W Turcji bieda i bogactwo trzymają się za ręce

Z jednej strony hotele, które wyglądają jak pałace, z drugiej strony - wszechobecny... brud. Właśnie tutaj do sezonu przygotowują się nasi piłkarze.

Tureckie flagi są wszechobecne na całej Riwierze Tureckiej. Fot. Kacper Janoszka

Takie są realia Riwiery Tureckiej. Gdy wysiada się z samolotu w Antalyi, pojawia się zupełnie inny świat. Widzimy wielkie lotnisko, z którego trzeba wydostawać się niczym z labiryntu. Magia Antalyi szybko znika, gdy orientujemy się, że wylądowaliśmy w idealnym miejscu dla... naciągaczy, którzy zrobią wszystko, żeby turysta znacząco przepłacił za usługę. W ten sposób od razu po wyjściu z terminala można za dużo wydać na taksówkę albo na turecką kartę SIM, która jest w sprzedaży poza oficjalnym obiegiem.

To dopiero początek przygody na Riwierze Tureckiej. Jeśli ktoś przyjechał tam pierwszy raz, z całą pewnością kontrasty go zaskoczą. Oczywiście czas można spędzić jedynie taplając się w hotelowym basenie i nie zauważy się wówczas biedy, która rozplenia się ledwie kawałem za hotelem. Ale czy warto spędzać tak urlop? Lepiej wypożyczyć samochód i zwiedzać Riwierę. Cóż - po pięciu minutach przejażdżki dostrzeżemy skrajności, w jakie popadł ten region Turcji.

Wystarczy tylko minuta drogi, żeby zamiast śmieci...

...naszym oczom ukazał się obiekt sportowy Miracle, na którym trenują Widzew i GKS Katowice.

Nad morzem wybudowane są przepiękne hotele, z pozłacanymi klamkami, z ogromnymi basenami i wszystkimi udogodnieniami, o których można pomarzyć. Hotele są czasami gargantuicznych rozmiarów, emanują przepychem. Nie ma w nich miejsca na niedoskonałości. Wszystko musi być perfekcyjnie przygotowane dla turystów z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Rosji, Bułgarii czy Polski (pod względem liczby turystów w Turcji za 2024 rok nasz kraj jest na szóstym miejscu). Wystarczy jednak pięciominutowa podróż z dzielnicy hoteli w głąb miasta, żeby zobaczyć, jak żyje miejscowa ludność. Pomiędzy ciasnymi uliczkami rozlokowane są nadszarpnięte zębem czasu domy i małe bloki, w których mieszkają zwykli Turcy. Wokół nich znajdują się tony niepotrzebnych już mieszkańcom przedmiotów i zwykłych śmieci. Widząc samochód z obcym za kierownicą, miejscowi patrzą nań podejrzliwie, siedząc przed swoimi domostwami i w milczeniu paląc papierosy. Strach wychodzić z auta nawet tylko po to, żeby zrobić zdjęcie. Mieszkańcom wszechogarniające śmieci, gruz czy złom nie przeszkadzają. To chyba kwestia przyzwyczajenia.

Trudno jednak przyzwyczaić się do przedzierania się przez ulice zasypane śmieciami podczas podróży na boiska na których trenują nasze drużyny. Fantastyczne obiekty sportowe, z nadnaturalnie zieloną trawą, dzieliło zaledwie kilka minut pieszej drogi do miejsca, gdzie "na dziko" składowane były odpady. Fakt, że za siatką odgradzającą teren profesjonalnie przygotowanych boisk piłkarskich, regularnie przechadzało się stado baranów - zdawał się zupełnie naturalny.

W czasie gdy Motor Lublin trenował w nienagannych warunkach...
...za ogrodzeniem przechadzało się stado baranów.

W Aksu, miejscowości pomiędzy Belekiem a Antalyą, przed laty powstał ładny kompleks sportowy Titanic Mardan. Według tureckiej Wikipedii miał on kosztować azerskiego miliardera Telmana Ismailova (właściciela hotelu Mardan Palace w Antalyi) 400 milionów amerykańskich dolarów. Obiekt powstał w 2008 roku. Nadal jest nowoczesny i robi wrażenie. Tymczasem droga dojazdowa do kompleksu wygląda tak, jak by prowadziła do jednej z najbiedniejszych dzielnic kraju.

Taki właśnie jest krajobraz Riwiery Tureckiej. Z jednej strony przepych, z drugiej strony palone opony. Wszystkie te obrazy wkomponowane są w niebanalny widok na Góry Taurus. Wierzę, że ten widok byłby jeszcze piękniejszy, gdyby tylko zadbano o to, jak wyglądają miasta poza strefą turystyczno-hotelową. Można oczywiście przymykać oko na to, jak wygląda Riwiera Turecka pod hotelowym płaszczykiem bogactwa. Wtedy jednak człowiek oszukuje sam siebie.

Kacper Janoszka z Riwiery Tureckiej

Tak wygląda droga dojazdowa do...
...luksusowego obiektu sportowego Titanic Mardan.