W fazie przejściowej
To był wartościowy sparing – tak remis ze Slavią Praga podsumował trener Marek Papszun, który czeka na wzmocnienia.
Marek Papszun jest zadowolony z pracy, którą na obozie w Hiszpanii wykonują piłkarze Rakowa. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
Dwie różne połowy rozegrali w środowym towarzyskim, zremisowanym 2:2 meczu ze Slavią Praga zawodnicy częstochowskiego klubu. W pierwszej połowie liderzy czeskiego odpowiednika polskiej ekstraklasy byli zaskoczeni jakością gry Rakowa, tempem akcji i dobrą jakością piłkarzy. Po przerwie mocno zdeterminowani ruszyli na „Medaliki” i w 20 minut odrobili straty. – Przede wszystkim cieszę się, że mogliśmy zagrać z takim przeciwnikiem. Przeciwnikiem, który gra regularnie w europejskich pucharach – trener Marek Papszun tak rozpoczął podsumowanie drugiej tegorocznej gry kontrolnej.
Liga celem nadrzędnym
– Mierzyliśmy się z nimi dwa lata temu (w europejskich pucharach – przyp. red.), ale obecnie to jest inna drużyna, na jeszcze wyższym poziomie. Tym bardziej to był wartościowy sparing. Spotkanie było bardzo intensywne, co jest naturalne, jeśli gra się ze Slavią, która cały czas gra wysokim pressingiem. Ciągle jest aktywna, gra futbol bezpośredni. Mecz jest ustawiony pod fazy przejściowe i długimi fragmentami taki był. Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, duża dominacja wynikała z lepszej kultury gry. Widoczna była łatwość progresji, wchodzenia między linie, choć w trzeciej tercji boiska brakowało nam ostatniego, otwierającego podania i dobrej decyzji, by strzelić więcej niż dwie bramki. Ale graliśmy bardzo dobrze i dobrze się też broniliśmy przy stałych fragmentach Slavii, która miała ich sporo, więc to też zaliczam na duży plus tego meczu.
Trener Papszun zgadza się, że w drugiej, przegranej dwoma golami połowie jego drużyna grała już mniej intensywnie i agresywnie, co zapewne wiązało się z ciężką pracą wykonywaną na zgrupowaniu w hiszpańskiej Marbelli. – Pierwsza bramka stracona dość przypadkowa, padła po rykoszecie. Jednocześnie popełniliśmy proste indywidualne błędy. Przy drugiej zgubiliśmy krycie w polu karnym. Slavia nie stworzyła wiele sytuacji, a my w drugiej połowie już nie mieliśmy takiej jakości z piłką. Mało razy weszliśmy w pole karne prażan, choć dwie dobre szanse sobie stworzyliśmy. Generalnie, biorąc pod uwagę nasze możliwości i w którym momencie jesteśmy, a w którym Slavia (już za niecały tydzień wznawia grę w europejskich pucharach – przyp. red.), to uważam sparing za bardzo udany. Bardzo dobry sprawdzian do oceny tego, nad czym pracujemy w okresie przygotowawczym i jakości zawodników. Kilku potwierdziło dobrą dyspozycję, niektórzy są jeszcze daleko od formy, co też jest zrozumiałe, bo pracujemy na obozie dość mocno i nie przygotowywaliśmy się tylko pod ten sparing. Celem nadrzędnym jest przygotowanie motoryczne i taktyczne do meczów ligowych.
Dolecieli kontuzjowani
Od początku tygodnia na zgrupowanie w Hiszpanii dolatywali pozostający wcześniej w kraju i rehabilitujący się po kontuzjach zawodnicy. Najpierw zjawił się kapitan drużyny Chorwat Zoran Arsenić, a dzień później Serb Srdjan Plavsić i Ariel Mosór. – To, że wracają, to jedno, ale żeby rywalizowali na poziomie, na jakim bym chciał, to coś innego. Potrzeba im czasu. Przede wszystkim muszą się przygotować pod kątem motoryczno-mentalnym, a dopiero potem techniczno-taktycznym – zauważył trener Papszun.
W rozmowie z mediami klubowymi szkoleniowiec został zapytany, czy na obecnym etapie przygotowań wszystko przebiega zgodnie z planem. Odpowiedział, że liczył na więcej względem wzmocnień składu. – Jestem bardzo zadowolony z pracy sztabu szkoleniowego pracującego bardzo ciężko i z poświęceniem. Stąd widać progres w zespole, bo, jak wiemy, ciężko nam idzie z transferami i musimy bazować na tych zawodnikach, których mamy – stwierdził szkoleniowiec Rakowa. Jak na razie do drużyny spod Jasnej Góry dołączył tylko portugalski napastnik Leonardo Rocha z Radomiaka, który debiutując w sparingu ze Slavią, zagrał niecałą połowę.
Zbigniew Cieńciała
