W poszukiwaniu artysty

Jeszcze u progu czwartej zmiany Biało-czerwoni mieli szanse nawet na czołową szóstkę! Skończyli dużo niżej, ale wielkiego rozczarowania nie czuli.

Najmłodszy polski olimpijczyk, Grzegorz Galica, na swej sztafetowej zmianie nie zawiódł. Fot. PAP/EPA

BIATHLON

Wielkich złudzeń nie było: miejsce w dziesiątce już byłoby sukcesem najmłodszej biathlonowej reprezentacji spośród wszystkich, jakie pojawiły się na trasach w Anterselvie. Skończyło się tuż za wymarzoną dziesiątą lokatą, choć... mogło być ciut – a nawet dużo – lepiej. U progu czwartej zmiany, na którą ruszał Marcin Zawół, nasi co prawda plasowali się poza dziesiątką, ale do szóstego miejsca tracili... niespełna dziesięć sekund. Mogło więc być pięknie... - Szkoda pierwszego strzelania. Było wolne i do tego pudła się zdarzyły. Przez to straciłem kontakt z grupą. A gorzej się biegnie, jak nie masz nikogo tuż przed sobą – tłumaczył na mecie wychowanek MKS Karkonosze Jelenia Góra.

- Cóż, przed tym strzelaniem w pozycji leżącej na czwartej zmianie walczyliśmy nawet o 6. miejsce – potwierdzał trener naszej męskiej reprezentacji, Uroš Velepec. - Ale nie mamy na razie takiego artysty, który by tę walkę pociągnął skutecznie. Nie poszliśmy więc idealnie w sztafecie, ale możemy być zadowoleni z 11. pozycji – dodawał Słoweniec.

Zawół w pewnym momencie spadł nawet na trzynastą lokatę, ale finiszował udanie, awansując o dwie lokaty. - Na ostatniej pętli zrobiłem, co mogłem – deklarował.

Nasi generalnie strzelali nie najgorzej (obeszło się bez karnej rundy), za to słabiej niż się spodziewano wypadł biegowo Konrad Badacz otwierający rywalizację w naszej ekipie. - Może nie jest w szczytowej formie, ale w normalnej – tak. Mimo świetnego smarowania, co pokazała swym startem nasza pozostała trójka, wręcz „latając” na trasie, on miał na swej zmianie kłopoty z nartami – zaznaczał trener Velepec.

W biegu triumfowali Francuzi, przed Norwegami i Szwedami. „Trójkolorowi” mają już w dorobku 16 medali, co jest ich rekordem w historii zimowych igrzysk. We wtorek biegli w składzie: Fabien Claude, Emilien Jacquelin, Quentin Fillon Maillet i Eric Perrot. Byli jedyną drużyną z czołowej szóstki w klasyfikacji końcowej, która musiała biec karną rundę. Stało się to na pierwszej zmianie (przy drugim strzelaniu) Claude'a, co kosztowało jego zespół chwilowy spadek aż na 20. lokatę. Później jednak on i koledzy szybko odrabiali straty. Szczególne powody do satysfakcji może mieć 33-letni Fillon Maillet, którego dorobek w całej karierze wynosi obecnie osiem olimpijskich medali - pięć złotych i trzy srebrne. W IO 2026 zanotował już trzy triumfy.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się