W końcu na zielono!
Przynajmniej do poniedziałku Widzew znajduje się poza strefą spadkową.
Kapitan Bartosz Wolski to gwiazda Motoru, ale Przemysław Wiśniewski nie miał wczoraj do nikogo żadnych sentymentów! Fot. Piotr Polak/PAP
Atmosfera w „Sercu Łodzi” była wczoraj specyficzna, bo z uwagi na słabe wyniki zespołu kibice Widzewa protestowali i nie prowadzili dopingu – wywiesili za to kilka tematycznych transparentów, wyrażając niezadowolenie z postawy drużyny. Dziwić to oczywiście nie mogło, choć wypada zauważyć, że po tym, gdy wczoraj pokonali 2:0 Motor – Łodzianie notują u siebie niezłą serię trzech wygranych i dwóch remisów.
Widzew był bezapelacyjnie lepszy od Lublinian. Nie zagrał widowiskowo – prawdę powiedziawszy mecz należał raczej do tych ciężkostrawnych, ale trenerowi Aleksandarowi Vukoviciowi nie zależy na fajerwerkach. Jego zespół znakomicie prezentował się jako organizm naczynek połączonych, rzetelnie wykonując swoją pracę przede wszystkim w elemencie odpychania rywali spod własnej bramki. Tak po prawdzie bowiem goście niemal nie niepokoili Bartłomieja Drągowskiego, choć trzeba też zaznaczyć, że gospodarze nie cofali się po strzelonych golach.
A prowadzenie objęli już po kwadransie i rzucie rożnym – wrzucił Fran Alvarez, zgrał Lukas Lerager, wywalczył Przemysław Wiśniewski, strzelił Carlos Isaac. Asysta „Wiśni” była zresztą dość specyficzna, bo choć był jakiś metr od bramki, to... piłkę zgrać mógł tylko do tyłu, gdzie na jego szczęście czekał Hiszpan. Stoper reprezentacji Polski był zresztą wczoraj fenomenalny i przewodził widzewskiej obronie jak lider najwyższej rangi. Karol Czubak istniał przy nim tylko teoretycznie. Gdyby tylko w najbliższym czasie ktoś organizował jakąś wielką imprezę międzynarodową, na której Wiśniewski mógłby zaprezentować swoje umiejętności...
Widzew podwyższył w 55 minucie za sprawą tego, którego do lepszej gry nawoływali na jednym z wywieszonych płócien kibice – Lerager. Asystę drugiego stopnia zaliczył wszędobylski Alvarez, a tę podstawową – Sebastian Bergier, sprawnie wypatrując Duńczyka, który niepilnowany wbiegał w lubelską „szesnastkę”.
Po zwycięstwie RTS zrównał się z Piastem Gliwice punktami, ale dzięki lepszemu bilansowi bramek wyprzedził go. Ślązacy swój mecz zagrają jednak dopiero dzisiaj, a w ostatniej kolejce... udadzą się do „Serca Łodzi”!
Piotr Tubacki
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Widzew Łódź - Motor Lublin 2:0 (1:0)
1:0 – Isaac, 15 min (asysta Wiśniewski), 2:0 – Lerager, 56 min (asysta Bergier)
WIDZEW: Drągowski 6 – Isaac 7 (90+4. Krajewski niesklas.), Wiśniewski 8, Kapuadi 4, Kozlovsky 5 – Alvarez 7, Lerager 7 (85. Selahi niesklas.), Shehu 5 – Kornvig 5, Bergier 6, Fornalczyk 4 (79. Baena nieklas.). Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Kikolski, Ilić, Żyro, Visus, Andreou, Pawłowski, Bukari, Zeqiri.
MOTOR: Tratnik 4 – Wójcik 4, Najemski 5, Matthys 4 (64. Ede 3), Luberecki 4 – Samper 4 (64. Łabojko 3) – Ndiaye 2 (64. Ronaldo 3), Wolski 3 (72. Karasek niesklas.), Rodrigues 3, van Hoeven 3 (76. Haxha niesklas.) – Czubak 3. Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Kukulski, Bartos, Meyer, Scalet, Dadasov.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 8. Asystenci: Marek Arys (Szczecin), Marcin Lisowski (Warszawa). Widzów 17 338. Czas gry: 99 min (46+53). Żółte kartki: Shehu (52. faul), Alvarez (69. faul) – Ede (90+5. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | MOTOR | |
| 5 | strzały celne | 1 |
| 9 | strzały niecelne | 8 |
| 4 | rzuty rożne | 6 |
| 17 | faule | 18 |
| 1 | spalone | 2 |
| 2 | żółte kartki | 1 |
