W Legii idzie nowe

Czy Edward Iordanescu przywróci warszawiakom blask chwały, który w ostatnich latach wyblakł niczym fasada Pałacu Kultury i Nauki?

Nowy szkoleniowiec Wojskowych w otoczeniu działaczy – z lewej Michał Żewłakow, z prawej Marcin Herra. Fot. Wojciech Dobrzyński / Press Focus

LEGIA WARSZAWA

Warszawiacy przedstawili rumuńskiego szkoleniowca, w czym udział wzięli dyrektor sportowy Michał Żewłakow oraz wiceprezes Marcin Herra. Poza oczywistymi frazesami pojawiło się też kilka istotnych kwestii, które dotyczą lub będą dotyczyć stołecznej ekipy.

O znajomości legijnych realiów:

Iordanescu: – Mocno przestudiowałem drużynę. Ekstraklasę znam bardzo dobrze, bo gdy byłem selekcjonerem reprezentacji Rumunii, mieliśmy kilku piłkarzy, którzy występowali w Polsce. Znam też trenerów, którzy tu pracowali. Z poprzednim szkoleniowcem Legia zrobiła dużo dobrego, ale musimy podnieść poziom. Dokonałem oceny i mam pewne wnioski. Będziemy sporo pracować nad strategią. Jesteśmy cztery lata bez mistrzostwa, mamy dwa Puchary Polski. Dla Legii to za mało.

O transferach:

Iordanescu: – Ważna jest jakość, nie ilość. Większa liczba nie jest mi potrzebna. Trzech, czterech powinno mieć jakość, by od razu wpłynąć na zespół i zrobić różnicę w krótkim czasie. Przed nami ważny proces. Musimy skautować, rozmawiać, dyskutować. Udowodniła to i przeszłość Legii, i moje doświadczenie. Nie zawsze jest tak, że zawodnik, który poradził sobie w innym klubie, poradzi sobie z presją w Warszawie. Musimy wybierać ostrożnie.

Żewłakow: – Transfery lubią ciszę. Rzucanie kwotami może nie pomagać w negocjacjach i budowaniu relacji. Z drugiej strony, mamy drużynę, która posiada wielu piłkarzy i wierzę, że ci, którzy przyszli w minionym sezonie, już przeszli proces adaptacji. Liczę, że z trenerem i jego umiejętnością docierania do piłkarzy podniesiemy poziom zawodników, którzy jeszcze nie pokazali pełnego potencjału.

O nabytkach z Rumunii:

Ioradanescu: – Moim celem nie jest sprowadzanie Rumunów, tylko zawodników, którzy od razu dadzą jakość. Nie mogę wykonać żadnych kroków, moja lista jest na razie pusta. Najpierw chcę nauczyć się profilu drużyny, zrozumieć strukturę, nauczyć się modelu gry. Potem jest etap analizy zawodników. Potrzebuję do tego dużo informacji i danych. Na razie jest wszystko jasne odnośnie tego, na jakie pozycji musimy sprowadzić piłkarzy.

O poszukiwaniu trenera:

Żewłakow: – Mieliśmy ustaloną listę kandydatów, a trener Iordanescu to trochę mój pomysł indywidualny. Dziś mam przeczucie, że to najlepszy wybór. Czuję się w miarę bezpieczny z faktu, że trener Iordanescu będzie prowadził naszą drużynę. Mam wrażenie, że dotknął w futbolu wszystkich wartości na różnych szczeblach. Przekonał mnie determinacją. Miał pojęcie o naszej drużynie, lubi wyzwania. Sam fakt, że w wieku 44 lat został selekcjonerem Rumunii, to duży obowiązek i odpowiedzialność. Za pół roku będziemy mogli ocenić, czy to dobry trop i decyzja. W moim odczuciu to trener, który poradzi sobie z wyzwaniem i będzie reprezentował Legię należycie. Prezes Dariusz Mioduski w ostatnim tygodniu rozmów uruchomił swoje kontakty w Rumunii. Pierwszy krok wykonałem ja, ale chciałem to skonfrontować z właścicielem, który ma wielu znajomych, w tym prezesa rumuńskiej federacji.

O Goncalo Feio:

Żewłakow: – Byłem sprzymierzeńcem tego, by przedłużył umowę. Do pewnego momentu wszystko układało się, jak należy, bo Goncalo otrzymał ofertę nowego kontraktu. Nie było problemu z warunkami finansowymi. Tym, co spowodowało, że w kolejnym sezonie atmosfera pracy mogłaby być ciężka dla trenera, ewentualnie dla klubu, była pewna sfera wpływów trenera na niektóre rzeczy.

Herra: – Prowadziliśmy ustalenia, by przedłużyć umowę. To była wspólna decyzja. Pojawiła się oferta, ale nie doszło do przedłużenia. Byliśmy jednomyślni w kontekście ustaleń.

O budżecie:

Herra: – Myślę, że budżet będzie wyższy i wyniesie około 220 mln zł. Pojawiły się informacje, że to środki na transfery, ale to cały budżet klubu, również jeśli chodzi o przychody. Dotyczy to wszystkich aspektów, a u nas najczęściej przychody równają się koszty i to jest kompletna informacja.

(PTub)

Znowu z Kazachami

Legia poznała rywala w I rundzie eliminacji do Ligi Europy. Jest nim FK Aktobie z Kazachstanu. To dziewiąty raz, kiedy polski klub trafił na zespół z tego kraju, a czwarty, w którym padło na Wojskowych. Warszawiacy grali z Aktobie w sezonie 2014/15, w IV rundzie el. LE, wygrywając 1:0 i 2:0.