W końcu pogoniła Jessie!

Iga Świątek w ćwierćfinale w Cincinnati, a Magda Linette w 1/8 finału - to była super środa dla polskich tenisistek w turnieju WTA 1000.

Magda Linette celebruje zasłużony sukces w Cincinnati. Fot. PAP/EPA

O ile zwycięstwa Igi Świątek nad 35-letnią Rumunką Soraną Cirsteą (138. WTA) można się było spodziewać, o tyle sukces Magdy Linette (40. WTA) z czwartą tenisistką na świecie i ubiegłoroczną finalistką z Cincinnati Jessicą Pegulą jest bardzo miłą niespodzianką.

Poznanianka przegrała trzy dotychczasowe potyczki z Amerykanką, wszystkie odbywały się w USA, w żadnym nie ugrała nawet seta, ale w końcu w 3. rundzie „tysięcznika” w Cincinnati nadszedł jej dzień. A właściwie dwa dni, bo panie rozpoczęły mecz we wtorek, ale decydującą partię rozegrały dopiero w środę.

Poszczęściło się!

Pierwszego seta Linette rozstrzygnęła na swoją korzyść po godzinie zaciętej walki i tie-breaku. Obu zawodniczkom niezbyt służył serwis - aż połowa z 12 rozegranych gemów kończyła się sukcesem returnującej. Drugi set toczył się po myśli pochodzącej z Buffalo Amerykanki, która dwukrotnie przełamała Polkę i doprowadziła do remisu w meczu.

Wtedy nad Cincinnati nadciągnęły burzowe chmury, który przyniosły obfite opady. Organizatorzy dość szybko uznali, że - jako iż był późny wieczór - we wtorek warunków do gry już nie będzie i zdecydowali o przełożeniu wszystkich spotkań na środę. Panie znów wyszły na kort następnego dnia w południe. Przy stanie 3:3 Linette obroniła breaka, a w następnym sama wykorzystała szansę i wyszła na 5:3, a za chwilę przypieczętowała tyleż duży, co zasłużony sukces.

- Grałam tu wiele trzysetowych meczów, w końcu mi się poszczęściło. To był mój dzień. Kluczem było utrzymanie dobrego serwisu, bo wczoraj Jessica świetnie returnowała. Jestem bardzo szczęśliwa, Jessie jest świetną zawodniczką i jeszcze lepszą osobą poza kortem. Bardzo ją szanuję i doceniam, jak fantastyczną jest postacią poza kortem - mówiła Magda po tym, jak zawodniczki serdecznie podziękowały sobie za grę.

Ostrożnie przed US Open

Linette po raz kolejny pokazała, że gdy może polegać na swoim serwisie i ma swój dzień, potrafi zagrozić najlepszym tenisistkom świata - w marcu w Miami pokonała już przecież także wiceliderkę rankingu, Coco Gauff. Turniej w Cincinnati to ostatni sprawdzian dla światowej czołówki przed US Open i postawa podopiecznej Marka Gellarda każe ostrożnie oczekiwać, że po siedmiu kolejnych porażkach w 1. rundzie w Wielkim Szlemie Magda w Nowym Jorku w końcu przełamie tę fatalną serię.

To oczywiście najlepszy wynik poznanianki w Cincinnati, gdzie nigdy wcześniej nie przebrnęła dwóch rund. W tym roku poznanianka została rozstawiona z nr 31, w 1. rundzie miała tzw. wolny los, a w kolejnej wygrała ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą 7:6 (7-4), 6:0. O ćwierćfinał zmierzy się albo z Dunką Clarą Tauson (15. WTA) albo z Weroniką Kudiermietową (36. WTA) - mecz z powodu deszczu został przerwany przy stanie 3:6, 7:6 (7-4), 5:3 dla Rosjanki.

Co ciekawe, Dunka jest w turnieju deblową partnerką Linette. W nocy polskiego czasu w 1/8 finału para polsko-duńska miała się zmierzyć z mistrzyniami olimpijskimi z Paryża, Włoszkami Sarą Errani i Jasmine Paolini.

O trzeci półfinał

W ćwierćfinale zameldowała się w środę Iga Świątek. O 11 lat starsza Sorana Cirstea miała za sobą w Cincinnati trzy długie, trzysetowe pojedynki, w tym z Magdaleną Fręch, którą wyeliminowała w 2. rundzie.

Podopieczna trenera Wima Fissette'a kontrolowała wydarzenia na korcie, choć świetne uderzenia przeplatała prostymi pomyłkami. Rumunka w pewnym momencie miała zastrzeżenia do działania maszyny oceniającej celność serwisu i długo dyskutowała z sędzią. W drugiej partii raszynianka dwukrotnie straciła swój serwis, ale dobrze returnowała i w końcu po pierwszej piłce meczowej i 95 minutach szarpanego meczu zwyciężyła 6:4, 6:3 - po raz piąty z rzędu z Cirsteą.

- Rozegrałyśmy wiele trudnych meczów, więc wiem, że Sorana potrafi naprawdę dobrze uderzać piłkę, zwłaszcza na szybszych nawierzchniach. Cieszę się, że byłam wystarczająco solidna. Co prawda niewiele moich pierwszych serwisów wpadało, ale drugie były całkiem w porządku - podsumowała Iga w krótkiej wypowiedzi na korcie.

Cincinnati to jeden z zaledwie trzech turniejów WTA 1000, w których Świątek jeszcze nie grała w finale. W dwóch poprzednich latach kończyła rywalizację na etapie półfinału – w 2023 przegrała z Coco Gauff, a w ubiegłym roku z Aryną Sabalenką. O trzeci z rzędu półfinał zagra z jedną z Rosjanek - Jekateriną Aleksandrową (16. WTA) lub Anną Kalińską (34. WTA).

Tomasz Mucha

6  ZWYCIĘSTWO nad tenisistką z Top 5 odniosła w karierze Magda Linette, a drugie w tym roku (w Miami z nr 2. Coco Gauff). 33-letnia poznanianka najwyżej w karierze była na 19. miejscu, w marcu 2023.


Dzika karta dla Venus

Jedna z najlepszych i najbardziej utytułowanych tenisistek tego stulecia Venus Williams, która niedawno wróciła do zawodowego touru w wieku 45 lat, otrzymała tzw. dziką kartę i zagra w rozpoczynającym się 24 sierpnia w Nowym Jorku US Open - poinformowali organizatorzy. Tym samym starsza z sióstr Williams będzie najstarszą singlistką od 1981 roku, jaka weźmie udział w rywalizacji na kortach Flushing Meadows. Według światowej federacji tenisowej (ITF), w 1981 roku Renee Richards zagrała w US Open w wieku 47 lat.

Williams, dwukrotna triumfatorka US Open (w sumie 7 tytułów w Wielkim Szlemie), poprzednio wystąpiła w Nowym Jorku w 2023 roku, zagra również w ruszającym 19 sierpnia turnieju mikstów, który w tym roku będzie miał nietypową formułę i odbędzie się przed zasadniczą częścią zmagań.