W poszukiwaniu wysokiej formy

Paweł Paterek ma w kadrze coraz mocniejszą pozycję. Fot. Paweł Bejnarowicz/ZPRP


W poszukiwaniu wysokiej formy

Mam nad czym myśleć, jeśli chodzi o kilku zawodników - powiedział po zwycięstwie z Argentyną selekcjoner Marcin Lijewski. Dziś o 20.30 w Legionowie dojdzie do rewanżu.

 

Za reprezentacją Polski mężczyzn pierwsze z pięciu spotkań kontrolnych przed styczniowymi mistrzostwami Europy w Niemczech. Na dwumecz z Argentyną trener Marcin Lijewski postanowił powołać 27 zawodników, a następnie wytypował 16, którym dał szansę zmierzyć się ze światowym średniakiem. Na zbyt głęboką wodę ich nie rzucił, ale i tak się przekonał, że dla niektórych jego wybrańców, a było wśród nich 6 debiutantów, występy w narodowych barwach to jeszcze zbyt wysokie progi.

 

Pięć słupków, dwie poprzeczki

Słynący raczej z wybuchowego usposobienia szkoleniowiec był w środę nadzwyczaj spokojny. Gdy przy 9:5 dla rywali poprosił o czas, tłumaczył zawodnikom, na czym polegają błędy, jaki wariant mają zastosować w kolejnej akcji; wszystko rzeczowo i konkretnie. Nie chciał bowiem zrazić do siebie tych, którzy biało-czerwoną koszulkę założyli po raz pierwszy. Po końcowej syrenie nie chciał wskazywać, kto go najbardziej zawiódł, ale... - Mam nad czym myśleć, jeśli chodzi o kilku zawodników. Są plusy i minusy - rzucił tylko „Szeryf”, usprawiedliwiając się, że słabsza dyspozycja zespołu była pochodną... zwariowanego dnia. - Badania lekarskie miały trwać godzinę, a przedłużyły się do 2,5, co mocno zaburzyło nasze plany. Zamiast porządnego treningu mieliśmy czas jedynie na przedpołudniowy rozruch, stąd rozkręcaliśmy się bardzo powoli - mówił Lijewski, mając na myśli nie najlepszy początek w wykonaniu jego podopiecznych. Zanim Ariel Pietrasik otworzył wynik, trafił w jeden ze słupków, które wraz z poprzeczką stały się sprzymierzeńcami przeciwników, bo w pierwszych 30 minutach Polacy obili je bodaj 7-krotnie, a coś podobnego rzadko się zdarza. - Musimy być bardziej skupieni przy wykańczaniu akcji - apelował szkoleniowiec, a jego zawodnikom przyszło odrabiać straty.

 

Wejście Paterka

Sygnał do ataku dał najbardziej doświadczony Maciej Gębala. Zespół Lijewskiego dobre akcje przeplatał jednak prostymi stratami, których w pierwszej połowie zliczył aż 6. Przeciwnicy w tym okresie grali dokładniej, a rolę egzekutorów brali na siebie Facundo Cangiani i Santiago Barcelo. Miarą niefrasobliwości Polaków była kara 2 minut nałożona na Dawida Dawydzika, który w czystej sytuacji... trafił bramkarza Juana Bara w twarz. Powoli wchodził w mecz Adam Morawski. Pierwszą udaną interwencję zanotował dopiero w 18 minucie, zatrzymując rzut Francisco Lombardiego. Później podobnych obron miał jeszcze 6, dzięki czemu jego kolegom gra zaczęła się kleić i mogli gonić wynik. Bardzo dobrą zmianę dał Paweł Paterek. Zastępując Michała Olejniczaka brał na siebie ciężar gry, swobodnie rozdzielał piłkę i sam posyłał ją do siatki. Środkowy Chrobrego Głogów miał spory udział w 5-bramkowej serii, którą zakończył przytomny rzut Damiana Przytuły przez całe boisko. Minimalnego prowadzenia do przerwy utrzymać się jednak nie udało.

 

Horror w końcówce

Po zmianie stron między słupkami stanął Mateusz Kornecki. Zanotował kilka efektownych interwencji, dając do zrozumienia, że należy mu się miejsce w kadrze. Uruchomił również parę kontrataków, dzięki którym padały kolejne bramki. Rywale nie dawali jednak za wygraną, stąd wynik długo oscylował wokół remisu. Dopiero trafienia debiutantów, Piotra Jarosiewicza i Jakuba Powarzyńskiego pozwoliły odskoczyć na 20:17. Rywale odpowiadali, ale po świetnej akcji Gębali i jeszcze lepszym rzucie bieżnym Paterka w „okienko” przegrywali 20:24. Przerwa na żądanie niewiele dała, bo biało-czerwoni utrzymywali bezpieczną przewagę, a po kolejnych „bombach” Pietrasika i Powarzyńskiego w 54 minucie zrobiło się 27:22. W tym momencie nikt w Arenie Legionowo nie spodziewał się horroru. Marcin Lijewski również, więc wpuścił na parkiet Łukasza Gogolę i Ksawerego Gajka, którzy nie udźwignęli ciężaru odpowiedzialności za wynik. Proste błędy przy rozegraniu ataku pozycyjnego oraz kontr spowodowały, że 19. drużyna świata w ciągu 120 sekund zdołała złapać kontakt i zmusiła naszego trenera do poproszenia o czas. Lijewski postanowił wrócić do sprawdzonych zawodników, polecając finalizować akcję Pietrasikowi, lecz ten popełnił faul w ataku. Na szczęście rywale z tego nie skorzystali i mogliśmy odetchnąć, zapisując 6. zwycięstwo w 9. meczu z Argentyną.

 

Złe zarządzanie

Gdy zawodnicy dziękowali sobie za grę, Marcin Lijewski poprosił na „stronę” Gogolę, by chwilę z nim porozmawiać. Obaj znają się doskonale ze wspólnej pracy w Górniku Zabrze. „Szeryf” ma do „Synka” sentyment, lecz ustalając kadrę na Euro nie może się nim kierować. Wiadomo, że kilka kiepskich minut w spotkaniu kontrolnym nie powinno nadszarpnąć zaufania, ale środkowy austriackiego HC Bruck jest jednym z tych, nad którymi selekcjoner będzie myślał. - Nie mieliśmy całego spotkania po kontrolą - przyznał selekcjoner. - W pierwszej połowie byliśmy nieskuteczni, przez co „daliśmy” przeciwnikowi chyba 8 sytuacji sam na sam i musieliśmy gonić wynik. Mecz stał się dla nas trudny. Po przerwie było już lepiej, opanowaliśmy grę, ale końcówka to doskonały materiał do analizy. Na gorąco mogę powiedzieć, że było to ewidentnie złe zarządzanie tempem gry. Mimo wszystko cieszę się, że grając w eksperymentalnym zestawieniu zdołaliśmy zwyciężyć... na luzie jedną bramką. Na prawym rozegraniu powinien występować zawodnik leworęczny, ale takiego nie mamy. Z konieczności tę pozycję obsadzają Ariel Pietrasik i Kuba Powarzyński, których postawa bardzo mnie ucieszyła. Obaj są jednak praworęczni, co całkowicie demoluje tempo grania, ale do tego - niestety - musimy się przyzwyczaić. Oceniając naszą obronę muszę powiedzieć, że pierwsze 15 minut nie wypadło za dobrze. Widać było, że się szukamy... Kolejny kwadrans wyglądał już znacznie lepiej. 20 minut drugiej połowy również mogło się podobać. Fajnie, że przeciwnik grał siedmiu na sześciu, bo to zmuszało nas do cięższej pracy. W końcówce nastąpiło rozluźnienie, które nie powinno mieć miejsca. Mam nadzieję, że w piątek będziemy mogli wystąpić w trochę silniejszym zestawieniu.

 

Zagrają wszyscy?

Wiele wskazuje, że dziś trener Lijewski skorzysta z pozostałych powołanych na ten dwumecz zawodników. Jego celem jest bowiem wytypowanie „18”, która pojedzie do Hiszpanii, gdzie w dniach 4-6 stycznia zagra z gospodarzami, Serbią i Słowacją. - Po turnieju nie wracamy do Polski, tylko udajemy się do Berlina, gdzie będziemy przygotowywali się do pierwszego meczu mistrzostw Europy - zdradził plany selekcjoner. Przypomnijmy, że grupowymi rywalami naszego zespołu będą Norwegia, Słowenia i Wyspy Owcze. Nie wszyscy są jednak w pełni sił. O kłopotach z barkiem Arkadiusza Moryty wiadomo od początku listopada, Kamil Syprzak dotarł na zgrupowanie z bólem stopy i nie ma pewności, że dziś wybiegnie na parkiet. Poza tą dwójką i tymi, którzy zagrali w pierwszym spotkaniu, na szansę czekają: Jakub Skrzyniarz, Mikołaj Czapliński, Michał Daszek, Patryk Pieczonka, Piotr Jędraszczyk, Szymon Sićko, Arkadiusz Ossowski, Bartłomiej Bis i Patryk Walczak.

Marek Hajkowski

 

POWIEDZIELI

Maciej GĘBALA: - Mieliśmy trudny początek i sporo nietrafionych sytuacji. Potem Adam Morawski zanotował udane interwencje, dobrze wyglądała nasza obrona i dzięki temu wróciliśmy do gry. W drugiej połowie była chwila naszej dominacji, ale też słaba końcówka. Jest dużo do poprawy, bo były fajne akcje ofensywne, których jednak nie potrafiliśmy wykończyć. Cieszą pełne trybuny i fajna atmosfera. Polska publiczność zawsze nas wspiera, a jak nam nie idzie, to dopinguje jeszcze bardziej. Po raz pierwszy pełniłem funkcję kapitana. To był dla mnie wielki zaszczyt, zaznaczę ten dzień w kalendarzu. W rewanżu zagramy jeszcze mocniej w obronie, dzięki czemu wyprowadzimy więcej kontr, które będą kluczem do sukcesu.

 

Piotr JAROSIEWICZ: - Pomijając pierwszy kwadrans, do 50 minuty mecz był bardzo dobry. Dopiero w końcówce zabrakło nam zimnej głowy. Do poprawy są na pewno skupienie przez całe 60 minut i skuteczność w ataku. Myślę, że drugi mecz będzie lepszy. Nasza obrona jest solidna, tu nie ma się do czego przyczepić. Dawno nie graliśmy przy tak pełnej hali i na to samo liczymy w piątkowy wieczór.

 

Polska - Argentyna 27:26 (13:13)

POLSKA: Morawski, Kornecki - Szyszko 2, Pietrasik 5, Olejniczak, Gębala 2, Przytuła 5, Jarosiewicz 2/1, Jankowski, Urbaniak 2, Kosmala 2, Dawydzik 2, Paterek 2, Powarzyński 3, Gajek, Gogola. Kary: 6 minut. Trener Marcin LIJEWSKI.

ARGENTYNA: Bar, Villarreal - Barcelo 4, Lombardi 4/2, Mourino 1, Bono 2, Cangiani 4, Moyano 4, Canete 2, Carro 3, Jung 1, Martinez 1, Fischer, Goux, Saco, Benacedo. Kary: 10 minut. Trener Guillermo MILANO.


Sędziowali: Robert Orzech i Michał Orzech (Brodnica). Widzów 1900.

Przebieg meczu: 5 min - 1:1, 10 min - 3:5, 15 min - 5:9, 20 min - 7:11, 25 min - 9:12, 30 min - 13:13, 35 min - 15:15, 40 min - 18:17, 45 min - 20:19, 50 min - 23:20, 55 min - 27:22, 60 min - 27:26.