Warto rozmawiać

Filip Baniowski, który dołączył do zgrupowania Wisły w Turcji, zostanie w krakowskim klubie dłużej niż do końca sezonu.

Filip Baniowski (z lewej) będzie miał możliwość zagrania w dwóch sparingach Wisły w Turcji. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

WISŁA KRAKÓW

Część kibiców w internecie zdążyła już na niego wylać wiadra pomyj, ale problem udało się rozwiązać dla dobra zawodnika i Wisły.

Podali sobie ręce

W piątek prezes Jarosław Królewski wrócił do Polski po dłuższej nieobecności. Przebywał w interesach w Nowym Jorku, a z powodu problemów z lotami jego podróż powrotna przedłużyła się niespodziewanie o kilkadziesiąt godzin w Amsterdamie. Po wylądowaniu w Polsce od razu zabrał się do pracy. W piątek wieczorem wziął udział w imprezie inaugurującej obchody 120-lecia Białej Gwiazdy organizowanej przez Stowarzyszenie Historia Wisły, a w sobotę w południe razem z przedstawicielami miasta ogłosił, że jego firma Synerise została sponsorem tytularnym stadionu. W międzyczasie spotkał się z Filipem Baniowskim i jego nowymi przedstawicielami. W czasie rozmowy uzgodnili, że jednak przedłuży kontrakt i zawarli ustną dżentelmeńską umowę. W poniedziałek skrzydłowy opuścił zimne Myślenice, gdzie trenował po wyjeździe pierwszego zespołu na zgrupowanie. Nie został na nie powołany w związku z brakiem porozumienia o przedłużeniu kontraktu kończącego się 30 czerwca. W Turcji wziął się do pracy pod wodzą Mariusza Jopa i będzie miał szansę zaprezentować się w dwóch sparingach: dziś z Kołosem Kowaliwka z Ukrainy i Mladą Boleslav z Czech.

Wykorzysta pech Austriaka?

Nowy kontrakt nie zagwarantuje Baniowskiemu większej liczby występów niż jesienią (łącznie 99 minut w I lidze i Pucharze Polski), co przedtem hamowało go przed związaniem się z Wisłą na dłużej. Doszedł jednak do wniosku, że w innych klubach miałby podobnie trudno lub konkurencja byłaby jeszcze większa. To piłkarz bardzo utalentowany, z naturalnymi predyspozycjami do dryblingu. Jak jednak wielu takich zawodników, nie potrafi bronić. I to musi poprawić, by stać się bardziej wartościowym zawodnikiem. Przynajmniej na początku rundy rewanżowej konkurencja wśród skrzydłowych będzie nieco mniejsza. W czasie pierwszego meczu kontrolnego Wiślaków z serbskim FK Mladost kontuzji doznał bowiemMarko Bożić. Austriak usłyszał diagnozę wielowięzadłowego uraz stawu skokowego wraz z uszkodzeniem kości strzałkowej. Przerwa w treningach ma potrwać od sześciu do ośmiu tygodni, więc ominie go kilka premierowych kolejek, a także będzie musiał nadrobić stracony czas przygotowań. 

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się