W połowie drogi...
Przed Biało-czerwonymi jeszcze trzy mecze towarzyskie: dwa ze Słowenią w Tychach oraz z Francją w Bytomiu.
Jakub Wanacki jest zadowolony z dotychczasowych występów reprezentacji i z optymizmem patrzy w przyszłość. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
REPREZENTACJA POLSKI
Polscy kadrowicze, przygotowujący się do majowych mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu, mają za sobą cztery mecze towarzyskie i trzy zwycięstwa - 3:1 i 3:0 z Litwą oraz 4:0 z Węgrami. W rewanżu w Budapeszcie Biało-czerwoni przegrali 2:3 po dogrywce. Przez weekend wypoczywali, zaś dzisiaj po południu ponownie spotkają się w Tychach, by przygotowywać się do kolejnego piątkowo-sobotniego dwumeczu ze Słowenią.
W Budapeszcie mieliśmy okazję zobaczyć w akcji zespół w niemal najsilniejszym składzie. Brakowało jedynie obrońcy Karola Biłasa oraz napastnika Filipa Komorskiego, uskarżających się na drobne urazy. Nie ma też Pawła Zygmunta, ale jego Litwinów gra baraże z Jihlavą o utrzymanie w ekstralidze. Na razie wygrał dwa mecze na własnym lodzie 3:1 i 3:2 po dogrywce. Pewnie „Zigiego” nie zobaczymy w akcji przeciwko Słoweńcom.
- Nie rozdzieramy szat po przegranej z Węgrami, ale otrzymaliśmy solidną lekcję, z której wyciągniemy wnioski – mocno akcentuje dyrektor reprezentacji, Jarosław Rzeszutko. - W rewanżu prowadziliśmy 2:1 i nic nie wskazywało, że przegramy. Otrzymaliśmy dwie kary, rywale wycofali bramkarza i podczas gry 6 na 3 doprowadzili do remisu, a potem straciliśmy gola też podczas liczebnego osłabienia. Takich sytuacji musimy się wystrzegać podczas turnieju mistrzowskiego. Mimo porażki, z tego dwumeczu jesteśmy zadowoleni. W pierwszej potyczce zagraliśmy na „zero” z tyłu i wypada się tylko cieszyć. Michał Kieler zachował czyste konto i obronił w 1. tercji trzy trudne strzały. Węgrzy przygotowujący się do mistrzostw świata elity byli zdecydowanie bardziej wymagającym rywalem niż Litwini. W kadrze Madziarów trwa ostra rywalizacja o miejsce w reprezentacji i w drugim meczu dokonali sporo zmian. Tempo ich akcji zdecydowanie się zwiększyło, ale dotrzymywaliśmy kroku i gdyby nie osłabienia pewnie wynik byłby inny. Najważniejsze, że plan nakreślony przez trenerów jest realizowany i teraz przez kilka dni będzie okazja do pracy nad niedostatkami, jakie zauważyliśmy podczas meczów w Budapeszcie.
W pierwszym meczu w stolicy Węgier Patryk Wronka zaliczył 100. występ w reprezentacji, zaś Aron Chmielewski ma już 99. Ten drugi w rewanżu, zgodnie z założeniami, nie wystąpił, bo nadal przechodzi rehabilitację po kontuzji. Ponadto trenerzy dysponowali 26 zawodnikami i chcieli sprawdzić kolejnych kandydatów do reprezentacji.
- W Budapeszcie zmierzyliśmy się ze zdecydowanie bardziej wymagającym rywalem niż na Litwie – przekonuje obrońca Jakub Wanacki, który ma już 102 występy w Biało czerwonych barwach. - Gramy, w mojej ocenie, inaczej niż w poprzednich sezonach i uważam, że zdecydowanie lepiej. Dobrze się prezentujemy w ofensywie, bo mamy wartościowych napastników i wśród nich jest spora konkurencja. Mamy kilku młodszych zawodników, którzy chcą pokazać się z jak najlepszej strony i przekonać trenerów, że należy im się miejsce. Cieszy również gra defensywna, bo przecież straciliśmy zaledwie trzy gole. Maciej Miarka z Litwą oraz Michał Kieler z Węgrami zaliczyli „czyste” konta i to również ma swoją wymowę. Pewnie byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie wykluczenia w tym ostatnim spotkaniu. To dla nas solidna nauczka i będziemy o tym wydarzeniu pamiętali. Solidnie prezentujemy się w formacjach specjalnych, ale ten element i nie tylko ten będzie doskonalony podczas kolejnych zajęć. Mamy jeszcze mecze towarzyskie: dwa ze Słowenią oraz na zakończenie Francją. Z optymizmem patrzę w bliższą i dalszą przyszłość. Czekają nas ciekawe mistrzostwa...
Hokejowa kadra jest w połowie przygotowań do najważniejszego występu i, tak nam się wydaje, jest na właściwej drodze do uzyskania optymalnej formy. Musimy jednak pamiętać, że rywali mamy wielce wymagających i niemal wszyscy mają wysokie aspiracje oraz myślą o awansie do elity.
Włodzimierz Sowiński
67 STRZAŁÓW oddali Biało-czerwoni w dwumeczu z Madziarami, zdobywając 6 goli.
