Wiecz(na)ysta zabawa
SPORT I PARAGRAFY - Robert Kiłdanowicz
Jak człowiek robi plany, to Pan Bóg się śmieje - ta mądrość ludowa potwierdza się również i w redakcyjnych realiach, i w historii, którą chciałbym dziś opisać. Można kreślić plany krótko, średnio i długoterminowe, a przychodzi pstryk, który zmienia wszystko. Życie tak szybko pędzi i mnoży tyle ciekawych scenariuszy, że pióro nie nadąża ich opisywać.
Walka o laury w Ekstraklasie nabrała finałowych rumieńców. Nie to jednak aktualnie przykuwa uwagę kibiców. Wydawało mi się, że nic nie może mnie już zaskoczyć, gdy przeżyliśmy sławetną aferę korupcyjną. Tym razem główną atrakcję pozasportową zapewnia nam główny sponsor i dobrodziej Wieczystej Kraków. O co w tym galimatiasie chodzi? Ogromne zamieszanie potęguje fakt, że Wojciech Kwiecień mało kwestii komentuje, a jeśli już to robi, to jego otoczenie później to dementuje. Wpływa to na ogromny szum i jazgot medialny; takie trochę sportowe działanie hybrydowe. Praprzyczyną takiej okoliczności jest informacja, że potentat biznesu aptekarskiego, właściciel Wieczystej Kraków, ma przejąć mniejszościowe udziały w Wiśle Kraków. Wszystko w takiej informacji wydaje się proste i oczywiste. Ot, fajny news.
Kulminacja napięcia nastąpiła 12 maja, z chwilą ogłoszenia przez Komisję ds. Licencji Klubowych PZPN decyzji o tym, że Wieczysta nie otrzymała licencji na grę w Ekstraklasie w przyszłym sezonie z powodu... niezawiązania spółki akcyjnej. Klub ze swojej strony studzi rozgrzane do czerwoności emocje uspokajającą informacją, że ma wszystko pod kontrolą i nastąpi zmiana decyzji organu PZPN na korzyść klubu. Jestem zszokowany tak powierzchowną reakcją w przestrzeni medialnej i kompletnym brakiem ocen ekspertów, fachowców, którzy przy każdej nadarzającej się okazji publicznie głoszą mądrości na temat polskiej piłki nożnej, jej progresji i świetnych perspektyw. W tej sprawie nic się nie „trzyma kupy” i naprawdę nie rozumiem, w co gra pan Kwiecień?
Przede wszystkim nie jest on żadnym właścicielem Wieczystej, bo formą prawną klubu jest stowarzyszenie kultury fizycznej, a nie spółka i dotychczas mało kto tę okoliczność zauważył. W istocie więc hegemon sieci aptek może być dobrodziejem w sensie mecenasa sportu i/lub sponsorem, lecz z pewnością - powtórzę to stanowczo - nie właścicielem klubu. Dodatkowo, jeśli według klubu decyzja dotycząca licencji na rywalizację w Ekstraklasie ulegnie zmianie na jego korzyść, bo dla działaczy klubu jest tylko formalnością (np. według przekazu TVP Sport), to dlaczego tego wymogu formalnego nie dopełnili wraz ze złożeniem wniosku licencyjnego do PZPN?
W praktyce wystarczy mieć status spółki akcyjnej w organizacji (zawiązanie akcji i wpisanie jej do KRS). Jestem przekonany, że prawda jest inna i dosyć brutalna. Pan Kwiecień negocjuje przejęcie akcji, bo to spółka akcyjna, a nie udziałów, bo to nie spółka z o.o. (znowu nieprawidłowy szum medialny), z Jarosławem Królewskim (prezes i większościowy właściciel Wisły), tylko jego aktualny ogromny wpływ na funkcjonowanie Wieczystej ma poprawić pozycję negocjacyjną w pertraktacjach pana Kwietnia z panem Królewskim. Mowa jest o przejęciu (zakupie) mniejszościowego, 25-procentowego pakietu akcji. Gdy ziści się ten fakt, oznaczać to będzie, że czas Wieczystej w rozgrywkach centralnych się skończył. Wtedy będzie można powiedzieć, że aktywność klubu stanowił eksperyment socjo-społeczny w przestrzeni publicznej Krakowa i Polski. Szkoda tylko zawiedzionych i rozczarowanych takim przebiegiem wydarzeń osób, które wypracowały taki wynik sportowy.
Jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń? Brak przyznania licencji Wieczystej (prawomocna decyzja) na występy w ekstraklasie spowoduje, zgodnie z normami federacyjnymi, że prawdopodobnie nie zostanie dopuszczona do uczestnictwa w barażach o najwyższy poziom rozgrywkowy. Zastąpi ją najpewniej zespół spoza miejsc barażowych, tj. zajmujący obecnie 7. pozycję w pierwszoligowej tabeli. Piszę „najprawdopodobniej”, bo nie jest to regulowane w przepisach związkowych jednoznacznie i precyzyjnie. Istotnym faktem przy tym jest, że w świetle regulacji FIFA, UEFA i PZPN, jedna osoba nie może być właścicielem lub współwłaścicielem więcej niż jednego klubu w ramach danej federacji narodowej. Tylko że można by zastosować kilka (ad hoc myślę o czterech) rozwiązań, aby zachować przy „życiu” Wieczystą na centralnym szczeblu rozgrywek, a nawet mieć dwa kluby w ekstraklasie, nie trwoniąc jednocześnie dorobku drużyny, sztabu szkoleniowego i zaangażowania działaczy klubu.
Chyba jednak zabrakło Wojciechowi Kwietniowi trochę wrażliwości i empatii albo - jak mawiają wyrafinowani biznesmeni - społecznej odpowiedzialności w biznesie lub - mówiąc górnolotnie - strategicznego myślenia. Ponadto warto zaznaczyć, że nie popełnił on żadnego czynu niedozwolonego, lecz trudno nie odnieść wrażenia, że tak w wartościach ogólnoludzkich Wieczysta została potraktowana jako przeterminowana zabawka w rękach multimilionera. A że przy okazji wygranym może być 7. zespół z drugiego poziomu rozgrywkowego, to już taki koloryt sytuacyjny i kolejna przypowieść ludowa, że „dla jednych wojna a dla innych krowa dojna”. Szkoda tylko, że takie historie się zdarzają w Polsce, bo cały czas okazuje się, że jesteśmy krajem półperyferyjnym.
_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław
No to co, Sławek? Zabieramy zabawki i przenosimy się na Reymonta? - zdaje się pytać sponsor Wieczystej Wojciech Kwiecień wiceprezesa klubu, Sławomira Peszkę. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
