W Raleigh remis
NHL
Seth Jarvis golem w dogrywce zapewnił Huraganom remis w serii. Fot. NHL.com
Zmienne tempo akcji, kilka niecodziennych goli, a przede wszystkim niezwykle zacięte mecze, w których o powodzeniu jednych lub drugich decyduje zaledwie jedno trafienie – to wszystko mieliśmy podczas dwóch meczów finałowych o Puchar Stanleya Carolina Hurricanes z Vegas Golden Knights w Raleigh. Pierwszą potyczkę wygrali Złoci Rycerze 5:4, zaś drugą Huragany 4:3 po dogrywce i w serii jest remis.
Rewanż zaczął się niefortunnie dla przyjezdnych. Brayden McNabb, defensor Vegas, został uderzony krążkiem po silnym strzale Nikolaja Ehlersa. 35-letni obrońca, niezwykły wojownik, natychmiast zjechał trzymając się za twarz i został odwieziony do szpitala. W tej sytuacji goście musieli sobie radzić w pięciu obrońców, którzy przebywali na lodzie ponad wymiar czasowy.
Złoci Rycerze przez 22:57 min prowadzili 2:0 po golach Bretta Howdena, który w tym play offie zgromadził ich już 13! Do 51 min nic nie wskazywało, że goście mogą zjechać z lodu pokonaniu. Carter Hart (22 skutecznych interwencji) spisywał się bez zarzutu, a jego koledzy z pola solidnie prezentowali się grze obronnej, blokując wiele strzałów. Jednak w końcu Logan Stankoven objechał bramkę i zdołał umieścić krążek w siatce, który po drodze jeszcze odbił się od Jeremy'ego Lauzona. Stankoven przyznał, że dopisało mu szczęście, ale podziałał mobilizująco na kolegów. Nagle na lodzie i na... trybunach rozpętał się prawdziwy huragan, bo gospodarze, mocno wspierani przez kibiców, z pasją atakowali i kolejne gole wisiały w powietrzu. Do remisu doprowadził Mark Jankowski, mający polskie korzenie. W 55 min doszło do sporego zamieszania pod bramką Frederika Andersena (23 obrony), który kijem obronił strzał Iwana Barbaszewa, jednak Rosjanin nie dawał za wygraną i „guma” przekroczyła linię bramkową. Sędziowie byli blisko akcji i natychmiast orzekli, że gola nie mogą uznać. Innego zdania był trener John Tortorella i poprosił o wideoweryfikację. Arbitrzy utrzymali w mocy swoją decyzje i, zgodnie z regulaminem, jeden z hokeistów gości powędrował do boksu kar. 25 sek. później Jordan Staal, kapitan zespołu, dał gospodarzom prowadzenie, jednak na tym emocje się nie skończyły, bowiem na 1:21 min przed końcową syreną kapitan gości, Mark Stone, trafił w szczęśliwych okolicznościach, bo krążek odbił się od obrońcy Jacoba Salvina i wpadł do siatki.
O wygranej Huraganów w dogrywce znów zadecydowała formacja specjalna. W 63:17 Tomas Hertl sfaulował przy bandzie Stalla i został odesłany na ławkę kar. 39 sek. później Seth Jarvis po podaniu Shayne'a Gostisbehere'a zdobył zwycięskiego gola. Teraz rywalizacja przenosi się do Las Vegas i trener Tortorella już przygotowuje strategię na ten dwumecz.
Finał Pucharu Stanleya
◼ Carolina Hurricanes – Vegas Golden Knights 4:3 (0:1, 0:1, 3:1, 1:0) po dogrywceStan rywalizacji 1-1
0:1 – Howden – Marner (13:33), 0:2 – Howden – Barbaszew – Hanifin (27:23), 1:2 – Stankoven (50:20), 2:2 – Jankowski – Carrier – Robinson (52:46), 3:2 – Staal - Gostisbehere – Swiecznikow (55:25, w przewadze), 3:3 – Stone – Marner – Hertl (58:39), 4:3 – Jarvis - Gostisbehere – Aho (63:56, w przewadze).
Kary: Carolina – 8 min, Vegas – 8 min.
(ws)
