Wciąż bez decyzji
Jeszcze poczekamy na to, co w sprawie nierozegranego meczu Śląska z Wisłą postanowią odpowiednie komisje. Dziś Biała Gwiazda zmierzy się z Miedzią.
Prezes Wisły Jarosław Królewski zeznawał przed Komisją Dyscyplinarną, ale na razie owoców to nie dało. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
WISŁA KRAKÓW
Tego, jak (nie) wyglądał zeszłotygodniowy mecz we Wrocławiu, przypominać nie będziemy. Gdy Wiślacy postanowili nie przyjeżdżać na Dolny Śląsk, wiadomym stało się, że pociągnie to za sobą szerzej nieznane konsekwencje. Na razie ich jednak nie poznamy.
Gra na czas
Wczoraj po południu odbyło się spotkanie Komisji Dyscyplinarnej PZPN, w trakcie którego przesłuchiwani byli prezesi obydwu klubów. Żadnej decyzji jednak nie podjęto. Jako że sprawa jest bezprecedensowa i o naprawdę wielkiej wadze, rozsądzający postanowili dać sobie jeszcze trochę czasu i mają podjąć temat na początku przyszłego tygodnia, może już w poniedziałek. Należy jednak wskazać, że Komisja Dyscyplinarna miała rozstrzygać o kwestii (nie)wpuszczenia kibiców Wisły na stadion we Wrocławiu, która stała się zarzewiem konfliktu. Natomiast dzisiaj nad sprawą samego już meczu ma się pochylić Komisja ds. Rozgrywek i tutaj teoretycznie mogą pojawić się wyroki związane z walkowerami. Nie można jednak wykluczyć, że i w tym przypadku będzie granie na czas, bo przede wszystkim Krakowianie są do tych przesłuchań solidnie przygotowani – ze sztabem prawników i wszelakimi dokumentami, jakie mogą im pomóc. Poza tym nie ma co ukrywać, że posiedzenia obu Komisji są ze sobą mocno powiązane.
Liczą się dwie rzeczy
Trochę w tle tej awantury odbędzie się dziś spotkanie Wisły z Miedzią Legnica. Jako że areną zmagań będzie stadion przy Reymonta, to tym razem kibice Białej Gwiazdy na pewno się pojawią. Wydarzenia okołoboiskowe bardzo często mają wpływ na te stricte boiskowe, więc nie może dziwić, że przed starciem z następną dolnośląską ekipą (której fani zresztą... przyjaźnią się z kibicami Śląska) został o to zapytany trener lidera I ligi, Mariusz Jop. – My na pewno utożsamiamy się z tym, co robi prezes. Bycie razem to też jest bycie razem w takiej sytuacji. Dla mnie dwie najważniejsze rzeczy są takie: to, co robimy, robimy dla kibiców. Piłka nożna bez kibiców nie ma sensu. A po drugie, oczekujemy po prostu równego traktowania i bycia fair. I tutaj chciałbym zamknąć ten wątek, na tych dwóch kwestiach – przyznał szkoleniowiec Wisły, który kilka dni wcześniej mówił w TVP Sport: – Piłkarze mają ze sobą kontakt i z wiadomości, które dostałem z naszej szatni, moi zawodnicy chcieli rozegrać spotkanie. Bardzo żałuję, że do niego nie doszło. Ten mecz mógł się odbyć w sobotę – stwierdził Jop.
Napisać nową historię
Miedzianka przybędzie do Krakowa z dobrymi wspomnieniami. Niespełna rok temu Legniczanie wygrali tam przecież w barażowym półfinale, prezentując znakomitą postawę defensywną. – Teraz będziemy pisać nową historię – odciął się Jop, mając też w pamięci, że Miedź w ostatnich czterech starciach z Wisłą nie przegrała, aż trzykrotnie ją pokonując. – Jesteśmy przygotowani do tego meczu i mentalnie, i koncepcyjnie. Cały tydzień poświęciliśmy na to, żeby to przepracować na boisku. Jestem optymistą. Widziałem, jak zespół pracuje, z jakim nastawieniem, z jaką werwą, z jaką energią. Wszystko oczywiście jak zawsze zweryfikuje boisko. Natomiast mam powody do tego, żeby sądzić, że będzie to dobry mecz w naszym wykonaniu – stwierdził optymistycznie 47-letni trener. Warto też przypomnieć, że choć Biała Gwiazda mocno zasiada w fotelu lidera, to jednak ostatnio nie wygrywa. Po inaugurującym rok zwycięstwie z GKS-em Tychy (ale kto nie pokonuje GKS-u?) przyszły trzy kolejne remisy. Wypadałoby więc wygrać, ale Miedź na pewno na ścięcie nie przyjedzie.
(PTub)
