W mocnym towarzystwie

Biało-czerwoni są już w szwedzkim Kristianstad, gdzie w piątek meczem z Węgrami rozpoczną dwunasty w historii i czwarty z rzędu udział w mistrzostwach Starego Kontynentu.

Wierzymy, że doświadczony Michał Daszek poprowadzi zespół do zwycięstw. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

Polacy w pierwszym etapie turnieju trafili do grupy F. Wszystkie spotkania rozegrają w mogącej pomieścić niespełna 5000 widzów Kristianstad Arena. Awans zapewnili sobie w maju ubiegłego roku podczas ostatniej kolejki eliminacji. Dzięki zwycięstwu nad Rumunią (30:29) w Gorzowie Wielkopolskim zajęlipromujące, 2. miejsce, a losowani z koszyka nr 3 trafili do mocnej, acz wyrównanej grupy, razem z Węgrami (piątek, 20.30), Islandią (niedziela, 18.00) i Włochami (wtorek, 18.00).

Powalczyć z Węgrami

Węgrzy to aktualnie 8. drużyna świata, Islandia jest 9. ekipą globu, a Włosi przed rokiem na mundialu zajęli 16. pozycję (Polska zakończyła turniej na 25. miejscu). Dwa lata temu na Euro Węgrzy zajęli 5. miejsce, Islandia 10., zaś Włosi nie brali udziału w turnieju (Polska była 16.). Jeśli Biało-czerwoni awansują do rundy głównej, ich grupa połączy się z grupami D (Słowenia, Wyspy Owcze, Czarnogóra, Szwajcaria) i E (Szwecja, Chorwacja, Holandia, Gruzja) i w ramach grupy II przeniesie do Malmoe (23-28 stycznia).

- Grupę mamy dość ciężką. Wyjście z niej będziemy traktować jako sukces. Od Włochów jesteśmy lepsi, więc z nimi trzeba powalczyć i udowodnić to na boisku. Powalczyć oczywiście powinniśmy również z Węgrami i Islandczykami. Właśnie w inauguracyjnym meczu Węgrami upatrywałbym przede wszystkim klucza do sukcesu - mówił na naszych łamach prezes ZPRP Sławomir Szmal, który na ME w 2010 roku w Austrii został najlepszym bramkarzem. Nad Dunajem - po porażce z Islandią - zajęliśmy 4., najwyższe w historii miejsce. Dlaczego trzykrotnym medalistom mistrzostw świata w epoce Orłów Wenty nie udało się sięgnąć po jakikolwiek krążek europejskiego czempionatu? „Kasa” i koledzy nigdy nie znaleźli rozsądnej odpowiedzi na to pytanie.

Intuicja selekcjonera

Od połowy kwietnia 2025 roku selekcjonerem reprezentacji jest Hiszpan Jota Gonzalez, który prowadzi drużynę z pomocą asystentów, Julena Aguinagalde i Zygmunta Kamysa. Po blisko dwóch tygodniach wspólnych treningów we Władysławowie-Cetniewie w 20-osobowym składzie oraz nieoficjalnym dwumeczu z Serbią (33:32 i 32:32) trener Gonzalez wybrał „18” na turniej. Zadecydował, że w domu zostaną bramkarz Marcel Jastrzębski i obrotowy Sebastian Kaczor. - Długo myślałem nad tym, na kogo nie będę liczył i postanowiłem, że będą to Marcel oraz Sebastian. Kierowałem się intuicją. Obaj trenowali ostatnio bardzo dobrze, ale rolą selekcjonera jest, żeby na końcu podjąć decyzję. Uznałem, że w tym momencie pozostała osiemnastka może dać zespołowi odrobinę więcej - wyjaśnił 54-letni szkoleniowiec i dodał: – Jestem zadowolony z kształtu drużyny. Oczywiście, w świecie idealnym chciałbym liczyć na wszystkich możliwych zawodników, ale kontuzje są w sporcie nieodłączne. Jestem jednak przekonany, że ten zespół będzie zdolny do walki i rywalizacji o awans z grupy.

Bez Sićki i Syprzaka

W składzie Biało-czerwonych zabrakło kilku ważnych postaci. Jedną z nich jest Szymon Sićko, który w lutym 2024 roku zerwał więzadło rzepki, co wyłączyło go na 9 miesięcy. Rozgrywający Industrii Kielce wrócił już do gry, ale reprezentacyjnej rękawicy nie podniósł... - Rozmawiałem z Szymonem i dostałem jasną informację, że w tym momencie jego stan zdrowia nie pozwala na łączenie występów w klubie oraz w kadrze, ze względu na zbyt duże obciążenie organizmu. Zawodnik wciąż nie czuje się w pełni formy, jeśli chodzi o stan operowanego kolana i na razie się to nie zmieni. Mimo chęci, Szymon nie będzie grał w reprezentacji - przekazał Gonzalez.

Wśród powołanych nie ma także jednego z najlepszych obrotowych świata, Kamila Syprzaka, który pozostaje poza reprezentacją od zakończenia mistrzostw świata 2025. W ostatnim czasie obrotowy PSG zmaga się z kontuzją kolana, w związku z czym nie wystąpił m.in. w ostatnim meczu Ligi Mistrzów przeciwko Orlen Wiśle Płock. - W ostatnim czasie odbyłem z Kamilem wiele rozmów. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że ze względu na jego skomplikowaną kontuzję, która uniemożliwiła mu ostatnie występy w Paris Saint-Germain, nie będzie w stanie wziąć udziału w Euro. Chciałbym móc na niego liczyć w przyszłości, ale będziemy o tym rozmawiać, kiedy wróci do pełni zdrowia – tłumaczył selekcjoner.

Stawka jest ogromna

Najbardziej doświadczonym spośród reprezentantów Polski jest Michał Daszek (155 występów), a najlepszym strzelcem kapitan Arkadiusz Moryto (510 bramek). W każdej fazie mistrzostw trenerzy mogą jednak wymienić po dwóch zawodników, ale tylko z oficjalnego grona 35 graczy, których podano na początku grudnia. Do meczowego protokołu wpisanych może być 16 piłkarzy, więc zawsze dwóch z „osiemnastki” obejrzy spotkanie z trybun.

Warto wspomnieć również o mniej oczywistej stawce, o którą będą walczyć Polacy podczas Euro. W razie zajęcia 4. miejsca w fazie grupowej, Biało-czerwoni walkę o udział w kolejnej wielkiej imprezie - mistrzostwach świata 2027 - rozpoczną od 2. rundy kwalifikacyjnej i już między 18 a 23 marca rozegrają eliminacyjny dwumecz z Łotwą (ewentualny pierwszy mecz odbędzie się w Polsce). Jeśli w fazie grupowej zajmą minimum 3. lokatę, eliminacje MŚ 2027 rozpoczną od 3. rundy zaplanowanej na maj. Medaliści rozpoczynającego się dziś turnieju awans na najbliższy mundial mają zagwarantowany. 

Zbigniew Cieńciała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się