W Widzewie odwrotnie niż w Brighton

Łodzianie mieli w tym roku na dobre wpisać się do ligowej czołówki, a tymczasem na razie fani Widzewa znów przeżywają ogromne rozczarowanie.

Robert Dobrzycki chce budować wielki Widzew. Na razie wychodzi mu to średnio. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

WIDZEW ŁÓDŹ

Paweł Czado szuka kogoś, kto kibicuje angielskiej drużynie Brighton and Hove Albion, a nie wiedział, że jest ktoś taki w naszej macierzystej redakcji. Spędziłem bowiem w nadmorskim Brighton kilka tygodni w 1974 roku na dziennikarskim stypendium, ufundowanym przez RSW „Prasa”. Oprócz praktyki w miejscowej gazecie „Brighton Argus” i zwiedzaniu południowej Anglii, chodziłem oczywiście na mecze wówczas trzecioligowego zespołu z tych miast na starym, jeszcze bardziej niż trzecioligowym stadionie w ciasno zabudowanej dzielnicy portowego Hove, z którego mocniej kopnięta piłka wpadała do ogródka domu dwie ulice dalej.

Odwrotnie niż kiedyś

Co tydzień oglądam od tego czasu wyniki meczów ligi angielskiej i też się cieszę, że „mój” Brighton jest teraz wysoko w ekstraklasie. A receptę na sukces znaleźć można w sobotnim felietonie Pawła, który akurat sąsiaduje w gazecie z relacją z meczu Widzew – Górnik. Dzięki takim posunięciom Widzew był w latach 80-tych zawsze o krok przed konkurentami: miał pieniądze i umiał je sensownie wykorzystać, nie było komputerowych algorytmów, ale za to wrodzona inteligencja szefów klubu i sztabu trenerskiego (legendarna trójka Sobolewski-Wroński-Jezierski) była wyższa niż dzisiaj najnowsza generacja sztucznej. Teraz w Widzewie wszystko jest odwrotnie niż w Brighton…

Wiadomo powszechnie, że mistrzowskie tytuły zdobywa się na obcych boiskach, ale spada się z ligi na swoim. To nie wróży dobrze zespołowi Roberta Dobrzyckiego (po podwyższeniu kapitału ma już 93,32% akcji Widzewa i może rządzić samodzielnie), bo na swoim boisku Widzew wygrał po raz ostatni w maju, w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Bilans domowych meczów jesienią 2026 to wprawdzie tylko dwie porażki u siebie, ale za to aż pięć remisów. To już niepokojąco blisko bilansu z 2014 roku, gdy grający wówczas w I lidze Widzew zakończył rundę bez zwycięstwa w dziesięciu meczach (6 remisów, 4 porażki). Kibicom skóra cierpnie na samą myśl, czym to się wówczas skończyło: degradacją, a potem bankructwem klubu Sylwestra Cacka.

Im dalej, tym gorzej

Paradoksem jest to, że akurat za remisy z Wisłą i Górnikiem pretensji mieć nie można, bo to rywale mogą mówić o pechu, że nie wygrali. Pochwały zebrała defensywa, ale przecież gdyby nie Bartłomiej Drągowski w bramce, dobra gra Steve’a Kapuadiego i Przemysława Wiśniewskiego nic by nie dała, bo na przykład Górnik strzelał na bramkę Widzewa 25 razy, co oznacza, że dokładnie 25 razy obrona Widzewa nie nadążyła za napastnikami. Im dalej do przodu, tym gorzej. Zespół nie ma lidera w drugiej linii – forma Juljana Shehu rozpuściła się w tej sadzawce przeciętności, jaką tworzą ostatnio sprowadzani zawodnicy. Strzelecka forma Sebastiana Bergiera też wyparowała (ostatni gol w pierwszej kolejce sezonu jeszcze w lipcu).

A perspektywy kadrowe nie są najlepsze. Nie gra po kontuzji Mario Garcia, jedyny chyba zawodnik, którego można było ostatnio chwalić. Przeciwko Górnikowi nie zagrał też kontuzjowany Dani Silva, na którego trener liczył. Uraz z 19 minuty piątkowego meczu wyklucza Mariusza Fornalczyka, a po przerwie dołączył do niego z tego samego powodu Karol Świderski. Wiedząc, że przeciwko GKS w Katowice nie zagra, Fornalczyk sprytnie wyzerował kartki, bo załatwił sobie w piątek czwartą za dyskusję z sędzią z ławki rezerwowych w 90 minucie.

Rok temu o tej porze Widzew miał po 12 kolejkach 16 punktów (teraz 11), a GKS – 11 (na dzisiaj 18). Potem nerwowo bronił się przed spadkiem do ostatniej kolejki, a GKS skończył na piątym miejscu i zagrał w europejskich pucharach. Ligowa loteria jest nieprzewidywalna.

Wojciech Filipiak


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się