W innym wymiarze!

Powrót 19-krotnego mistrza kraju, Podhala, do elitarnego grona ucieszył zapewne wszystkich fanów. To jednak nie Szarotki będą nadawały ton rywalizacji.

W Nowym Targu jest wielka radość z powrotu na najwyższy szczebel. Fot. Mateusz Sobczak/ PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

Dziesięć rywalizujących drużyn, po raz pierwszy od sezonu 2020/21, na pewno uatrakcyjni rozgrywki – te słowa dumnie wieszczą optymiści, na czele których stoi prezes PZHL, Krzysztof Woźniak. Nie ilość, a jakość decyduje o atrakcyjności ligi – twierdzą realnie oceniający sytuację fachowcy, do których się zaliczają niżej podpisani. Jedno jest pewne - rozpoczynający się sezon będzie się toczył w innym wymiarze i – mamy nadzieję – przyniesie wiele ciekawych wydarzeń. I chcielibyśmy, by dziesięć ekip zaczęło i zakończyło sezon.

Strzał w „dychę”?

Te 10 drużyn w THL to niewątpliwie to spora zasługa prezesa Woźniaka, który przekonał władze Nowego Targu, by utworzyły sportowa spółkę pod egidą samorządu. Projektowi towarzyszyło wiele zawirowań i zamieszania, ale w końcu trener Andrzej Świstak wraz ze swoimi współpracownikami, Marcinem Koluszem oraz Markiem Batkiewiczem, zbudowali zespół na kanwie ubiegłosezonowego, 1-ligowego składu. Nie oczekujmy jednak cudów, wszak większość to młodzi hokeiści, którzy będą wspierani przez kilku obcokrajowców. Ze strony Szarotek nie oczekujemy wiele, ale liczymy, że z czasem będą prezentowały się coraz lepiej i nie zakończą pierwszej części rozgrywek z zerowym kontem.

Zespół z Sanoka ze względów ekonomicznych nie dokończył poprzedniego sezonu i nawet jego najwierniejsi sympatycy nie wierzyli, że znów zobaczą hokeistów w akcji. W ten drugi projekt również zaangażował się prezes PZHL i przekonał działaczy Sokiła Kijów, by wspomogli finansowo Sanoczan. Oczywiście, jak to w naszych realiach bywa, było również zamieszanie i niepewność. Ostatecznie zobaczymy hokeistów Sanoka w akcji, jednak i Podhale, i STS stanowią spore znaki zapytania...

Gra o złoto

Pozostałe osiem zespołów ma konkretne cele i pragnie je zrealizować. Wiele działo się na rynku transferowym, ale możliwości zależą od zasobów budżetowych. „Królami” polowania zostali działacze ECZD Zagłębia Sosnowiec. Bramkarz Karolus Kaarlehto oraz napastnicy Jean Dupuy, Ville Heikkinen czy Alexander Peresunko i jeszcze kilka nowych twarzy podniosło jakość drużyny. Działacze i trenerzy są przekonani, że odkryciem sezonu będzie młodzieżowy reprezentant kraju, Olaf Zachariasz, który tajemnice hokejowe zgłębiał w czeskich Witkowicach. Zdobycie Pucharu Polski i gra w finale o mistrzostw - to są zadania postawione przez działaczy i trenerów. Kadra jest silna, ale zawsze jest pytanie, jak będzie funkcjonowała drużyna. Do listopadowej reprezentacyjnej przerwy będziemy wiedzieli nieco więcej.

Marzenia o hat tricku

GKS Tychy, obrońca tytułu mistrzowskiego, dokonał niewielkich zmian, ale strata Hannu Kuru oraz Rasmusa Heljanki jest widoczna. Niemniej Tyszanie dysponują silną drużyną, choć skład wydaje się zbyt wąski. Pewnie przed play offem dyrektor sportowy Jarosław Rzeszutko wraz z trenerami może dokonać wzmocnień. To jednak melodia przyszłości. GKS ma za sobą cztery mecze w Lidze Mistrzów, ale te prestiżowe rozgrywki są tylko dodatkiem. - Naszym priorytetem jest rywalizacja krajowa i najpierw w listopadzie Superpuchar, w grudniu Puchar Polski, a na koniec, w kwietniu gra o złoto – mówią jednym głosem trenerzy i hokeiści.

- Kryzys po występach w Lidze Mistrzów pewnie się pojawi, ale obyśmy to przeszli w miarę łagodnie. Pamiętamy jak źle zaczęliśmy w poprzednim sezonie – mocno zaakcentował bramkarz Tomaš Fučik, prezentujący rewelacyjną formę w LM.

Kandydaci do podium

Jacek Płachta, trener GKS-u Katowice, jest ostrożny w wypowiedziach, ale w swojej pracy udowodnił, że jest solidnym fachowcem. Potrafi tak przygotować zespół, że pięć razy z rzędu awansował do finału, zdobywając dwa tytuły mistrzowskie. Jak teraz spisze się GieKSa? Pewnie znów będzie walczyła miejsce w finale, choć na pewno nie będzie łatwo.

Jednym z kandydatów do gry o medale, naszym zdaniem, będzie bytomska Polonia. Kadra jest ciekawie skomponowana i trener Andrej Gusow był zadowolony z postawy zespołu podczas meczów kontrolnych. - Obym tak mógł mówić po zakończeniu sezonu, który zapowiada się ciekawie. Jesteśmy głodni sukcesu i w każdym meczu gramy o zwycięstwo – uśmiecha się szkoleniowiec.

Królową Śląska stawiamy w gronie półfinałowego kwartetu, ale o tym samym myśli mocno zmieniona Unia Oświęcim, która wystąpi pod kierunkiem Fina Marcusa Juurikkali. Ten trener, naszym zdaniem, stanowi największą zagadkę, bo do tej pory głównie pracował z młodzieżą. W Oświęcimiu jest specyficzny klimat, bo działacze znają się na wszystkim i wtrącają swoje „trzy grosze” do szatni. To jednak ich problem.

Nadal wierzymy, że młodzieńcza fantazja wspierana przez rutyniarzy i obcokrajowców poniesie zespół JKH GKS-u Jastrzębie do kolejnych laurów. Trener Rafał Bernacki kontynuuje dzieło Roberta Kalabera i Jastrzębianie będą niewygodnym rywalem.

Energa Toruń ma swoje ambicje i plany, podobnie jak Comarch Cracovia. Torunianie są zawsze groźni we własnej hali i tam o punkty będzie trudno, natomiast Pasy są innym zespołem niż w poprzednim sezonie, bo teraz zawodnicy przepracowali cały okres przygotowawczy i spodziewamy się, że będą groźniejsi.

Czy liga będzie ciekawsza? Tego nie wie nikt...

Materiały przygotowali

Jacek Błasiak
Mateusz Pawlik
Włodzimierz Sowiński





Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się