Walentynkowe granie

Derby Dolnego Śląska mimo zimnej aury powinny rozgrzać kibiców, bo Miedź i Śląsk są przecież ledwie punkt za strefą barażową.

Takich starć w meczu Miedzi ze Śląskiem nie powinno zabraknąć. O piłkę walczą Kamil Drygas i Jorge Yriarte (nr 15). Fot. Gleb Soboliev / Press Focus

Z jednej strony kibicowska zgoda, trwająca już niemal ćwierć wieku, a z drugiej tęsknota za ekstraklasą. Na tych dwóch biegunach rozbujana została huśtawka nastrojów przed sobotnim hitem pierwszoligowych rozgrywek pomiędzy Miedzią a Śląskiem.

Powinni wyciągnąć więcej

Obie drużyny w walentynkowy wieczór, bez względu na uczucia swoich sympatyków, będą chciały wygrać. Wszak po 20 kolejkach mają na swoich kontach po 31 zdobytych punktów, a strefa barażowa zaczyna się oczko wyżej, natomiast wicelider ma 34 punkty.

Warto też dodać, że w drugiej tegorocznej kolejce na legnickiej murawie spotkają się zespoły, które po inauguracji wiosennych zmagań czuły wielki niedosyt.

– Niestety dwa punkty nam uciekły – stwierdził po remisie 1:1 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki trener Miedzi Janusz Niedźwiedź. – Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z tego początku, choć plus za postawę zespołu, za zaangażowanie, za to, że było bardzo dobre nastawienie, że dobrze wiele rzeczy realizowaliśmy. Za to mogę moich piłkarzy pochwalić, ale powinniśmy z tego meczu wyciągnąć więcej.

Bez trenera-recydywisty

Poczucie, że z tą grą Miedzianka powinna sięgać po komplet punktów, jak było to z liderem Wisłą Kraków w pierwszej części rozgrywek, stało się fundamentem przygotowań legniczan do najbliższego meczu. Powodów do zadowolenia dostarczają też informacje dotyczące składu. Na inaugurację wiosny sztab szkoleniowy Miedzi miał bowiem tylko siedmiu rezerwowych, w tym dwóch bramkarzy. Asier Cordoba, Mateusz Grudziński i Milos Jovicić odpokutowali już jednak swoją kartkową karę, a chory Gleb Kuczko stanął na nogi, więc kadra na potyczkę z wrocławianami będzie pełna. Na ławce zabraknie „jedynie” ukaranego w trakcie meczu z Pogonią recydywisty Janusza Niedźwiedzia.

– Byłem w szoku, gdy podszedł do mnie sędzia techniczny – przyznał szkoleniowiec Miedzi. – Byłem w stu procentach przekonany, że po faulu na Mateuszu Bochnaku zawodnik gości zostanie usunięty z boiska, bo to wejście wyglądało bardzo źle. Zresztą tak też powiedział sędzia boczny. Dziwna sytuacja, bo główny podejmuje inną decyzję, a VAR jej nie wycofuje.

Skrzywdzony i rozczarowany

– Dla mnie – co zresztą potwierdził ekran, bo mogliśmy sobie tę akcję odtworzyć i powiększyć obraz – to była ewidentna czerwona kartka i cud, że Bochnak nie ma złamanej nogi, a rana jest w okolicy kolana. Powinniśmy więc około pół godziny grać z przewagą jednego zawodnika, a zamiast tego zostałem usunięty. Mecz z Puszczą w Niepołomicach rozumiem, zasłużyłem na tamto wykluczenie oraz jego konsekwencje, ale tym razem to była przesada. Nie „kastrujmy” trenerów. Nie zabijajmy emocji. To, że trener wyjdzie kilka kroków za swoją strefę, nie powinno być powodem do wyrzucenia go na trybuny, szczególnie w takiej sytuacji. Dlatego jestem wściekły. Kiedy zawalę, tak jak w Niepołomicach, to uczciwie potrafię się przyznać i z pokorą przyjąć karę, ale teraz czuję się skrzywdzony i rozczarowany.

Bardzo potrzebują zwycięstwa

Trener Niedźwiedź, który po meczu w Niepołomicach „odsiedział” na trybunach dwa ostatnie ubiegłoroczne mecze, w których Miedź zdobyła sześć punktów, będzie więc znowu patrzył z góry na swój zespół. W niczym nie zmienia to jednak nastawienia drużyny, która chce przedłużyć Śląskowi serię niewygranych spotkań. Wrocławianie od 25 października, kiedy to w 14. kolejce pokonali Górnika Łęczna, nie zaznali smaku ligowego zwycięstwa. Dwie porażki i cztery remisy, wliczając ten 2:2 z Ruchem Chorzów w niedzielę, sprawiły, że drużyna, którą prowadzi Ante Szimundza, z pozycji wicelidera zjechała po równi pochyłej do środka tabeli. Można więc powiedzieć, że dla Wojskowych jest to decydujący moment sezonu, bo mimo wielkich zmian w kierownictwie klubu nikt, z nowym prezesem Remigiuszem Jezierskim na czele, nie wyobraża sobie odpuszczenia walki o ekstraklasę. Czyli, mówiąc krótko, na stadionie imienia Orła Białego czeka nas ciekawe starcie zespołów bardzo potrzebujących zwycięstwa!

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się