Wciąż szczęśliwi
Wciąż szczęśliwi
HISZPANIA
Atletico Madryt znów straciło punkty, ale już za kilka dni będzie miało okazję do odkupienia win.
We wtorek rozpoczęła się ostatnia tegoroczna kolejka ekstraklasy. Dla większości zespołów Primera Division oznacza to udanie się na przerwę świąteczną, jednak nie dla wszystkich. Atletico Madryt oraz Sevilla będą musiały w najbliższą sobotę rozegrać jeszcze zaległe spotkanie z 4. kolejki. Do tego ostatniego boju przed Nowym Rokiem podopieczni [Diego Simeone] przystąpią po dwóch trudnych spotkaniach. Ich najbliżsi przeciwnicy pewnie pokonali na wyjeździe Granadę 3:0. Natomiast madrytczycy mieli zwycięstwo z Getafe na wyciągnięcie ręki, pomimo tego, że od 38 minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Stefana Savicia.
Najpierw na listę strzelców wpisał się Antoine Griezmann. Później Getafe doprowadziło do wyrównania dzięki bramce Borjy Mayorala, ale już w 69 minucie Atletico miało dwubramkową przewagę. Mimo tego zespół ze stolicy Hiszpanii był w stanie zaprzepaścić to, na co zapracował. W 87 minucie gola kontaktowego zdobył Oscar Rodriguez, a w doliczonym czasie gry z karnego do remisu doprowadził Mayoral. W mgnieniu oka świetne spotkanie w wykonaniu Atletico zamieniło się w zaledwie punkt dodany do bilansu drużyny. - Pozostajemy z poczuciem tego, że mogliśmy przegrać, ale także mogliśmy wygrać, gdybyśmy grali w jedenastu - stwierdził Simeone.
Był to drugi mecz z rzędu, gdy Atletico straciło punkty. W weekend drużyna z Madrytu przegrała na wyjeździe z Athleticiem Bilbao 0:2. Mimo wszystko nastroje w zespole wciąż pozostają dobre, o czym przekonywał po wtorkowym remisie [Antoine Griezmann]. - Jesteśmy szczęśliwi i pewni siebie. Są mecze, które wygrywasz, a inne kończą się porażką. Nie czujemy zmęczenia, bo to jest zawód, który jest marzeniem każdego - mówił Francuz po podziale punktów we wtorkowym starciu. Madrytczycy nie mają też wielkich powodów do smutku. Mając zaległy mecz, utrzymują wysoką pozycję w tabeli i wciąż są w walce o mistrzostwo kraju, pomimo tego, że Real wraz z Gironą w ostatnich tygodniach nieco odskoczyły.
Kacper Janoszka
Kolejny wpis do CV
KMŚ
Szymon Marciniak najprawdopodobniej będzie sędzią głównym finału Klubowych Mistrzostw Świata – przekazał Rafał Rostkowski na portalu „sport.tvp.pl”. Taką decyzję miały podjąć władze Komisji Sędziowskiej FIFA po półfinałowym starciu Urawa Red Diamonds – Manchester City. Tym samym w ciągu roku i 4 dni polski arbiter ma poprowadzić finał mistrzostw świata, finał Ligi Mistrzów oraz finał KMŚ. Taka sytuacja nie wydarzyła się jeszcze nigdy w historii futbolu. Finał pomiędzy „The Citizens” a brazylijskim Fluminense odbędzie się w piątek, 22 grudnia o godzinie 19.00.
