Wiadomo, że boli
Rozmowa z Michałem Chrapkiem, pomocnikiem Ruchu Chorzów.
Chrapek jest gotowy nawet i na głowie stanąć, byleby Ruch wygrywał mecze. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Jakie miał pan wnioski po szalonym remisie 3:3 z Podbeskidziem?
– Na pewno szkoda, bo mogliśmy wyciągnąć więcej. Przede wszystkim graliśmy u siebie i chcieliśmy wygrać po raz trzeci z rzędu, stworzyliśmy dużo okazji do tego, żeby zdobywać bramki. Co musimy poprawić? Po pierwsze, nie możemy tracić tylu goli u siebie, bo trzy bramki to bardzo dużo. Po drugie, musimy zdecydowanie poprawić stałe fragmenty gry w defensywie, bo w praktyce po dwóch rzutach rożnych straciliśmy dwa gole.
Zgodzi się pan z tezą, że – patrząc na okoliczności – sami sobie strzelaliście te gole?
– Sami, nie sami – na pewno dopuściliśmy Podbeskidzie do tego, że dochodziło do naszej bramki. Możemy mieć do siebie zarzuty, że niepotrzebnie cofnęliśmy się po objęciu prowadzenia. To jest kamyczek do naszego ogródka. Po prostu, gdy strzelamy gola musimy iść za ciosem i próbować strzelić następnego.
Zamknęło się okienko, pod koniec doszedł jeszcze nowy napastnik Agustin Coscia. Wiadomo, że pan też jest nowym zawodnikiem, ale jak pan ocenia aktualną drużynę Ruchu na tle pozostałych pierwszoligowców?
– Jeszcze poznaję tę ligę, bo ostatni raz grałem w niej prawie 15 lat temu. Dużo się w niej zmieniło i chociaż nie chcę powiedzieć, że się uczę (uśmiech), to jest to na pewno inna gra niż w Ekstraklasie. Prawdą jest, że w naszej drużynie zaszło sporo zmian, i dlatego tym bardziej szkoda, że nie udało się pokonać Podbeskidzia. Łapiemy fajny rytm i po zwycięstwie moglibyśmy być w górze tabeli. To na pewno by nas jeszcze bardziej nakręcało, ale trzeba przyjąć ten punkt i szanować. Wiadomo, że boli, bo trzy razy byliśmy na prowadzeniu, lecz nie pozostaje nic innego, jak przygotować się odpowiednio do ostatniego meczu przed przerwą na kadrę i postarać się wygrać. Jeżeli w Bytomiu to się uda, remis z Podbeskidziem nie będzie tak boleć.
Czego możemy spodziewać się w piątek z Polonią? Rywal ma swoje bolączki, ale to jednak derby – zawsze elektryzują!
– Widzę to tak, że każdy mecz w tej lidze jest bardzo ciężki. Niedawne spotkanie z Unią Skierniewice to potwierdziło, bo choć wygraliśmy 3:1 i w drugiej połowie graliśmy niezły mecz, to finalnie nie było łatwo. Do każdego starcia musimy nastawiać się bardzo mocno, bo nikt nie będzie dawał punktów za darmo. Teraz będzie tak samo. To będzie mecz o innej specyfice, na sztucznej murawie, derby... Mam nadzieję, że fajnie zakończymy okres przed przerwą na reprezentację i wygramy.
Zagląda pan jeszcze czasem parę kilometrów dalej, do Gliwic?
– Cały czas jest kontakt. Spędziłem tam wiele lat, śledzę i kibicuję.
Rozmawiał Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE...
Michał Chrapek tylko raz w swojej karierze mierzył się z Polonią Bytom. Było to niemal równe 15 lat temu, bo 23 września 2011 roku, jeszcze na starym obiekcie Królowej Śląska. Jako młody pomocnik był wtedy wypożyczony do Kolejarza Stróże (jego jedyny sezon na zapleczu ekstraklasy) i wygrał 1:0. Zagrał w podstawowym składzie u trenera Przemysława Cecherza, obok takich graczy jak Krzysztof Markowski, Witold Cichy, Maciej Kowalski czy Janusz Wolański.
2 SŁUPKI ustrzelili w meczu z Podbeskidziem piłkarze Ruchu – najpierw Agustin Coscia, a chwilę później Krystian Rostek. Obu tym zawodnikom asystował właśnie Michał Chrapek, zagrywając rewelacyjne podania, do Argentyńczyka płasko, do młodzieżowca górą.
