Walka z demonami w głowie

Gdybym był tylko wysoki, nigdy nie osiągnąłbym tego poziomu. Na początku było ciężko, ponieważ wszyscy patrzyli na mnie, jakbym był potworem z innej planety – opowiada o sobie ponaddwumetrowa gwiazda PSG i reprezentacji Polski, Kamil Syprzak.

Kamil Syprzak jakiego nie znacie! Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus

Gwiazda Paris Saint-Germain przyciąga uwagę nie tylko dzięki imponującemu wzrostowi - z 207 centymetrami jest najwyższym zawodnikiem EHF Champions League - ale przede wszystkim dzięki wyjątkowym umiejętnościom snajperskim. Po zdobyciu króla strzelców w sezonie 2023/24 ze 112 bramkami w ubiegłych rozgrywkach Kamil Syprzak trafił 104 razy i była to jego trzecia kampania z rzędu z ponad setką goli w Lidze Mistrzów.

W ciemno ze Steinsem

Dlatego pauzujący obecnie z powodu kontuzji reprezentant Polski nie musi już udowadniać, że osiągnięcia zawdzięcza w głównej mierze dzięki „otrzymanym” od rodziców fantastycznym warunkom fizycznym - Gdybym był tylko wysoki, nigdy nie osiągnąłbym tego poziomu. Na początku było ciężko, ponieważ wszyscy patrzyli na mnie, jakbym był potworem z innej planety, ale to już za mną – uśmiecha się wychowanek Orlen Wisły Płock. - Teraz już ze spokojem mogę dostrzegać zalety bycia wysokim, a z takim wzrostem łatwiej radzę sobie na boisku. Przeciwnikom nie gra się ze mną tak łatwo, jak z nieco niższymi zawodnikami - mruga filuternie obrotowy, podkreślając, że bez wsparcia kolegów z PSG nie miałby tylu bramek. - W Paryżu czuję się doskonale – przyznaje. - Koledzy bardziej dostosowali się do mnie niż ja do nich. Najlepsze w tym sporcie jest to, że sukces nigdy nie zależy od jednej osoby. Mogę zdobyć bramkę, ale najpierw ktoś musiał mi zaufać. Zaufanie jest bardzo ważne, aby każdy mógł zabłysnąć. W PSG dzielimy się odpowiedzialnością za prowadzenie gry z Lucą Steinsem (filigranowy środkowy reprezentacji Holandii był w drużynie gwiazd Euro 2022 – dop. red.). Obaj potrafimy się odnaleźć z zamkniętymi oczami. Nie biegamy w jednej linii, robiąc bałagan w poczynaniach kolegów. Potrafimy natomiast prawie bezbłędnie czytać przebieg gry.

Cholerna ruska maszyna

Zdolność do pokonywania bramkarzy z nietypowych „kątów koła” ma korzenie w początkach jego kariery. - Kiedy zaczynałem w Płocku, na mojej pozycji grał Dmitrij Kuzielew*. Był on cholerną maszyną do zdobywania bramek i dawał mi wiele dobrych porad. Sam ze sobą bawił się w różne gry o podkładzie psychologicznym. Na przykład wykonywał 5 rzutów z tego samego miejsca i pytał mnie, co bym zrobił, gdybym nie trafił dwóch pierwszych rzutów. Odpowiadałem, że może bym coś zmienił. A on na to: - Nie, rób dalej to samo! Wykonuj ten sam rzut, aż staniesz się perfekcyjny – wspomina „Sypa”, który nadal chętnie sięga w głąb siebie, odkrywając nowe pokłady mocnej psychiki. Nadal bawią go psychologiczne ćwiczenia, co pomaga chociażby w wykonywaniu rzutów karnych, których jest niekwestionowanym specjalistą, choć twierdzi, że zdobywanie goli z 7 metrów jest coraz trudniejsze.

Gdyby miał supermoc...

- Kiedy wykonuję rzuty karne, walczę ze swoimi demonami, własną głową. Trudno opisać to uczucie. Czasami pytam siebie: „Co byś zrobił, gdybyś przez jeden dzień miał supermoc?” I sam sobie odpowiadam: „Wszedłbym w głowy wszystkich strzelców z linii 7 metrów, aby wiedzieć, co oni myślą” - zdradza swoje sekrety 34-latek, który w zeszłym sezonie utrzymał 90-procentową skuteczność w tej technicznej specjalności. - Wcześniej łatwo zdobywałem bramki z 7 metrów, ale bramkarze zaczęli mnie analizować, rozbrajać, więc pojawiło się pytanie: czy powinienem się zmienić, czy skupiać na bramkarzach, a może pozostać w swojej strefie komfortu?

Warto zrobić krok w tył

Chęć do stawania się jeszcze lepszym, nie tylko w rzutach z 7 metrów, ale ogólnie w grze, doprowadziła Kamila do... kwestionowania samego siebie, swoich nieprzeciętnych umiejętności. - Zawsze starałem się zmuszać do gry na granicy możliwości, a w mojej głowie działy się dziwne rzeczy. Czasami odnosiłem wrażenie, że moja obecność na boisku oznaczała walkę z demonami. Kibice nie dostrzegają, że bycie kluczowym zawodnikiem przyciąga zdwojoną uwagę przeciwników. Za każdym razem musisz być świadomy, że się na ciebie przygotowują, a ty musisz znaleźć sposoby, by z nimi skutecznie walczyć. Zajęło mi trochę czasu, zanim zrozumiałem, że czasami warto zrobić krok w tył, aby móc zrobić dwa do przodu. Kiedyś po prostu chciałem być najlepszy, a teraz chcę być najmądrzejszy - dla drużyny, dla siebie, dla kibiców.

Wciąż się uczy i ma pasję

Doświadczenie pomaga Kamilowi radzić sobie z presją oraz z dystansem spoglądać na różne przeżycia, zarówno dobre, jak i złe. Gdy jako młody zawodnik mógł bać się porażki, to jako były gwiazdor Płocka, Barcelony czy teraz PSG widzi te sprawy inaczej. - Każda bramka, ale i każdy błąd są częścią mnie – podkreśla. - Wychodzę na boisko wiedząc, że mogę coś udowodnić, ale przede wszystkim nadal mogę się czegoś nauczyć. Nie wiem, ile jeszcze sezonów przede mną. Mając jednak 34 lata lata wiem, że koniec sportowej drogi jest bliżej niż jej początek. Jedno jest pewne - będę grał tak długo, jak długo będę miał do tego chęć i pasję do piłki ręcznej - zakończył Syprzak, który dziś wieczorem zobaczy mecz swojego PSG ze „swoim” Płockiem. 

Zbigniew Cieńciała

____________________________
* Rosjanin, mistrz olimpijski z Sydney. U znawany był za jednego z dziesięciu najlepszych obrotowych świata. Mistrz Polski w 2011 roku w barwach Wisły Płock.


LIGA MISTRZÓW
Czwartek, 27 listopada
◼   Paris Saint-Germain - Orlen Wisła Płock 20.45; Eurosport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się