Westchnienie w Bytomiu: wreszcie!
Podczas meczu Odry Opole z Polonią Bytom przez godzinę można było usnąć, ale potem spotkanie nabrało impetu.
Bytomska drużyna pod wodzą trenera Wojciecha Mroza wygrała pierwszy mecz. Teraz pójdzie już z górki? Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Być może to nieświadomość jak długo Piotr Plewnia będzie szkoleniowcem pierwszej drużyny - bo został nim po odejściu Jarosław Skrobacza tymczasowo - sprawiła, że Odra ostatnio grała lepiej. Opolanie zanotowali właśnie serię sześciu meczów bez porażki. Jednak goście mieli coś ważnego do udowodnienia - przede wszystkim sobie. Nie wygrali jeszcze w tym roku meczu, więc choć obie drużyny miały przed spotkaniem tyle samo punktów - nastroje siłą rzeczy w obu drużynach musiały być różne. Tak czy inaczej - derby Górnego Śląska rzeczywiście zapowiadały się interesująco. Były takie - ale - jak się okazało, dopiero w ostatnich dwóch kwadransach.
Obie wspomniane passy zostały przerwane. Gospodarze schodzili z boiska jak niepyszni, goście - wreszcie triumfujący. Przez większą część meczu składnych akcji zakończonych strzałami było jednak niestety jak na lekarstwo. Pierwszy gol padł po godzinie gry. Piłkę ładnie z prawego skrzydła zagrał wtedy Jakub Apolinarski, Kamil Wojtyra przytomnie zostawił piłkę, a Oliwier Kwiatkowski wykazał zimną krew. Po chwili bardzo dobra akcja po przeciwnej stronie - Krzysztof Wołkowicz wstrzelił piłkę pod bramkę, a Apolinarski efektownie akcję zakończył. No i... to by było na tyle.
Doceniamy zwycięstwo Polonii, ale faktem jest, że przez pierwszą godzinę ten mecz wyglądał wręcz koszmarnie. Zdarza się, ale co z tym można zrobić? Pół żartem-pół serio...
Po pierwsze – nie warto zajmować się zarządzaniem meczem. Warto mieć jedynie na niego plan i konsekwentnie go realizować...
Po drugie – nie warto zajmować się sztucznym zarządzaniem nastrojem drużyny. Sztuczne wywoływanie skupienia, złości, poczucia determinacji raczej chyba niewiele da... Gdy zespół wchodzi w mecz z optymizmem, determinacją i poczuciem obowiązku – to chyba powinno wystarczyć. Polonii ewidentnie wystarczyło.
Po trzecie – nie warto zajmować się zarządzaniem wynikiem. Sterowanie bezbramkowym czy nawet bramkowym rezultatem to jedynie ułuda, która szybko może wymknąć się spod kontroli. Odrze się wymknęło, Polonii - wręcz przeciwnie.
Po czwarte – nie warto zajmować się zarządzaniem przestrzeniami. Oczywiście trzeba z drużyną intensywnie ćwiczyć sposób przesuwania się, zarówno gdy ona atakuje, jak i gdy się broni. Trzeba pod tym względem prześledzić również wcześniej przeciwnika, choćby dla znalezienia jakiegoś szczegółu, który w rezultacie może pomóc wygrać mecz. Piłkarze ligowi to jednak z założenia profesjonaliści, choć w tym wypadku korekta w trakcie meczu – wyżej, albo niżej – nikomu nie zaszkodzi. Nie nazywajmy tego jednak, na miłość boską, zarządzaniem przestrzeniami.
Po piąte – nie warto zajmować się zarządzaniem energią w trakcie gry. Nie da się przecież przytwierdzić przy ławce rezerwowych butli z manetką, którą regulowałoby się dopływ energii w trakcie gry. Polonia nie wyglądała długo na energiczną. Wystarczyło gwałtownie tą energię uwolnić i było po sprawie.
OCENA MECZU ⭐
◼ Odra Opole – Polonia Bytom 0:2 (0:0)
0:1 – Kwiatkowski, 62 min, 0:2 – Apolinarski, 70 min
ODRA: Haluch - Kendzia, Piroch, Chrzanowski (69. Białowąs), Prikryl - Mida (69. Sukiennicki), Spychała, Purzycki (69. Tront), Liber (46. Pochcioł) , Perez (57. Kobusiński) - Feliks Trener Piotr PLEWNIA
POLONIA: Banasik – Szymusik, Szymański, Matić – Apolinarski (73, Michalski), Bakala, Łabojko (84. Calavera), Stefański (66. Wołkowicz) – Kwiatkowski (84. Łabędzki), Wojtyra (84. Sarmiento), Andrzejczak. Trener Wojciech MRÓZ.
Sędziował: Patryk Świerczek (Brzesko). Widzów: 8049. Żółte kartki: Chrzanowski - Bakala, Banasik.
