Wciąż czekają na trenera
Wicemistrz Polski wytypował pierwszą grupę piłkarzy, z którymi nie wiąże nadziei na najbliższą przyszłość.
Jakub Świerczok krótko był potrzebny wicemistrzom Polski...
Zasada w sumie jest bardzo prosta - żeby przyjąć do pracy kogoś nowego, trzeba mu zrobić miejsce, zwalniając starszego stażem pracownika. No chyba, że jest się ekscentrycznym milionerem, to wtedy koszty nie grają roli. Śląsk Wrocław nie jest w tej chwili klubem, którego stać na finansową ekstrawagancję, chociaż kto go tam wie?
Niezbędna transfuzja
Miejski budżet, który w lwiej części zasila klub z Oporowskiej, nie jest jednak studnią bez dna, dlatego włodarze WKS-u zaczynają robić zimowe porządki, oceniając przydatność poszczególnych zawodników do gry w ich zespole w rundzie wiosennej.
Wrocławianie oficjalnie nie podali jeszcze listy transferowej, ale kilku piłkarzy znalazło się na liście zbędnych. Wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy otrzymali m.in.: 26-letni obrońca Mateusz Bartolewski i o 6 lat starszy od niego napastnik Jakub Świerczok, którzy w minionej rundzie - oględnie mówiąc - nie zachwycili. W tym gronie znalazł się też 25-letni obrońca Serafin Szota. Wychowanek Startu Namysłów dołączył do zespołu trenera Jacka Magiery latem bieżącego roku, konkretnie 1 lipca.
„Wielka gęba” z Czech
Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku. Szota wystąpił tylko w pięciu meczach ligowych oraz w trzech kwalifikacji do Ligi Konferencji. - Serafin to zawodnik, który już grał przed wymagającymi kibicami Wisły Kraków lub Widzewa Łódź, więc wiem, że nie zawiedzie w dużych meczach - zachwalał piłkarza pół roku temu ówczesny dyrektor sportowy Śląska, David Balda. - A nawet przeciwnie, jego przydatność dla drużyny rośnie. Oprócz jakości, którą każdy widzi, wypada bardzo dobrze w data scoutingu, a także mentalnie, co jest dla nas bardzo ważne.
Jak wiadomo, obiecać nie grzech, a czeski menedżer szastał wyświechtanymi sloganami na lewo i prawo. Lista jego pomyłek transferowych jest tak długa, jak Odra przepływająca przez Wrocław.
Duet na wypożyczenie
Kolejnymi piłkarzami, którzy raczej wiosną nie zagrzeją miejsca w Śląsku, są dwaj młodzi wiekiem pomocnicy - 18-letni Filip Rejczyk oraz o rok starszy Niemiec Simon Schierack. Oni jednak nie zostali wyznaczeni do „odstrzału”, lecz klub zamierza ich wypożyczyć, najchętniej do klubów pierwszoligowych, w których „łapaliby” minuty. Rejczyk, były zawodnik Legii Warszawa, rozegrał dotąd 72 minuty w pierwszej drużynie Śląska oraz ponad 372 minuty w rezerwach „Trójkolorowych”. Z kolei Schierack grał tylko w drugim zespole. Za nim dosyć udana runda, podczas której zdobył 4 bramki i zaliczył 3 asysty w 14 występach (841 minut na boisku), lecz trzeba pamiętać, że to tylko 3. liga. Wypożyczenia obu zawodników mogą okazać się dla nich kluczowe w dalszym rozwoju. Kolejne ruchy transferowe wciąż aktualnego wicemistrza Polski mają dokonać się po zatrudnieniu nowego szkoleniowca. Kiedy poznamy jego nazwisko? Najpewniej jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia, przynajmniej tak deklarują działacze Śląska.
Modernizacja Oporowskiej
Wysłużony stadion przy ulicy Oporowskiej 62 służy do treningów pierwszej drużyny, a mecze rozgrywają tam rezerwy Śląska oraz drużyna kobiet. W budżecie Wrocławia na 2025 rok znalazły się pieniądze na modernizację tego obiektu. Właśnie na tym legendarnym stadionie piłkarze Śląska rozegrali najwięcej meczów. Od kilku lat rzucane są rozmaite pomysły, co zrobić z kompleksem na wrocławskim Grabiszynie. Swego czasu forsowano koncepcję rozebrania trybuny odkrytej i postawienia w jej miejsce dwóch hal piłkarskich. Koncepcja ta jednak upadła w momencie, gdy zdecydowano się na budowę o wiele większego kompleksu treningowego. W 2021 roku ogłoszono, że na Nowych Żernikach powstanie Wrocławskie Centrum Sportu, w skład którego weszłoby m.in. 11 boisk, Szkoła Mistrzostwa Sportowego z internatem, place zabaw i tereny rekreacyjne. Inwestycja ta jednak ciągle się przedłuża i wciąż nie została wbita pierwsza łopata. W tej chwili nie wiadomo, kiedy ruszy budowa. Do sierpnia przyszłego roku roku ma zostać wydane na nią pozwolenie i wtedy też rozpocznie się realizacja pierwszego etapu, czyli boiska pod balonem. Rozstrzygnięty został też drugi etap, który zakłada powstanie czterech pełnowymiarowych boisk do piłki nożnej z trawiastą nawierzchnią. Wkrótce powinny zostać podpisane stosowne dokumenty z Ministerstwem Sportu i Turystyki.
W przyszłym roku planowana jest modernizacja stadionu przy Oporowskiej. Z budżetu miasta na tę inwestycję ma zostać przeznaczone 1,5 mln złotych. W styczniu przyszłego roku ma zostać przeprowadzony szczegółowy audyt, który ma wykazać, które elementy infrastruktury wymagają modernizacji w pierwszej kolejności. Czas nagli, ale lepiej późno niż wcale.
Bogdan Nather
