W Bytomiu zmiany na lepsze
Nie wiadomo, czy Axel Holewiński ostatecznie wróci do Polonii, ale w razie potrzeby Klaudiusz Mazur jest gotowy do rywalizacji.
Klaudiusz Mazur przyznał, że po zmianie trenera widzi w Polonii zmiany na lepsze. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
POLONIA BYTOM
Wokół podstawowego do tej pory bramkarza Królowej Śląska zawiązała się mała saga transferowa. Pogoń Szczecin postanowiła skrócić jego wypożyczenie do Polonii i sprawdzić podczas okresu przygotowawczego, ale to wcale nie znaczy, że Holewiński zostanie na Pomorzu Zachodnim. Jego powrót na Piłkarską w Bytomiu jest jak najbardziej możliwy, choć na ten moment zespół przygotowuje się bez niego. Korzysta na tym Klaudiusz Mazur.
Po pierwszych rozmowach
Urodzony w 2002 roku golkiper zasilił pierwszoligowego beniaminka przed sezonem, przechodząc z LKS-u Goczałkowice-Zdrój. Jesienią był jednak tylko zmiennikiem Holewińskiego, zaliczając cztery występy, z czego trzy w Pucharze Polski. Gdy akurat w 1/8 finału usiadł na ławce w starciu z trzecioligową Avią Świdnik... Polonia przegrała. Pod nieobecność cztery lata młodszego kolegi na ten moment to Mazur jest pierwszym wyborem między słupkami, ale do wznowienia rozgrywek zostało jeszcze trochę czasu i wszystko może się zmienić. – Okaże się dopiero w lidze – mówi nam Mazur, który zdradził także, że odbył już na ten temat rozmowę z nowym trenerem Królowej Śląska Patrykiem Czubakiem. – Coś tam już gadaliśmy, ale... zobaczymy, jak będzie. Cały czas jestem gotowy do rywalizacji z tym, kto przyjdzie do zespołu – czy to będzie Axel, czy ktoś inny – dodaje Mazur, w praktyce jedyny na ten moment golkiper w kadrze Polonii.
Bolą obie strony
23-latek nie może narzekać na nudę w trakcie okresu przygotowawczego, bo wpuścił... 10 z 11 goli, jakie straciła bytomska ekipa w trzech dotychczasowych sparingach. Polonia traci bramki bardzo wcześnie – z Sigmą Ołomuniec w 2 i 9 minucie, z Banikiem Ostrawa B w 2 minucie, a ostatnio z Ruchem Chorzów w 2, 5 i 10 minucie. – To był trudny przeciwnik – mówi o świetnie dysponowanych Niebieskich Mazur. – Możemy sporo wyciągnąć z tego sparingu. Straciliśmy dużo bramek, nic nie strzeliliśmy, więc boli i jedna, i druga strona. Trzeba przeanalizować to i zobaczyć, gdzie były pomyłki i gdzie mogliśmy się lepiej zachować. Zadecydowały mikrobłędy – ocenia. Bramkarz bramkarzem, ale nie pomogli mu też koledzy, którzy często dopuszczali Chorzowian pod jego bramkę. – Taka jest piłka; są różne momenty. Najpierw pięć minut dominujesz ty, potem przeciwnik. Trzeba przetrwać każdy taki moment i starać się dominować. Czasami jednak będzie się cierpieć i trzeba się tego nauczyć. Nie zawsze sparingi pokazują to, co potem w lidze. Czasami zdarza się tak, że w nie idzie w meczach kontrolnych, a idzie w lidze – i na odwrót. Będziemy ciężko pracować i zobaczymy – stwierdza.
Kolega Piszczek
Mazura zapytaliśmy także o Patryka Czubaka, którego zatrudnienie w miejsce Łukasza Tomczyka, jednego z najgorętszych trenerskich nazwisk zimy, było omawiane przez całą piłkarską Polskę. – Każdy trener wprowadza swoje zmiany. Obojętnie kto by przyszedł, zawsze wniósłby coś od siebie. Dopiero okaże się, czy to na lepsze, czy na gorsze, choć... ja widzę, że na lepsze – przyznaje szczerze golkiper. – Potrzebujemy jeszcze czasu i to widać. Popełniamy błędy i musimy nad nimi pracować – zaznacza. Na poprawę humorów Bytomianie będą mieli okazje jeszcze w trzech zimowych sparingach. Ten najbliższy odbędzie się już jutro, a rywalem będzie ponownie górnośląski przeciwnik ligowy – GKS Tychy. Mazur będzie miał okazję przybić „piątkę” ze swoim byłym trenerem i kolegą z boiska – Łukaszem Piszczkiem. GKS w przeciwieństwie do Polonii... wszystkie swoje dotychczasowe sparingi wygrał.
Piotr Tubacki
