Ważna gra w Sztokholmie
Przed Legią wyjątkowo ważny mecz ze Szwedami. Chodzi o to, żeby pozostać w najlepszej szesnastce Ligi Konferencji.
Czy Ryoyu Morishita w Szwecji znów pokaże to potrafi? Fot.Tomasz Jastrzebowski/Fot. Olimpik / PressFocus
Legia Warszawa
Dlaczego to takie ważne? Chodzi o uniknięcie fazy play off, bo wtedy czekałyby Legię dwa mecze więcej. Do osiągnięcia celu może wystarczyć remis, jednak wtedy będzie to już zależne od wyników innych spotkań. Zwycięstwo daje pewność.
Wierzą w Japończyka
Tymczasem kłopotów kadrowych warszawianom nie brakuje. W Sztokholmie nie zagra bowiem dopiero powracająca do zdrowia cała grupa ważnych zawodników. Chodzi o Kacpra Tobiasza, Rafała Augustyniaka, Juergena Elitima, Maximilliana Oyedele, Rubena Vinagre i Jana Leszczyńskiego. Wiadomo też, że z powodu żółtych kartek pauzują Bartosz Kapustka i Radovan Pankov. To w sumie aż ośmiu piłkarzy, a trzeba pamiętać, że Wojciech Urbański oraz Marco Burch nie są zgłoszeni do rozgrywek, z kolei Jean Pierre Nsame znalazł się poza zespołem. W efekcie w kadrze na mecz w Szwecji pojawiło się kilku młodych - choć zdolnych - graczy, którzy jeszcze nie zdążyli wyrobić sobie nazwiska.
W Warszawie liczą na Ryoyę Morishitę. Japończyk jest w świetnej formie. Strzelił cztery bramki w ostatnich pięciu meczach. Obecnie jest chyba w najlepszej dyspozycji ze wszystkich legionistów. Przybył do Warszawy w styczniu, teraz Legia zdecydowała się na wykup pomocnika. W efekcie Morishita został ściągnięty na stałe z japońskiego Nagoya Grampus Eight. Wiadomo, że umowa będzie obowiązywać do końca maja 2028 roku. Naszym zdaniem to dobry ruch Legii. Czy kolejnym będzie wykup Vinagre? Portugalczyk też został wypożyczony - do końca sezonu ze Sportingu Lizbona. Tyle że suma odstępnego może wynieść ponad 2 mln euro. Zdaniem Piotra Mosóra, - warto. Były piłkarz Legii w rozmowie ze "Sportem" jest bowiem tym piłkarzem zachwycony.
Przelot do Szwecji nie odbył się bez trudności. Powód? Gdy warszawscy piłkarze byli już w samolocie, ogłoszono alert bezpieczeństwa i wszystkie loty zostały wstrzymane. Powodem miał być niebezpieczny przedmiot znaleziony w bagażu podręcznym u jednej z osób. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, tyle że doszło do opóźnienia.
Ktoś pamięta tamte mecze?
Rywalizacja będzie zapewne zacięta. Djurgarden w ostatnich pięciu meczach odniósł cztery zwycięstwa i poniósł jedną porażkę. W Lidze Konferencji pokonał islandzki Vikingur Reykjavik 2:1, walijski 1:0, a przede wszystkim - Panathinaikos Ateny 2:1. W lidze szwedzkiej ekipa ze Sztokholmu pokonała IFK Norrkoeping 3:1, a ta jedyna porażka przytrafiła się z Halmstads BK (0:1). Rywale są więc w dobrej formie. Legia jest w tabeli na czwartym miejscu z 12 pkt, a Szwedzi - na jedenastym z 10 pkt.
Ciekawostką jest fakt, że będzie to rewanż za rywalizację sprzed lat. Tak się składa, że prawie 70 lat temu, w 1955 roku, odbyły się pierwsze mecze Pucharu Mistrzów, a pierwszy nasz reprezentant - Gwardia (dlaczego akurat ona to temat na osobne opowiadanie) trafił właśnie na Djurgarden. W pierwszym meczu w Sztokholmie padł bezbramkowy remis, w rewanżu w Warszawie goście wygrali 4:1. Jak będzie tym razem?
Paweł Czado
CZWARTEK, 19 GRUDNIA, GODZ. 21.00
Djurgarden IF – Legia Warszawa
Sędzia David Smajc (Słowenia)
