W ostrym cieniu mgły

Nikt nie wygrał większej liczby meczów u siebie od Ruchu. Barbórkowe koszulki przyniosły szczęście w starciu z Puszczą.

Piłkarze Ruchu górowali nad Żubrami. Tu Nikodem Leśniak-Paduch nad Filipe Nascimento. Fot. Press Focus

Aż 22 z 27 punktów Niebiescy zainkasowali na swoim terenie. W sobotę w pełni zasłużenie pokonali Puszczę Niepołomice 2:0, strzelając fenomenalne gole. Szczególnie ten pierwszy, autorstwa Shumy Nagamatsu, mógł się podobać, bo po centrze Mateusza Szwocha Japończyk popisał się efektownymi nożycami! Kilka minut później podwyższył Szymon Karasiński, który praktycznie co mecz próbuje swoich sił, uderzając z dystansu – i tym razem mu się opłaciło.

Ostatni mecz w 2025 roku na Stadionie Śląskim oglądała najmniejsza publika, odkąd Ruch przeniósł się na tą arenę – oficjalnie 7518 (nie licząc rzecz jasna spotkania z Polonią Warszawa, gdy większość trybun była zamknięta po burdach z ŁKS-em). Spotkanie było o tyle specyficzne, że przez mgłę... z jednej strony trybun nie było widać tych po drugiej stronie. Niektórzy żartowali, że natura odpaliła „mgłace”, bo efekt przypominał zadymienie pirotechniką.

Puszczę określa się zespołem, który lubi złe warunki, bo preferuje futbol fizyczny i nastawiony na stałe fragmenty. Jednak chorzowskie realia w sobotę jej nie przypasowały. Niepołomiczanie byli słabiutcy, a trener Tomasz Tułacz pierwszej zmiany dokonał już... w 23 minucie, zdejmując Kacpra Śmiglewskiego. 20-letni napastnik raczej nie był kontuzjowany, bo po zejściu rozmawiał jeszcze ze szkoleniowcem i przedstawicielami sztabu, którzy coś mu tłumaczyli. W przerwie Tułacz dokonał potrójnej zmiany, ale niewiele ona wniosła. Gdy w pewnym momencie jego piłkarze mieli rzut wolny i kopnęli fatalnie w aut, tylko machał wściekle rękami, odwrócił się w stronę ławki i cisnął w nią rękawiczkami. A trener Waldemar Fornalik? Mógł być zadowolony z tego, jak Ruch kontrolował spotkanie, bo spokojnie mógł jeszcze podwyższyć.

Piotr Tubacki

Co z tym Żurawskim?

Trener Waldemar Fornalik najwyraźniej zapamiętał, że po ostatnim meczu, ze Zniczem Pruszków, zapytaliśmy go o sytuację co najwyżej rezerwowego Macieja Żurawskiego (pisaliśmy o nim szerzej w zeszłym tygodniu). Po spotkaniu z Puszczą również chcieliśmy o niego zapytać, bo „Żuraw” znalazł się poza kadrą meczową, ale trener Fornalik... był szybszy. – Najpierw powiem, że Żurawski był kontuzjowany, dlatego nie było go w ekipie, gdyby pan chciał zapytać – stwierdził szkoleniowiec Niebieskich, mimo że pierwsze pytanie dotyczyło innej kwestii. Odpowiedź była ciekawa dlatego, że według tego, co usłyszeliśmy w kuluarach... środkowy pomocnik nie miał problemów zdrowotnych. Zresztą gdy Ruch podawał skład meczowy na to spotkanie, w gronie kontuzjowanych nie było wymienionego Żurawskiego – a był m.in. Mo Mezghrani, który przed tygodniem grał w podstawowym składzie.

Rzecznik odchodzi

Tomasz Ferens, rzecznik prasowy Ruchu Chorzów, po meczu poinformował, że po ponad 12 latach pracy odejdzie z klubu. – Miałem przyjemność po raz ostatni prowadzić konferencję prasową. Moja piękna historia w Ruchu wkrótce dobiegnie końca. Taką podjąłem decyzję. Chciałbym wszystkim dziennikarzom i reporterom, z którymi miałem okazję współpracować, serdecznie podziękować. Współpracę oceniam bardzo pozytywnie, oczywiście nie była idealna. Zawsze starałem się pomóc, nie zawsze się udawało, tak że za wszystkie błędy i niedociągnięcia przepraszam. Formalnie struktury klubu opuszczę z końcem stycznia, więc na podsumowania i pożegnania przyjdzie jeszcze czas – powiedział łamiącym głosem Ferens.


CZY WIESZ, ŻE...

Spotkanie w Parku Śląskim było dopiero drugą wyjazdową porażką Puszczy w tym sezonie. Wcześniej uległa tylko we Wrocławiu, też 0:2, poza tym notując 3 zwycięstwa i 4 remisy. Przed meczem w Chorzowie spadkowicz z ekstraklasy był trzecim najlepiej punktującym zespołem 1. ligi w delegacji! Poza tym Żubry są jedyną ekipą zaplecza, która... jeszcze nie wygrała u siebie. I w tym roku już tego nie zmienią, bo w ostatniej kolejce udadzą się do Pruszkowa na starcie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.



OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Ruch Chorzów – Puszcza Niepołomice 2:0 (2:0)

1:0 – Nagamatsu, 19 min, 2:0 – Karasiński, 28 min

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, Karasiński – Sz. Szymański, Szwoch – Szwedzik, Nagamatsu, Ceglarz (80. Ventura) – Kolar (88. Sobeczko). Trener Waldemar FORNALIK.

PUSZCZA: Kowal – Kasolik, K. Stępień, Przybyłko (46. Walski), Mroziński – Nascimento (88. M. Stępień), Stec – Simon (46. Barczak), Cholewiak, Korczakowski (46. Iwao) – Śmiglewski (23. Basse). Trener Tomasz TUŁACZ.

Sędziował Sylwester Rasmus (Chełmno). Widzów 7518. Żółte kartki: Sobeczko – Przybyłko, Nascimento, Stec, Iwao.


GŁOS TRENERÓW

Waldemar FORNALIK: - Zagraliśmy solidnie, szczególnie w pierwszej połowie. Zdobyliśmy piękne bramki po ciekawych akcjach. Druga połowa z takim zespołem, jak Puszcza, nie jest łatwa, by cały czas kontrolować grę, nie dopuścić do zagrożenia pod naszą bramką. Rywale nie mieli klarownych sytuacji, co udało się dzięki dużej dyscyplinie, determinacji i zaangażowaniu. Jesteśmy zadowoleni, że żegnamy się z naszymi kibicami na tym obiekcie zwycięstwem. Zrehabilitowaliśmy się po porażce ze Zniczem.

Tomasz TUŁACZ: – Zagraliśmy tak, jak... nie chcieliśmy zagrać. W takich warunkach pewne rzeczy muszą funkcjonować zdecydowanie lepiej. Ruch głównie w pierwszej połowie był konkretny i zdeterminowany. My, szczególnie w sytuacjach bramkowych, mogliśmy się zachować lepiej, zarówno jeśli chodzi o organizację, jak i rzeczy indywidualne. Nie potrafiliśmy zagrozić na tyle, aby zdobyć bramkę. Po przerwie się staraliśmy, ale niewiele z tego wynikało. Ruch wygrał zasłużenie.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się