W to mi graj!

Zwycięstwo beniaminka z Krakowa nad Jagiellonią nie dziwi tak bardzo, jak styl, w którym tego dokonał.

Angel Rodado wyszedł z cienia. Na razie na jeden mecz. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

WYDARZENIE KOLEJKI

Rozpędzeni w poprzednich kolejkach Białostoczanie pod Wawelem byli wyjątkowo bezradni. Mogli mieć słabszy dzień, a zamieszanie związane z kontaktami trenera Adriana Siemieńca na pewno im nie pomagało, jednak biorąc pod uwagę nawet te dwa czynniki, zaprezentowali się fatalnie. Wisła potwierdziła, że u siebie może wygrać z każdym, a Ángel Rodado na razie dał mocny sygnał, że wszystkie powoli rodzące się teorie, iż jest za słaby na ekstraklasę, mogą nie mieć racji bytu.

Pojętny uczeń

Różne są losy beniaminków. Jedni przegrywają niemal wszystko jak leci i boleśnie zderzają się z nową rzeczywistością, drudzy – napędzeni awansem i nierozczytani przez przeciwników – są objawieniem początku sezonu. Biała Gwiazda idzie drogą pośrednią: na wyjeździe jest jeszcze nieefektywna, za to przed własną publicznością czuje się jak ryba w wodzie. Trener Mariusz Jop jest przekonany, że formę z meczów domowych będzie można choć w części zaprezentować w delegacji. Wisła wygląda na pojętnego ucznia i z ekstraklasą coraz mocniej jej po drodze. 11 z 13 piłkarzy, którzy wystąpili w piątkowym meczu, w poprzednim sezonie grało w I lidze. Z pierwszego szeregu nowej ligi uczy się także szkoleniowiec.

– Pokazaliśmy taką twarz Wisły, jaką chcielibyśmy oglądać zawsze. Myślę, że moment adaptacji mamy za sobą. Zespół pokazał bardzo dobry futbol, w wielu fazach pełną dominację. Gratuluję piłkarzom i gratuluję kibicom, którzy budują z nami tę twierdzę – cieszy się Jop.

Nie patrzy na opinie

Alan Uryga po licznych kontuzjach wrócił do bardzo dobrej formy. Zdarzały mu się w tym sezonie błędy, ale z większości pojedynków wychodzi zwycięsko. Gdy drużyna się potknie, zazwyczaj jest jednym z pierwszych kozłów ofiarnych – często niezasłużenie, ale spływa to po nim jak po kaczce.

– Ja zawsze powtarzam, że znam swoją wartość. Dla mnie to nie jest zaskoczenie, może dla niektórych tak, ale to już nie mój problem. Troszeczkę tych meczów w ekstraklasie rozegrałem i wiem, że mogę sobie poradzić oraz wiele dobrego dać drużynie. Mam nadzieję, że taka jest obecnie większość opinii. Nie patrzę jednak na nie, tylko robię swoje – przekonuje.

Doświadczenie procentuje

Po odejściu Jordiego Sáncheza przypomniał o sobie Ángel Rodado. Dwa gole – po asyście Marka Bożicia i dobiciu obronionego uderzenia Austriaka – były najlepszą odpowiedzią na pojawiające się już opinie, że w ekstraklasie Hiszpan może nie błyszczeć.

– Ángel lubi brać na siebie odpowiedzialność i wychodzą jego cechy bycia jednym z liderów zespołu. Jego forma mnie nie zaskoczyła, bo widziałem, jak prezentuje się na treningu, a w poprzednich meczach też było widać progres w jego grze. Bardzo się cieszę, że strzelił dwie bramki i poczuł też, że na tym poziomie może to często robić. Bardzo dobrze wypełniał swoje obowiązki nie tylko w ofensywie. Współpracowali z Juliusem Ertlthalerem i zamykali pierwsze możliwości, jakie Jagiellonia miała w budowaniu ataków – komentuje Jop.

Kontuzje – te starsze i nowsze – a także strata Sáncheza nie zachwiały krakowskim beniaminkiem. Może dlatego, że trzon zespołu tworzą ci, którym udało się wydostać z I ligi. Ekstraklasa jest dla nich czymś nowym, jednak procentują u nich doświadczenia zebrane jeszcze na zapleczu.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się