W cieniu skandalu
Takiego finału jeszcze nie było! W doliczonym czasie II połowy Senegalczycy zeszli z boiska do szatni, nie chcieli grać. Mecz uratował Sadio Mane.
Fot. Jalal Morchidi PAP/EPA
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Od kiedy finały Africa Cup of Nations rozgrywane są w formule 24 reprezentacji - tj. od 2019 roku, po raz czwarty - senegalskie Lwy Terangi zagrały w finale już trzeci raz. W niedzielę na Prince Moulay Abdellah Stadium o tyle było im trudniej, że musieli sobie radzić bez zawieszonych na żółte kartki: szefa defensywy, słynnego Kalidou Koulibaly i pomocnika angielskiego Sunderlandu - Habiba Diarry.
Bono ratuje gospodarzy
Nie miało to wpływu na ich grę. Już po kilku minutach Senegalczycy mogli prowadzić, kiedy po rzucie rożnym dobrze główkował zastępujący Koulibaliego w defensywie Mamadou Sarr. Piłkę po strzale wysokiego środkowego obrońcy wybronił jednak niezawodny na turnieju, świetny Yassine Bono. Nie było murowania bramek, skupiania się na obronie, była gra do przodu.
Senegalczycy grali dobrze. Częściej utrzymywali się przy piłce, mieli optyczną przewagę. Jak zwykle starał się Sadio Mane, czyhał niebezpieczny Nicolas Jackson. Marokańczycy? Nie grali tak dobrze jak w półfinale z Nigerią, mając problem już z przedostaniem się pod bramkę doświadczonego Edouarda Mendy'ego.
W 38 minucie kolejną znakomitą interwencją popisał się Bono. W sytuacji sam na sam znalazł się Iliman Ndiaye. Piłkarz Evertonu uderzył płasko, ale golkiper Lwów Atlasu wystawił nogę i ponownie – jak w półfinale w serii karnych z Nigerią - uratował skórę kolegom. Bramkarz znany z gry w Hiszpanii - Girona, Sevilla, obecnie saudyjski Al-Hilal - puścił na tym turnieju tylko dwa gole, w grupowej grze z Mali z karnego i w niedzielę.
Gospodarzy w końcówce I połowy starał się poderwać jeden z najlepszych skrzydłowych podczas turnieju Abde Ezzalzouli z Betisu. Po jego dośrodkowaniu z lewej strony świetną okazję miał środkowy defensor Nayef Aguerd, ale nie trafił dobrze głową. W ekipie trenera Walida Regraguiego niewidoczny był Brahim Diaz, który w pierwszych pięciu meczach PNA trafił pięć razy. Z senegalskimi obrońcami niewiele był w stanie zdziałać.
Nieprawdopodobne wydarzenia! Zeszli z boiska!
Na początku drugiej połowy aktywniejsze były Lwy Atlasu, ale bez efektu. Jedna akcja zasługuje na wyróżnienie - Bilal El Khannous dobrze zagrał z prawej strony w kierunku Ayouba El Kaabiego, ale ten w doskonałej sytuacji chybił z kilku metrów, posyłając futbolówkę obok bramki. Podobnie jak w chwilę później Ezzalzouli. Gra Maroka nabierała jednak tempa.
W 65 minucie doszło do długiej przerwy w grze, kiedy Neil El Aynaoui wyrżnął głową w Malicka Doufa. Defensywny pomocnik marokańskiej reprezentacji zalał się krwią i przez długi czas nie podnosił z murawy. Przerwa trwała prawie dziesięć minut. Zawodnik Romy kontynuował jednak grę.
W końcówce o wyniku mógł przesądzić 17-letni Ibrahim Mbaye. Uderzył mocno, celnie, pod poprzeczkę, ale znowu znakomicie zachował się Bono. W doliczonym czasie w końcu piłka trafiła do siatki! Umieścił ją tam rezerwowy Ismaila Sarra, ale arbiter z DR Konga dopatrzył się wcześniej faulu Abdoulaye Secka na Achrafie Hakimim i bramka nie została uznana!
Zaraz potem… był rzut karny dla Maroka! Była siódma minuta doliczonego czasu, kiedy w polu karnym padł Diaz. Piłkarz Realu Madryt szalał, pokazując, że powalił go w polu karnym Malick Diouf. Sędzia Jean-Jacques Ndala podszedł do monitora i... wskazał na jedenasty metr. Wściekli piłkarze Senegalu zeszli z boiska nawoływani do szatni przez selekcjonera Pape Thiawa! Nie chcieli grać, czuli się pokrzywdzeni. Mediował Sadio Mane, nawołując do powrotu na boisko. Sędzia? Śmiał się… W końcu Senegalczycy po 20 minutach weszli na murawę. Do opamiętania wzywał trener Claude La Roy, który na PNA prowadził aż 9 reprezentacji.
Jak wyglądał karny?! Czegoś takiego jeszcze nie było! Podszedł Diaz i podcinką w stylu Antonina Panenki… podał piłkę Mendy'emu! Nie a gola! Coś niesamowitego! To była 24 minuta doliczonego czasu…
Zwycięskie trafienie
Już na początku dogrywki w końcu padł gol, jak się okazało - rozstrzygający. Nikt nie miał żadnych wątpliwości! Piłkę dostał Pape Gueye, wygrał pojedynek z Hakimim i huknął pod poprzeczkę tak, że nawet Bono nie pomógł. Zaczęło padać. Niebo płakało nad Marokiem i nieszczęsnym Brahimem Diazem… Czy to oznaczało koniec emocji? Gdzie tam! W 108 minucie po strzale głową Nayefa Aguerda piłka trafiła w poprzeczkę. Lwy Atlasu rzuciły się do szaleńczego ataku, ale to Cherif Ndiaye miał znakomitą sytuację na 2:0, nie trafiając z kilku metrów do pustej bramki. Nie miało to już znaczenia.... Senegal wygrał nieprawdopodobny finał i po raz drugi w historii, po triumfie w PNA edycji 2021/22, został mistrzem kontynentu.
Po raz dziewiąty
W sobotę w Casablance na Stade Mohammed V rozegrano mecz o 3 miejsce. Nigeryjczycy grali po raz dziewiąty o tę lokatę i… po raz dziewiąty wygrali! Po 90 minutach było bez bramek. Nie było dogrywki, a od razu rzuty karne. Bohaterem Super Orłów ponownie był bramkarz Stanley Nwabali, który najpierw sparował piłkę po strzale z jedenastki Mohameda Salaha, a zaraz potem obronił strzał innej z gwiazdy Premier League Omara Marmousha.
Michał Zichlarz
Finał Pucharu Narodów Afryki
◼ Senegal – Maroko 1:0 (0:0,0:0)
1:0 – P. Gueye, 94 min
SENEGAL: E. Mendy – A. Mendy (77. Seck), M. Sarr, Niakhate, Diouf (106. Jackobs) – L. Camara (77. Sarr), I. Gueye, P. Gueye – I. Ndiaye (77. Mbaye), Jackson (90+3. Ch. Ndiaye), Mane. Trener Pape THIAW.
MAROKO: Bono – Hakimi, Aguerd, Masina (89. El Yamiq), Mazraoui (98. Igamane) – El Khannous (80. Targhalline), El Aynaoui, Saibari (90+3. Salah-Eddine) – Diaz (98. Akhomach), El Kaab (80. En-Nesyri), Ezzalzouli. Trener Walid REGRAGUI.
Sędziował Jean-Jacques Ndala (DR Konga). Widzów 66500. Żółte kartki: L. Camara, Sarr, Diouf, Mendy, M. Sarr - Salah-Eddine.
Mecz o III miejsce
◼ Egipt – Nigerie 0:0. Karne 2-4
NJALEPSI STRZELCY
5 – B. Diaz(Maroko)
4 – Salah (Egipt), Osimhen (Nigeria)
