykluczyć, że wróci do... Cecherza. Kosztowałoby go to wprawdzie konieczność uniżenia i przyznania się do wielkiego błędu w oczach opinii publicznej. Cecherz mimo kilku gorzkich słów po rozstaniu pewnie też ostatecznie zgodziłby się na takie rozwiązanie – wszak wyszłoby na jego, jeszcze dosadniej mógłby zaznaczyć swój powrót na salony. W najbliższym meczu ze Stalą Rzeszów zespół poprowadzi asystent Robert Jędrszczyk. Przy Chałupnika trwają jednak intensywne poszukiwania. Na razie wiadomo, że podjęcia współpracy z Kwietniem odmówił m.in. były trener Pogoni Szczecin, Robert Kolendowicz. Trudno się dziwić, ponieważ Wieczysta to przykład ekstremalnego braku cierpliwości. Na pracę w tym klubie w tym momencie zdecydować może się jedynie osoba, dla której suma na kontrakcie będzie zdecydowanie ważniejsza od reputacji i perspektyw. Nie ma jednak wątpliwości, że ktoś taki się znajdzie.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się