W końcu muszą awansować!
Cel, czyli powrót do ekstraklasy, nie został osiągnięty, więc nie możemy być zadowoleni – przyznał Dariusz Melon, od którego uzależnione jest finansowanie klubu...
Łodzianie chcieliby się w końcu pożegnać z 1. ligą. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
ŁKS ŁÓDŹ
Przy Alei Unii zdają sobie sprawę, że o budżecie i wydatkach na transfery na poziomie sąsiadów z Widzewa mogą jedynie pomarzyć, ale gra w nieskończoność na poziomie 1. ligi jest nieakceptowalna i może wpędzić klub w problemy. Jeśli w ŁKS-ie nie chcą, aby dystans pomiędzy lokalnymi klubami niebezpiecznie się powiększył, muszą powrócić w szeregi najlepszych. Chcieli już w tym sezonie, ale nie wykorzystali szansy, jaką dawały baraże. ŁKS poległ w półfinale gorzej egzekwując rzuty karne niż Chrobry. - Celem podstawowym był awans do ekstraklasy, więc nie możemy zaliczyć sezonu do udanych. Nie udaje nam się to już drugi sezon z rzędu. Były jednak pewne działania na innych płaszczyznach, które zakończyły się sukcesem. Ten klub wcześniej czy później będzie w ekstraklasie, ale pomni doświadczeń nie chcemy niczego deklarować – powiedział właściciel klubu Dariusz Melon na podsumowującej sezon 2025/26 konferencji. - Multum skrajnych emocji towarzyszyło mi w tym sezonie, od frustracji, irytacji, zdenerwowania po kilka fajnych, pozytywnych sygnałów, Niestety film nie zakończył się happy endem, bohater na końcu zginął, konkretnie w karnych w Głogowie – obrazowo podsumowywał ostatnie miesiące dyrektor sportowy, Radosław Mozyrko.
Bez pożyczki ani rusz
W ostatnich dniach klub poinformował, że spółka podniosła kapitał zakładowy o 10 mln zł. W praktyce oznacza to pożyczkę od właściciela. Główny zainteresowany nie ukrywa, że bez tego klub znalazłby się w bardzo trudnym położeniu. - Nie ma klubu na poziomie 1. ligi, który jest w stanie funkcjonować bez pieniędzy właściciela prywatnego lub miejskiego. Przekroczyliśmy budżet znacznie, bo chcieliśmy awansować. Jakimi środkami będziemy dysponować w kolejnym sezonie? Na poziomie 32-34 mln zł. Jak na nasze warunki uważam, że jest bardzo przyzwoity - przyznał Melon, który na konferencji został wprost zapytany, czy ma żal do Tomasza Salskiego, że ten praktycznie zostawił klub w całości na jego głowie. - Faktycznie, finansowanie spoczywa tylko na mnie. Trudno to szerzej komentować - klub finansuję sam i już. Na pewno jest to duże obciążenie finansowe, bo klub oparty na jednym człowieku zawsze będzie w jakimś sensie ułomny. Nie udało nam się pozyskać większego sponsora czy udziałowca. Jestem jednak przede wszystkim kibicem i dobro klubu jest celem nadrzędnym. Zresztą nie do końca mam nawet wybór. Wycofując się, podpisałbym się pod dużymi problemami klubu – wyznał właściciel.
Czekając na transfery
Jakiej drużyny w nowym sezonie powinni spodziewać się kibice? Pierwszymi letnimi wzmocnieniami ŁKS-u są Damian Węglarz oraz Marcel Błachewicz. Ten drugi ostatniego sezonu nie zaliczy do udanych, bo z GKS-em Tychy z hukiem spadł do II ligi, ale to doświadczony ligowiec, który powinien pomóc zespołowi. W sumie na dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych rozegrał 114 występów. - Jest zawodnikiem, który wciąż ma potencjał do dalszego rozwoju i podnoszenia umiejętności. Wierzymy, że jego profil sportowy będzie dobrze odpowiadał potrzebom naszego zespołu w nadchodzącym sezonie – ocenia przyjście 23-latka dyrektor Mozyrko. Przyjście Węglarza wiąże się z praktycznie przesądzonym odejściem z klubu Aleksandra Bobka. Trudno mówić tutaj jednak o sukcesie transferowym, bo dwa sezony temu mówiło się o Bobku jako o wielkim talencie, na którym klub sporo zarobi. Życie zweryfikowało te oczekiwania.
Kto jeszcze miałby dołączyć? Mówi się o Nikodemie Niskim z Korony Kielce. Klub miał złożyć też całkiem niezłą ofertę za Oliwiera Kwiatkowskiego, ale pomocnik Polonii trafi do ekstraklasy. - Rozmawiamy ze środkowym obrońcą i powinniśmy ten temat sfinalizować w przyszłym tygodniu. Do tego poszukujemy zawodnika na prawe oraz lewe wahadło, szukamy młodego utalentowanego bramkarza oraz zawodników na pozycje 6 i 8. Do wyjazdu na obóz chcemy przeprowadzić 50 procent transferów. Czterech zawodników otrzymało wolną rękę w poszukiwaniu klubów, ale nie chcemy podawać nazwisk, żeby im to nie przeszkodziło w rozmowach. Wysokińskiemu zaoferowaliśmy około 30-procentową podwyżkę, ale jego menedżer oczekuje 100-procentowej, więc raczej się nie dogadamy. Osiemdziesiąt procent zawodników, którym się przyglądamy, to gracze z rocznika 2003 i młodsi. Zdajemy sobie jednak sprawę, że samymi młodymi celu nie osiągniemy - zdradził nieco kulis transferowych Mozyrko. Docelowo w ŁKS-ie powinno pojawić się 7-8 nowych zawodników, ale nie wszyscy będą do podstawowego składu. Poszukiwania są prowadzone głównie w Polsce, na Słowacji i w Czechach, ale i w drugiej lidze japońskiej czy w akademiach MLS-u. Kontrakt trenera Grzegorza Szoki obowiązuje do końca sezonu z opcją przedłużenia.
Mariusz Rajek
