Warto mieć mocne boki
Rozmowa z Jarosławem Królewskim, prezesem Wisły Kraków
Prezes Wisły Kraków uważa, że czasem ryzyko się opłaca.
Kończycie rok na niższym miejscu niż w 2023, z punktem mniej na koncie, ze zdecydowanie większą stratą do dwóch miejsc dających bezpośredni awans...
- Nadal rywalizacja jest otwarta, więc nie będziemy składać broni. Oczywiście możemy powiedzieć, że wyniki powinny być lepsze. Mamy spory dystans do zespołu, który jest na drugim miejscu. Natomiast obiektywnie trzeba powiedzieć, że rozegraliśmy 29 meczów (razem z Pucharem Polski i europejskimi pucharami – przyp. red.) i nie ma co ukrywać, że dla drużyny pierwszoligowej to jest wysiłek. Wiecie, jaką mamy ławkę, jakie mieliśmy problemy na początku z kontuzjami. Podejdźmy do tego pokornie, pracujmy spokojnie. Mamy przed sobą jeszcze sporo meczów – sporo można przegrać, sporo można wygrać, wszystko jest otwarte. Potrzebujemy serii zwycięstw. Trzy wygrane mogą wiele zmienić.
W trakcie sezonu podziękował pan zatrudnionemu latem Kazimierzowi Moskalowi i do końca roku powierzył zespół Mariuszowi Jopowi w duecie z Michałem Siwierskim. Jeszcze przed końcówką rundy zapowiedział pan, że Jop dostanie szansę do końca sezonu. Trener powiedział, że musicie dogadać kilka rzeczy.
- Ustalmy szczegóły. Trener ma swoją wizję, trzeba wysłuchać czego potrzebuje, żeby realizować pracę zgodnie z założeniami. To jest relacja, a nie jednostronna iteracja, więc on też ma swoje pomysły, które będzie chciał mi przekazać.
Wzmocnienie skrzydeł i środka pola po kontuzji Marca Carbo – takie wydają się priorytety na zimowe okno transferowe. Trener Jop powiedział, że potrzebuje piłkarzy, którzy podniosą poziom i będą w stanie wziąć odpowiedzialność za drużynę w trudnym momencie. Jak idzie realizacja tych zamierzeń?
- Wzmocnienia się przydadzą. Zobaczymy, jaka będzie sytuacja budżetowa. Musimy na to bardzo uważać, ale mamy wytypowane nazwiska. Przeanalizujemy bardzo dokładnie, co się działo w tej rundzie, gdzie mamy braki i gdzie powinniśmy myśleć o wzmocnieniach. W tej lidze ważne są boki, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Tu zawsze warto mieć dużo jakości, zmienników, by trener miał sporo wyborów. Ale trzeba być odważnym. Popatrzmy na Patryka Letkiewicza, jak dziś funkcjonuje jako młody lider bramki. Czasami ryzyko się opłaca.
Czy Wisła nadal jest na sprzedaż?
- Klub jest otwarty na każdego, dosłownie każdego inwestora i zapraszam wszystkich, którzy by chcieli zainwestować w Wisłę. Prowadzimy różne rozmowy, natomiast nie są to etapy, na których chcielibyśmy o tym mówić. Pochwalimy się, gdy będą dograne. Nie ukrywam, że udział w europejskich rozgrywkach przypomniał paru osobom o Wiśle Kraków. Wielu ludzi, którzy uczestniczyli w meczach, było zachwyconych naszą postawą jako klubu, profesjonalizmem osób, które pracowały, ale przede wszystkim kibicami, atmosferą, pracą mediów. Pokazaliśmy się z dobrej strony i na pewno to będzie miało pozytywny wydźwięk.
Jeżeli nie awansujecie do ekstraklasy, to zapewne czekają was derby z Wieczystą, która jest na dobrej drodze do I ligi. I pewnie będzie grała na waszym stadionie, bo jej obiekt nie spełnia wymagań, zaś budowa nowego to melodia dalekiej przyszłości.
- Życzę Wojtkowi (Wojciechowi Kwietniowi, sponsorowi Wieczystej - przyp. red.) wszystkiego, co najlepsze. To jest przede wszystkim osoba, która kocha piłkę nożną, bardzo mocno w nią inwestuje. Ma swój projekt, jakim jest Wieczysta, ale to też jest ogromny kibic Wisły. Będę się cieszył, jeżeli jego klub awansuje. Jeżeli chodzi o stadion – to są to kwestie dotyczące nie tylko nas (właścicielem i operatorem jest miasto, Wisła odpowiada za murawę), ale na pewno się porozumiemy.
Notował i rozmawiał MK
