Widzew do przodu!

Od razu lepiej, kiedy można zobaczyć ciekawy mecz ligowy. Tak było w Łodzi!

Jakub Sypek uciszał tych, którzy zaczynali wątpić w jego umiejętności. Fot. PAP/Marian Zubrzycki

Trener Daniel Myśliwiec liczył na to, że Zagłębie da jego drużynie więcej przestrzeni i się nie pomylił. Goście przyjechali do Łodzi nastawieni ofensywnie, grali „do przodu”, pozwalając jednocześnie gospodarzom na to samo. Zobaczyliśmy więc ciekawy mecz, pełen sytuacji bramkowych, strzałów i bramkarskich obron, bez nudnego, jednostajnego ataku pozycyjnego, do tego bez przerywających ciągłość gry wielominutowych analiz VAR i nawet – co ostatnio jest rzadkością – bez przerw na oddymianie stadionu.

Z bramkarzy więcej roboty miał Łukasz Gikiewicz, ale najaktywniejszy z lubinian Tomasz Pieńko nie zdołał go pokonać. To Widzew strzelał w sobotę bramki, a konkretnie Jakub Sypek. Ten 23-letni skrzydłowy trafił idealnie dwa razy z woleja, ale zanadto się nie cieszył, bo wcześniej akurat w Zagłębiu wiele się nauczył. Dał za to nacieszyć się kolegom z drużyny, a sam symbolicznym gestem uciszał tych, co zaczęli ostatnio wątpić w jego umiejętności.

O Sypku i jego golach pisać i pamiętać będą teraz wszyscy, dlatego warto też uhonorować Samuela Kozlovsky’ego, który bezbłędnie obsłużył kolegę 40-metrowymi crossami. Raz może się każdemu udać takie podanie, ale dwa razy? To nie mógł być przypadek, a dobrze przećwiczone zagranie. Po takim meczu bezbłędny także w grze defensywnej powołany znów do kadry Słowacji Kozlovsky powinien mieć pewne miejsce w składzie na najbliższe mecze ze Szwecją i Estonią.

Swój wkład w sukces ma też właściciel Widzewa Tomasz Stamirowski. – Poprzednie mecze oglądałem w marynarce i Widzew przegrał. Teraz zakładam meczową bluzę – oświadczył, łamiąc dress-code obowiązujący w loży VIP. Pomogło!

Wojciech Filipiak


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW ZAGŁĘBIE
6 strzały celne 6
9 strzały niecelne 8
43 posiadanie piłki 57
6 rzuty rożne 6
2 spalone 1
3 faule 9
1 żółte kartki 2