Walili głową w mur

Nie udał się premierowy ligowy występ Polonii na własnym stadionie. Pomimo gry w przewadze przez całą drugą połowę, bytomianie drugi mecz z rzędu nie trafili do siatki i znowu przegrali.

Ta jedna akcja, w której Jonathan Junior wygrał pojedynek z obroną Polonii, zadecydowała o zwycięstwie Stali w Bytomiu. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

Czerwona kartka nominalnie jest osłabieniem ukaranej nią drużyny, ale nie zawsze oznacza handicap dla zespołu, który gra w przewadze jedenastu na dziesięciu. Przekonała się o tym w sobotę Polonia, która przez niemal 50 minut drugiej połowy waliła głową w defensywny mur Stali Rzeszów. Bezskutecznie, a że wcześniej beniaminek stracił gola, miejscowi kibice, którzy po 12 latach znów zobaczyli w Bytomiu 1. ligę, opuszczali Piłkarską 8 mocno zawiedzeni.

- Paradoksalnie, czerwona kartka dodaje przeciwnikowi energii, on jednoczy się, okopuje w swoim polu karnym, a my graliśmy zbyt nerwowo. Straciliśmy swój największy atut, czyli wysoki pressing, po którym w 2. lidze zdobyliśmy najwięcej goli. Mieliśmy mnóstwo złych dośrodkowań, zabrakło nam jakości na połowie przeciwnika, żeby zrobić coś ekstra. Aura tego spotkania nas przerosła - przyznał trener gospodarzy Łukasz Tomczyk. Po dwóch wygranych na otwarcie sezonu Królowa Śląska przegrała po raz drugi z rzędu, nie strzelając gola.

Atak młodzieżowca

Nieszczęście Polonii zaczęło się w 22 minucie, gdy Jonathan Junior ruszył do długiej piłki z własnej połowy, popędził w stronę szesnastki i mimo asysty dobiegającego Oskara Krzyżaka znakomitym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Axela Holewińskiego. To była „brasiliana”! - Wiedzieliśmy, że Junior zostaje wysoko, byliśmy na to gotowi. Oczywiście, zawsze można się lepiej zachować, szybciej przewidzieć, ale rywal miał przewagę i dobrze wykończył akcję - przyznał defensor Polonii.

- Niedopuszczalne jest, że przeciwnik ma jedną sytuację i zdobywa bramkę. Trzeba ten jeden pojedynek wygrać, być czujnym na tę jedną kontrę. Przy takiej statystyce ciężko będzie nam zrobić cokolwiek - narzekał Tomczyk, ale z nazwiska nikogo w swojej drużynie nie napiętnował.

Akt drugi dramatu - ten paradoksalny, bo dający niby-przewagę - rozegrał się tuż przed przerwą. Na połowie gospodarzy 18-letni Dominik Gujda zaatakował wyprostowaną nogą wybijającego piłkę Grzegorza Szymusika. Sędzia najpierw ukarał winowajcę żółtą kartką, ale wezwany przez sędziów VAR do obejrzenia sytuacji na monitorze, wydał „czerwony” wyrok na młodzieżowca Stali. Wydawało się, że to ułatwi bytomianom odrobienie strat, a może i odniesienie trzeciego zwycięstwa. Nic z tych rzeczy.

Miotali się

Co z tego, że Poloniści przez trzy kwadranse praktycznie nie schodzili z połowy rywali, wykonali 12 rzutów rożnych (Stal - 2), oddali 20 strzałów (8), ale tylko 4 w światło bramki i wprost w golkipera Stali? 37-letni ligowy wyjadacz Marek Kozioł zawsze stał tam, gdzie trzeba - przy próbach Szymusika, Mikołaja Łabojki, Tomasza Gajdy czy Kamila Wojtyry. Celowniki regulowali też Jakub Arak czy Konrad Andrzejczak, szarżował Lucjan Zieliński, powstrzymany faulem tuż przed polem karnym - ale z tego dymu niewiele było ognia. Zrehabilitować się próbował też Krzyżak, który jednak huknął… na wysokości drugiego piętra, a piłka odbiła się od tarasu w klubowym budynku Polonii, z którego po raz pierwszy oglądali mecz oficjele.

Lepsze decyzje?

Poloniści się miotali, nie mieli narzędzi, by złamać Stal - autentycznie twardą jak stal - i to ona wróciła do Rzeszowa z tarczą. - To dla nas bardzo cenne punkty. Chłopaki walczyły z wielką determinacją, byli zorganizowani taktycznie, grali blisko siebie, blokowali rywalom wszystkie możliwości - podkreślał szkoleniowiec Stali Marek Zub.

Tomczyk odpowiedzialność za porażkę wziął „na siebie” - w końcu postawił na niemal identyczną jedenastkę, która tydzień wcześniej „przyjęła” 0:5 w Łodzi. - Jako trenerowi tej drużyny jest mi bardzo przykro. Mogły być jakieś lepsze decyzje, jak to w życiu… - skwitował filozoficznie trener Polonii.

Tomasz Mucha

OCENA MECZU ⭐⭐

◼  Polonia Bytom – Stal Rzeszów 0:1 (0:1)

0:1 - Junior, 22 min

POLONIA: Holewiński – Szymusik, Krzyżak, Azackyj - Apolinarski (46. Michalski), Łabojko (52. Terlecki), Gajda, Wołkowicz (62. Zieliński) - Arak (62. Sarmiento), Wojtyra, Andrzejczak (69. Kwiatkowski). Trener Łukasz TOMCZYK.

STAL: Kozioł – Warczak, Krasowskij, Synoś, Kukułka – Łysiak, Kądziołka (82. Sławiński), Gujda – Łyczko (69. Połap), Junior (90. Masiak), Wachowiak. Trener Marek ZUB.

Sędziował: Filip Kaliszewski (Gdańsk). Widzów: 1100. Żółte kartki: Michalski, Gajda, Terlecki - Łyczko, Krasowskij, Junior; czerwona kartka: Tomczyk - trener (90., dwie żółte - niesportowe zachowanie) - Gujda (45. brutalny faul).