Walczymy o najwyższe cele
Wielu skazuje Włókniarza na walkę o utrzymanie. Trener Mariusz Staszewski i jego zawodnicy mają jednak odmienne zdanie.
Kapitan Włókniarza Kacper Woryna chce dostać się do fazy play-off. Fot. Marcin Karczewski / Press Focus
ŻUŻEL
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa w tym roku – w porównaniu do poprzednich – nie jest stawiany w roli jednego z faworytów PGE Ekstraligi. Pod Jasną Górą zapowiadają jednak zmazanie plamy z sezonu 2024, w którym na koniec zmagań zajęli dopiero siódme miejsce.
Mamy czas
Ekipa „Lwów” jest już po pierwszych treningach i sparingach. Można już powoli wysnuwać pierwsze wnioski co do dyspozycji zawodników. Choć oba mecze towarzyskie z Betard Spartą Wrocław zostały przez częstochowian przegrane, według trenera drużyny Mariusza Staszewskiego widoczne były pozytywy. – Jesteśmy po pierwszych jazdach i na razie nie można jeszcze wyciągać daleko idących wniosków – powiedział szkoleniowiec Włókniarza. – Pozytywnie na pewno pokazali się Jason Doyle, Kacper Woryna i Wiktor Lampart. Jeśli chodzi o pozostałych, to – jak widać – pozostało jeszcze dużo pracy. Jednakże pamiętajmy, że mamy do rozegrania jeszcze parę sparingów, a do tego w sobotę odbędzie się Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w Częstochowie. Tak więc mamy jeszcze sporo czasu, aby wszystko dokładnie poukładać przed startem ligi.
Potrzeba spokoju
Nadchodzący sezon dla biało-zielonych zapowiada się na niezwykle trudny. Z pewnością jednak zrobią, co mogą, aby jak najlepiej przygotować się do ligowych rozgrywek. Niektórzy sądzą, że dopiero następne potyczki sparingowe będą mogły dać więcej odpowiedzi w kontekście formy żużlowców z Częstochowy. – Myślę, że same sparingi dokładnie nie wskażą tego, w jakim miejscu będziemy się znajdować. Sezon bowiem jest długi, a w międzyczasie forma zawodników może być różna – raz bywa lepiej, raz gorzej. Tak więc podejdźmy do tego na spokojnie. Na razie mamy okres sparingów i staramy się wyciągnąć jak najwięcej wniosków, żeby jak najlepiej przygotować się do pierwszej kolejki – stwierdził trener Staszewski.
Nowy lider
Skład Włókniarza został mocno przemeblowany. Odszedł przede wszystkim wieloletni lider zespołu Duńczyk Leon Madsen. Teraz tę funkcję ma przejąć Jason Doyle. Częstochowska społeczność żużlowa miała obawy wobec dyspozycji Australijczyka. W maju ubiegłego roku doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go z uprawiania sportu do końca sezonu 2024. A jeszcze nie tak dawno, bo 23 marca podczas turnieju Ben Fund Bonanza w Oxfrodzie, zaliczył upadek.
Mimo tego indywidualny mistrz świata z 2017 roku rozwiewa – przynajmniej na razie – wszelkie wątpliwości. W bieżącym miesiącu miał już udane występy na torach brytyjskich. Świetnie zaprezentował się też w premierowym starciu kontrolnym przeciwko wrocławskiej Sparcie przedwczoraj na torze w Częstochowie. Nie dość, że w trzech startach zdobył komplet „oczek”, to na dodatek widać było, że na częstochowskim torze czuje się jak ryba w wodzie. Wygląda zatem na to, że żaden ból Doyle’owi już nie doskwiera i nic nie stoi na przeszkodzie, aby równie skutecznie prezentował się w zbliżającym się sezonie. – Z Jasonem Doylem jest wszystko w porządku. Jest mocno zmotywowany i głodny jazdy. Widać to też było na torze w Częstochowie – dodał Staszewski.
Cisza przed burzą?
Niepokojono się także o formę Wiktora Lamparta, który w ostatnich dwóch latach w barwach Apatora Toruń nie zachwycał. Popisywał się co prawda dobrymi startami, ale często na dystansie tracił punktowane lokaty. Również na wstępnych treningach częstochowskiego teamu niczego szczególnego nie demonstrował. Przegrywał rywalizację z Mateuszem Świdnickim, który w sezonach 2023-2024 uzyskiwał jeszcze słabsze średnie biegowe od wychowanka Stali Rzeszów. Jak się okazało, być może była to cisza przed burzą. W obu sparingach młodszy z braci Lampartów mógł pochwalić się solidnymi zdobyczami punktowymi (odpowiednio 10 i 7 z bonusem). – Nie powiedziałbym, że Wiktorowi szło słabo na treningach. W trakcie próbnych jazd wyglądał całkiem dobrze. Potwierdził to już w środę. Co prawda pod koniec zawodów wraz z teamem trochę pozmieniali ustawienia, by sprawdzić, czy inne rozwiązania znajdą swoje pozytywne odzwierciedlenie na torze. I dlatego może ta końcówka w jego wykonaniu była troszkę słabsza. W każdym razie postawę Wiktora oceniam na plus. Na tę chwilę wiele wskazuje na to, że będzie miał pewne miejsce na pozycji U-24 i to już w inauguracyjnym spotkaniu z Bayersystem GKM-em Grudziądz – oznajmił nasz rozmówca.
Spec od młodzieży
Mariusza Staszewskiego na stanowisko trenera drużyny czterokrotnych drużynowych mistrzów Polski sprowadzano z nadziejami nie tylko na ostateczny dobry rezultat w ekstralidze. Były zawodnik m.in. Stali Gorzów powszechnie znany jest też z owocnej współpracy z młodzieżą. Widać to było podczas jego przygody w Ostrowie Wielkopolskim (2016-24), gdzie pod jego skrzydłami rozwijał się choćby Jakub Krawczyk. Zawodnik ten – po kilkuletniej jeździe dla Arged Malesy – w 2024 roku znalazł angaż na najwyższym szczeblu, a konkretnie we Wrocławiu. Reprezentując „Spartan”, wywalczył pierwszy w karierze tytuł indywidualnego krajowego czempiona wśród juniorów.
W Częstochowie również mocno liczą, że pod okiem Staszewskiego tutejsi młodzieżowcy poczynią znaczne postępy. Już podczas treningów zauważano ogromne zaangażowanie w pomoc biało-zielonym juniorom. Szkoleniowiec częstochowian zaznacza jednak, że jest jeszcze pole do poprawy. – Uważam, że przed juniorami jeszcze dużo pracy do wykonania. Obecnie jednak nie chciałbym ich jeszcze oceniać, gdyż były to dopiero pierwsze sparingi. Możliwe, że przez to złapali trochę stresu, więc w ich przypadku także potrzebny jest spokój – wytłumaczył trener.
Mierzą wysoko
W sezonie 2025 Włókniarz przez wielu typowany jest do walki o utrzymanie w elicie. Niektórzy eksperci wręczskazują „Lwy” na pożarcie. Jednak zupełnie inne nastroje panują w obozie z Olsztyńskiej. Kacper Woryna jeszcze w styczniu twierdził, że ciężko jest walczyć wyłącznie o zachowanie ligowego bytu. Według aktualnego kapitana taki scenariusz można założyć dopiero wtedy, gdyby zespół rzeczywiście nie radziłby sobie w rozgrywkach ekstraligi. Zawodnik urodzony w Rybniku mówił również, iż zamierzają z kolegami pokusić się nawet o zajęcie miejsca w pierwszej czwórce (faza play off). Jak przekazuje nam Mariusz Staszewski, nastawienie pozostaje niezmienne. – Po to jesteśmy sportowcami, żeby walczyć o jak najwyższe cele. Trzeba mierzyć wysoko – zakończył trener.
Norbert Giżyński
