Wczuwa się w rolę kapitana

Kacper Woryna wierzy, że razem z dobrą atmosferą w górę pójdą wyniki Włókniarza Częstochowa.

Czy Kacper Woryna poprowadzi częstochowian do sukcesów? Fot. Marcin Karczewski/PressFocus

Wychowanek rybnickiego ROW-u wraz z całą kadrą Włókniarza przygotowuje się do sezonu, biorąc udział w sparingach i turniejach indywidualnych. Jednym ze sprawdzianów formy był 51. Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w Częstochowie. Znany ze swojej ambicji i determinacji Woryna już wtedy chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Stanął nawet przed szansą zajęcia miejsca na podium. Po zasadniczej części zawodów w dodatkowym biegu o trzecią pozycję rywalizował z kolegą z drużyny, Jasonem Doylem. W tym starciu lepszy był Australijczyk, a rybniczaninowi pozostało się cieszyć jedynie z czwartej lokaty.

– Poniekąd odczuwam niedosyt. Na pewno szkoda, że nie udało się zdobyć pucharu. Jednakże pamiętajmy, że to dopiero początek sezonu. W tym czasie odbywamy pierwsze jazdy testowe, szukamy odpowiednich ustawień w sprzęcie. Ogólnie z występu byłem zadowolony. Tym bardziej, że przed zawodami nawet nie celowałem w żadne konkretne miejsce – powiedział Kacper Woryna.

Gotowy do ligi

Rozgrywki ekstraligi rozpoczną się 11 kwietnia. Wtedy Włókniarz podejmie GKM Grudziądz. Trochę czasu do przygotowań przed inauguracyjnym starciem jeszcze pozostało. Pod Jasną Górą czynią, co w ich mocy, by jak najkorzystniej wejść w tegoroczne zmagania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Woryna przyznaje, że byłby gotów do jazdy w lidze już nawet dzień po ostatniej imprezie w Częstochowie.

– Jeżeli trzeba byłoby wystartować w lidze już pod koniec marca, to oczywiście byłbym gotowy. Natomiast mecze towarzyskie czy różnego rodzaju turnieje, memoriały, to jest czas stanowiący dla nas swobodną przestrzeń, aby poszukać czegoś ekstra w sprzęcie. Osobiście sam lubię testować, a od tego właśnie jest początek żużlowego sezonu. Bazę sprzętu swoją już mamy, lecz dalej szukamy czegoś, czego nie znalazłby ktoś inny. Na tym polega testowanie – wytłumaczył kapitan Włókniarza.

Coraz lepiej

Zdobyte punkty rybniczanina w obu sparingach biało-zielonych z Betard Spartą Wrocław (26-27 marca) oraz wynik w memoriale mogą zapowiadać, że pójdzie za ciosem w następnych imprezach. W żadnym razie niespełna 29-latek nie zamierza popadać w przedwczesny hurraoptymizm. – Przede mną jeszcze kolejne sparingi. Tak więc będziemy jeszcze próbowali różnych rozwiązań – oznajmił po pierwszych startach.

Wygląda jednak na to, że każde kolejne testy przynoszą korzystne wyniki. Rajder Włókniarza pokazał to w środowej kontrolnej potyczce w Bydgoszczy przeciwko Abramczyk Polonii. Goście co prawda ulegli 35:55, lecz z pewnością nikt nie mógł mieć pretensji do jazdy Woryny. Zapisał na swoim koncie 9 punktów w czterech biegach. Trzykrotnie przyjeżdżał do mety na czele stawki. Jego plecy oglądali triumfatorzy niedawnego Kryterium Asów, Aleksandr Łoktajew i Krzysztof Buczkowski. Również inny przedstawiciel gospodarzy, Szymon Woźniak, nie mógł równać się z ubiegłorocznym krajowym liderem częstochowskiej ekipy w jednej z gonitw.

Oczekiwana atmosfera

Ważną cechą drużyny powinien być „team spirit”. Kacper Woryna w styczniu – zanim oficjalnie został wybrany na kapitana Włókniarza – otwarcie stwierdzał, że liczy na dobrą atmosferę. Tej bowiem w ostatnich latach w Częstochowie brakowało. Teraz pochodzący z Rybnika jeździec osobiście stara się dopilnować, aby w teamie spod znaku lwa współpraca między żużlowcami była owocna. Potwierdza, że nastroje w drużynie są mocno pozytywne. – Wszystko jest w porządku. Każdy z nas podchodzi profesjonalnie do tematu. Najważniejsze jest to, że wszyscy ze sobą współpracujemy. O wynikach na razie nie możemy powiedzieć za dużo, ale mam nadzieję, że te też przyjdą wraz ze startem ligi – zakończył Woryna.

Norbert Giżyński