Wciąż młodzi i głodni sukcesu

Nie jestem młody, ale nie jestem stary, tak jak każdy myśli – zapewnia Wilfredo Leon, jeden z bohaterów ćwierćfinałowego starcia z Niemcami.

Wilfredo Leon zaimponował dynamiką i siłą. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

MISTRZOSTWA EUROPY MĘŻCZYZN

Polacy bronią tytułu wywalczonego przed trzema laty. Są już w strefie medalowej. W ćwierćfinale pokazali wielką moc, do zera ogrywając Niemców, sensacyjnych pogromców Bułgarii. Zdaniem trenera naszej kadry, Nikoli Grbicia, kluczowe były cierpliwość i koncentracja.

– Wiedzieliśmy, że będzie to trudny mecz i mogliśmy to zobaczyć już w pierwszym secie. Mieliśmy 5-6 punktów przewagi, a oni wrócili. W trzeciej partii też zaczęli mocno zagrywać, ryzykować. Ale jestem zadowolony, bo wykazaliśmy cierpliwość. Nie mieliśmy wielu bloków, lecz dotknęliśmy bardzo dużo piłek w obronie i dzięki temu wyprowadziliśmy sporo kontrataków – stwierdził Serb.

Statystyki – tylko trzy punktowe bloki – pokazują, że nie był to mecz naszych blokujących.

– Jesteśmy zespołem, który dużo blokuje albo ma bardzo dobrą zagrywkę. W tym meczu nie było bloku. Dlatego jest ważne, że mamy dobre przyjęcie, obronę, blok... Nie wiem, kiedy której z tych rzeczy będę potrzebował. Podobało mi się, jak pozostaliśmy skoncentrowani w momentach, kiedy nie było łatwo być na boisku – wskazał Grbić.

Biało-czerwoni nie mieli słabych punktów. Na wyróżnienie zasłużył jednak m.in. Wilfredo Leon. Nasz przyjmujący w trzecim secie, gdy trzeba było odrabiać straty, pokazał, że wciąż niewielu może się z nim równać. Wziął ciężar gry na siebie. Choć atakował z bardzo trudnych pozycji, nie zwalniał ręki, szedł na całość i trafiał. A przecież już w trakcie turnieju zmagał się z urazem kolana. Nie zagrał nawet w ostatnim spotkaniu grupowym z Bułgarią.

Jak zapewnił, kolano już zbytnio mu nie doskwiera.

– Jest jak jest. Nie jestem młody, ale nie jestem stary, tak jak każdy myśli – zauważył z uśmiechem. – Mam nadzieję, że teraz każdy kibic jest zadowolony z naszej gry. Wiemy, że dalej mamy czasami takie momenty, które, może nie będziemy mówić, że są nerwowe, ale kiedy nie wiemy, kto ma podbić piłkę. Ale jak już złapiemy temperaturę meczową, to potrafimy grać swoje najlepsze – dodał.

Po ćwierćfinałowym zwycięstwie nasza drużyna pożegnała Sofię, w której spędziła ponad dwa tygodnie. Na fazę mistrzowską przenosi się do Mediolanu.

– Dużo czasu spędzamy razem, dużo czasu siedzimy w pokojach, rozmawiamy, chodzimy na kawę, więc widać też już po nas było takie zmęczenie przez ostatnie 2-3 dni w Bułgarii. Każdy już trochę czekał na ten ćwierćfinał, chciał go zagrać. Chcieliśmy już to mieć za sobą i awansować. Udało się, więc teraz troszkę takiego odświeżenia w Mediolanie do nas dotrze – przyznał przyjmujący Tomasz Fornal.

Półfinały w piątek. Polacy zagrają ze Słowenią.

(mic)

__________________________________________

Może wrócę do Bułgarii

Rozmowa z Marcinem Komendą, rozgrywającym reprezentacji Polski

Niemcy sprawili sensację i pokonali Bułgarię. Spodziewał się pan, że wam pójdzie z nimi tak łatwo i sprawę awansu do półfinału załatwicie w 76 minut?

- To nie tak, że oni się położyli, naprawdę walczyli. W ataku grali bardzo cierpliwie, dużo bronili, bardzo dobrze zagrywali, więc to był bardzo trudny mecz. Pokazaliśmy jednak klasę i wygraliśmy 3:0.

Niemcy mieli tylko trzy punktowe bloki, co świadczy o tym, że doskonale potrafił ich pan „oszukać” swoim rozegraniem.

- Miałem plan na ten mecz. Zrealizowałem go tak jak chciałem.

W trzecim secie rywale odskoczyli na 8:4. Co wam powiedział w trakcie przerwy trener Nikola Grbić?

- Powiedział, że rywale będą dalej ryzykować zagrywką, bo tylko to im zostało. Tak też było, natomiast my radziliśmy sobie na wysokiej piłce i dzięki temu wróciliśmy do gry. Potem nastąpiła nasza seria w polu serwisowym, fajnie zagrywał Bartek Lemański i podgoniliśmy wynik. Bardzo się cieszę i jestem dumny z tej drużyny, bo to na nas ciążyła odpowiedzialność, presja. Super, że wywiązaliśmy się z roli faworytów.

Za wami ćwierćfinał, dla wielu najtrudniejsza faza turnieju. Pan też tak sądzi?

- To jest faza, w której odpadając nie ma się nic. Teraz jesteśmy w strefie medalowej, co było naszym pierwszym celem. Chcemy jednak grać o złoto. Dalej walczymy i będziemy starali się grać jak naszą najlepszą siatkówkę.

Zamieniacie Sofię na Mediolan. Ze stolicą Bułgarii będziecie mieć same dobre wspomnienia?

- W Sofii spędziliśmy ponad dwa tygodnie. To długi okres. Zapamiętam dobre jedzenie, świetną atmosferę w drużynie, bo naprawdę trzymaliśmy się razem, niezależnie od tego, co się działo... To jest super i zapamiętam same dobre chwile. Może kiedyś wrócę prywatnie do Bułgarii, bo mi się podobało.

Dla Niemców rozegranie Marcina Komendy do końca zostało tajemnicą. Fot. Łukasz Laskowski/Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się